k.siunia2
07.08.09, 11:01
Witam,
mój problem polega na tym, że mój facet, z którym jestem od dwóch
lat, nie chce zrobić kroku do przodu tzn. zamieszkać razem, ani
wziąść ślubu. Muszę tu dodać, że ja jestem rozwódka i mam juz syna 9
lat, natomiast on jest 31-letnim kawalerem i z tego co widzę ma
syndrom piotrusia pana :-( kocham go, ale on chyba mnie juz nie.
narzeka, nie wie co chce od życia, nie mówi mi, że jestem ta jedyna,
ale rozstać się jest nam trudno, właściwie razem żle bez siebie
jeszcze gorzej. jak myślicie czy mogę liczyć na to,że coś się
zmieni ? że zdecyduje sie być ze mną na poważnie ? jak na razie
widzę, że jest strasznie niedojrzały emocjonalnie, ale cóż serce nie
sługa :-( dodam jeszcze, że trudno mu zaakceptować mojego syna, ale
wiem, że to nigdy nie jest łatwe... choć wiele wiem to liczę na
rozsądne rady z Waszej strony....