Szpital św. Zofii nie chce limitów

IP: *.acn.waw.pl 19.01.07, 08:27
Sś Zofia zaraziła moją żonę i dziecko paciorkowcem! I moja rodzina nie jest
jedynym takim przypadkiem bo odnaleźliśmy jeszcze kilak takich dziewczyn! W
szpitalu doskonale wiedzą , że mają to ścierwo i nic z tym nie robią! A do
tego traktowanie przez personel woła o pomstę do nieba. Całą ciążę
chodziliśmy do ich przychodni a jak w nocy przyszła pora na poród, to się
okazało że w szpitalu nie ma żadnej dokumentacji i przepływu danych! Na
patologii ciąży był lekarz po któregi wizycie wszystkie pacjętki płakały, a
po porodzie pielęgniarka uważała, że jej śniadanie jest ważniejsze od podania
leków. Moje dziecko dostawało lek dożylny bez urzycia(koniecznej przy tym
preparacie, jak się potem dowiedziałem) pompy dyfuzyjnej! Bo głupiej gnojówie
było szybciej nacisnąć strzykawkę łapą i wrócić do plotek! Ten szpital to
skandal! Nie jestem z żadnej konkurencji. Opisałem tylko to co sam przezyłem,
skuszony zachwytami mediów: "jaki to fajny szpital"
    • Gość: Arti Re: Szpital św. Zofii nie chce limitów IP: 195.205.152.* 16.02.07, 22:03
      O jasny gwint moje najszczersze wyrazy współczucia.Wiem co musieliście
      przeżywać wraz z małżonką a moja siostra rodziła tam 2 razy i nic takiego
      miejsca nie miało... Teraz mam obawy czy zapisać tam żonę. Może powiecie mi coś
      więcej w tym temacie? amaciosz@go2.pl
      • puchata1 Re: Szpital św. Zofii nie chce limitów 17.02.07, 16:20
        Ja zlego slowa nie moge na ten szpital powiedziec. Rodzilam tam dwa razy. W 99%
        doskonale.
        • dagg Re: Szpital św. Zofii nie chce limitów 19.02.07, 23:33
          -pompy infuzyjnej.
          -paciorkowce są wszędzie, przede wszystkim na skórze, bywają też w pochwie, a
          może to był gronkowiec? W każdym szpitalu są gronkowce.

          Współczuję, bo wiem, jak straszna jest choroba dziecka, ale takie przypadki mogą
          zdażyc się WSZĘDZIE.
          Ja tam rodziłam, a miałam okazję zobaczyc wiele szpitali, nie tylko położniczo
          ginekologicznych i Żelazną z czystym sumieniem polecam.
          • khw3 Re: Szpital św. Zofii nie chce limitów 20.02.07, 22:57
            Ja w Zośce urodziłam 3 dzieci i nie mam zastrzeżeń.
            Szczerze współczuję, jednak chyba jest tak, że w każdym szpitalu zdarzają się
            nieprzyjemne wpadki.
            • sylwiakulis Re: Szpital św. Zofii nie chce limitów 24.02.07, 08:51
              ja również rodziłam w tym szpitalu. i szczerze powiem, że gdyby nie jeden z
              lekarzy pewnie moje dziecko udusiłoby się - w ostatniej chwili zadecydowała o
              cesarce! z czego Jej jestem dozgonnie wdzięczna!!!!to było 8 lat temu, ta pani
              dr chyba nazywała sie Wożnia.
              poza tym szpital, szczególnie od niedawna ( bo koleżanka rodziła) wydaje sie
              czysty. A takie przypadki maja miejsce wszędzie.
              Mój teśc został zakazony na Wołoskiej w MSWiA - a to "taki dobry szpital"
              • chanel15 Re: Szpital św. Zofii nie chce limitów 24.02.07, 13:22
                W zakresie położnictwa Wołoska nie była nigdy dobrym szpitalem. Co do Żelaznej -
                jest przereklamowana i droga, a ostatnie wydarzenia wskazują na to, że lekarze
                tam pracujący nie znają się na antybiotykoterapii. Jak można było podać
                noworodkowi, u którego matki wykryto Streptococcus agalactiae, erytromycynę
                zamiast ampicyliny??? Najprawdopodobniej kolonizacja paciorkowcami przeszła w
                zakażenie, zbyt późno zdiagnozowane, w efekcie czego dziecko zmarło. A w ogóle
                dlaczego w Polsce nie ma obowiązkowych badań w końcowym okresie ciąży na
                nosicielstwo S. agalactiae, którymi od matki podczas porodu zaraża się noworodek
                i które mogą być dla nich bardzo niebezpieczne? A wystarczy podać matce bodajże
                na 24-48 godzin przed porodem amicylinę - jak w cywilizowanym świecie - i
                likwiduje się to ryzyko.
                • sylwiakulis Re: Szpital św. Zofii nie chce limitów 26.02.07, 10:19
                  Na Wołoskiej leżał mój teśc i bynajmniej nie na położniczym - przytoczyłam
                  tylko ten szpital jako jeden z lepszych - bo taką ma opinię.
                • Gość: ja Re: Szpital św. Zofii nie chce limitów IP: *.chello.pl 26.02.07, 11:48
                  Można podać erytromycynę zamiast ampicyliny w przypadku kiedy matka jest
                  uczulona na penicylinę. A ampicylina jest półsyntetyczną penicyliną. Wiem to bo
                  sama jestem uczulona i w przypadku chorób, w których podaje się penicylinę ja
                  dostawałam właśnie erytromycynę.
                  • chanel15 Re: Szpital św. Zofii nie chce limitów 26.02.07, 23:14
                    Owszem, kiedyś tak było, gdy erytro działała na więcej bakterii niż obecnie. W
                    tej chwili oporność paciorkowców jest zbyt duża, żeby tak ryzykować życiem
                    noworodka. Poza tym nie jestem zwolenniczką podawania dożylnie erytro
                    noworodkom, bo może uszkadzać słuch, rzadko, bo rzadko, ale może. Natomiast ampi
                    jest w tym wypadku bardzo skuteczna i przy takim rozpoznaniu stosuje się ją w
                    wielu krajach. Rzeczywiście problemem może być nadwrażliwość na penicyliny, ale
                    nie sądzę, żeby ten noworodek stanowił akurat taki przypadek. Natomiast obecnie
                    dla dorosłych, gdy mamy paciorkowce oporne na erytro i jednocześnie uczulenie na
                    penicyliny, pozostają antybiotyki z najnowszych grup (Zyvoxyd, Ketek).
    • miklo Re: Szpital św. Zofii nie chce limitów 05.03.07, 16:53
      My też źle wspominamy ten szpital. Po pierwsze tak próbowano wywołać na siłe
      poród oksytocyną, że dziecko o mało się nie udusiło a macica prawię pękła.
      Personel wpadł w panikę i dostała w żyłę coś, po czym widziała przez dłuższą
      chwilę na żółto. Przez 3-4 tygodnie miała po tym specyfiku problem z
      siusiuaniem. Nie pamiętam nazwy - to było 8 lat temu. Potem nie nacieli żonie
      krocza i popękała tak, że miała problem z siedzeniem przez ponad miesiąć (mamy
      jeszcze trójkę dzieci i wiem, że wtedy było wyjątkowo źle). Bez konsultacji z
      żoną sztucznie córkę dokarmiono. Miała na starcie uczulenie na krowie białko...
      Przetrwały przewód jelitowo-pępkowy rozpoznano po 4 dniach! IMiDz przeprowadził
      operację. Neonatolodzy z Żelazej pytali się nas, co to za dziwny pępek! Tragedia
      po prostu. AHA - był też antybiotyk dożylnie. Dostawały go wszystkie dzieci na
      oddziale.

