grenzoid
17.08.09, 15:54
Do napisania sprowokowała mnie sytuacja w Biedronie. Po skasowaniu zakupów
kasjerka podaję cenę - kilkadziesiąt złotych. Klientka wyciąga stówę. Kasjerka
załamuje ręce, że to straszne, że ona nie ma jak wydać itp. Kobieta za
wspomnianą klientką od razu uprzedza, że też ma całe sto złotych. Kasjerka
wściekła idzie na zaplecze, przynosi pieniądze i mówi do tej drugiej pani
(uwaga): "a pani tak stoi, a mogła pójść rozmienić". Po czym kasując już jej
zakupy (też kilkadziesiąt złotych), obrażona dodaje: "przychodzicie tu
pieniądze sobie rozmieniać".
Chamstwo chamstwem. A wy jak sądzicie ? Czy to klient, czy sprzedawca (lub
jego pracodawca) powinien zadbać o łatwe wydawanie reszty ?
PS:Osobiście miałem niegdyś epizod w handlu. Pod wieczór każdego dnia
rozliczałem się z szefem z "grubych", zostawiając drobne na następny dzień. I
prawie nigdy nie było problemu z wydawaniem reszty.