Relacje z kościołów- cz.1. - K. Bogurodzicy Maryi

IP: 83.143.143.* 23.09.09, 22:03


(pisane na gorąco)

Czy ktoś wie o co księdzu chodziło?


1. Poszedłem któryś już raz do Kościóła Bogurodzicy Maryi na
Jelonkach (przy straży) na godz. 11.30.

Odprawiał Mszę św. młody ksiądz - dla mnie do "showman" - wszystko
fajnie, zainteresował dzieciaków,
ale wnioski, które wyciągnął z kazania to m.in. takie, że dzieci są
lepsze od ich rodziców,

gdyż dzieci słuchają swoich rodziców, a starsi czyli ich rodzice -
nie słuchają swojej np. 70-letniej mamy.

2. Ten ksiądz chyba nie miał małego dziecka - wiedziałby, jak ono
chce słuchać rodziców.
O słuchaniu swojej 70-letniej mamy - nie będę komentował, bo to
bzdura.


3. A potem w czasie modlitwy - przerwał nagle i coś takiego: nie
kręć się - do któregoś dziecka przez mikrofon.

Show było niezłe, ale jakieś takie puste.

4. Na plus zapiszę, że pierwszy raz widziałem jak zebrał potężną
grupę dzieci wokół ołtarza - otoczyli ołtarz w prezbiterium.

5. Poza tym - plusem jest błogosławieństwo dzieci pod koniec Mszy
św. - podchodzą rodzice z maleństwami, same dzieci - i kapłan
blogosławi je każde osobno.

6. A, i muszę przytoczyć tekścik Pana prowadzącego chórek przed Mszą
św.:

- niech będzie pochwalony Jezus Chrystus (zwrócił się do dzieci?)
- na wieki wieków. Amen. (cicho)

- niech będzie pochwalony Jezus Chrystus (teraz głośniej)
- na wieki wieków. Amen. (trochę głośniej)

- oj, moja żona pokazuje, że było słabo, a z żoną nie można się
kłócić
niech będzie pochwalony Jezus Chrystus (jeszcze głośniej)
- na wieki wieków. Amen. (najgłośniej zabrzmiało głośniej)

7. Na samym końcu Mszy św. ośpiewano "katolickie sto lat" - jak
ksiądz z ambony powiedział jakiejś małej Zuzi - nie powiedzieli kim
ta Zuzia jest, że ksiądz pokazywał, aby w czasie tego śpiewu wszyscy
wstali i na stojąco śpiewali.
Wydaje mi się, że ta Zuzia należy do chórku, a to ciekawe, czy co
drugą niedzielę będą śpiewać czy śpiewają takie "katolickie sto lat"
innej osobie z chórku.

Poza tym są także ministranci - też nie powinni być gorsi, a inna
służba ołtarza?

Miłe to było dla Zuzi, ale patrząc na innych "zapomnianych"(?) -
trochę niesmaczne.

8. Przy parafii jest kawiarena Marty, gdyż na ogłoszeniach ciągle
ksiądz czytał, że spotkanie będzie w kawiarencie Marty.
Miła ta nazwa - w końcu jakaś normalna ta nazwa - bez
przedrosta "św." - przeciw czemu nie mam nic, ale czasami natłok tej
kultury "św." trochę jest za ciężki.

Chętnie pójdę do tego kościoła następnym razem.

Za tydzień jednak udam się do następnego i zdam relację.


Grzegorz
    • Gość: Praktyk Re: Relacje z kościołów- cz.1. - K. Bogurodzicy IP: *.adsl.inetia.pl 24.09.09, 10:23
      A mnie najbardziej odpowiada część,tuż przed błogosławieństwem,OGŁOSZENIA
      PARAFIALNE
      :
      Trwa to coraz dłużej,najlepsze kawałki to te : - pielgrzymka do ziemi
      świętej-koszt3699zł.,pielgrzymka do Meksyku-koszt 5699zł itp. podoba mi się:)
      także zapraszanie na różne zebrania i zgromadzenia w "kawiarence U Marty".
      Kawiarence zaczynają rosnąć dzięki temu obroty ale jak się ma to do ......
      protestów przeciw pracy w niedziele i święta? Proponuję także aby w ogłoszeniach
      podawać informacje o sprzedaży samochodów,wynajmie lokali a także innych.Niech
      księża postawią mszę na głowie, niech msza będzie komercyjną rozrywką a na pewno
      coraz więcej będzie uczestników.
      Pamiętam ten kościół i jego niedzielne msze sprzed 10 lat kiedy do kościoła
      ledwie można było wejść,dzisiaj są nawet siedzące miejsca.

      W pewnym kościółku na Podhalu byłem świadkiem mszy PRZED którą to czytano
      ogłoszenia.Krótkie,dotyczące tylko obrządków kościelnych.Żadnej komercji.
    • Gość: kasia Re: Relacje z kościołów- cz.1. - K. Bogurodzicy IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 30.09.09, 23:39
      "Poza tym są także ministranci - też nie powinni być gorsi, a inna
      służba ołtarza?

      Miłe to było dla Zuzi, ale patrząc na innych "zapomnianych"(?) -
      trochę niesmaczne."

      bo pewnie Zuzia miała imieniny albo urodziny i stąd to sto lat, a inni nie mieli
      żadnego swojego święta w tym dniu.
      Nie rozumiem dlaczego cię to zniesmacza?

      p.s.
      Bardzo ciepło wspominam msze na warszawskim służewcu u Dominikanow
      kiedy to ksiądz Tomasz Alexiewicz prowadził msze z kaczką dziwaczką:)tak, tak,
      zakładał pacynkę na rękę i przemawiał do dzieci naśladując kaczkę ....i te tłumy
      dzieciaków kręcące się księdzu pod nogami i po prezbiterium. Cudowne wspomnienia
      i ksiądz, który mówi dorosłym-starszym /którym taka forma mszy nie odpowiadała,
      a byli tacy/,że to jest msza dla dzieci, msze dla dorosłych są o innych godzinach:)
Pełna wersja