      Nasza pozostała trójka urodziła się w innych szpitalach. Było znaaacznie lepiej.
      • puchata1 Teraz dostaje sie Sw Zofii 05.03.07, 20:57
        Zawsze warto miec jakiegos kozla ofiarnego. Do tej pory ten szpital i Karowa
        bily sie o palme pierwszenstwa w W-wie. Takie przypadki zdarzaja sie wszedzie i
        wszedzie tez zdarzaj sie klienci/klientki zadowolone, ale jeszcze nigdy nie
        slyszalam, zeby 100% zadowolonych bylo.
        Sposrod kobiet z ktorymi rozmawialam i ktore tam rodzily na jakies 40-50 tylko
        2 nie byly zadowolone. To chyba o czyms swiadczy.
        tak na:
        *szpital jest drogi
        *nie mozna sie za bardzo dostac tam z ulicy
        *jest wrogiem cesarskich ciec (mi przy drugim dziecku zalecili cesarke.......)
        *propaguje naturalne karmienie (nawet jesli jest to bardzo trudne dla matki i
        dziecka, dzieci dokarmiane sa przez rurke przykladana do piersi tak by dzieci
        myslaly ze pokarm wydowbywa sie z piersi matki)
        *personel jest wykwalifikowany i pelen poswiecenia (na pewno zdarzaja sie
        wyjatki).

        Strasznie mi przykro z powodu tego co sie stalo, ale nie mozna uogolniac na
        caly swiat. Poza tym inni lekarze wypowiadajacy sie na temat terapii mowili, ze
        zalecenia byly prawidlowe.
        • miklo Re: Teraz dostaje sie Sw Zofii 06.03.07, 12:25
          > Zawsze warto miec jakiegos kozla ofiarnego. Do tej pory ten szpital i Karowa
          > bily sie o palme pierwszenstwa w W-wie. Takie przypadki zdarzaja sie wszedzie
          > i
          > wszedzie tez zdarzaj sie klienci/klientki zadowolone, ale jeszcze nigdy nie
          > slyszalam, zeby 100% zadowolonych bylo.

          Zaraz zaraz. Nie szukam kozła, tylko opisuje nasze wrażenia. Tak niestety było.

          > Sposrod kobiet z ktorymi rozmawialam i ktore tam rodzily na jakies 40-50 tylko
          > 2 nie byly zadowolone. To chyba o czyms swiadczy.

          W naszych osobach narzekania, to było około 50%... Ale nie ważne. Są różne
          przypadki.

          > *personel jest wykwalifikowany i pelen poswiecenia (na pewno zdarzaja sie
          > wyjatki).

          Może coś się zmieniło. Ale 8 lat temu położne były słabe (zaliczyliśmy kilka
          zmian, bo poród wywoływano 3 dni!), lekarza w ogóle ciężko było spotkać.
          Neonatolodzy do bani. Jak można pytać młodą matkę, co to za dziwny pępek u
          dziecka? Neonatolodzy z IMiDz od razu wiedzieli co i jak i od razu córka na stół.

          > Strasznie mi przykro z powodu tego co sie stalo, ale nie mozna uogolniac na
          > caly swiat.

          A mam o tym nie mówić? No bez jaj. Nie krzyczę wszędzie i zawsze. Jednak tym
          razem uznałem, że warto się wypowiedzieć.

          Mam nadzieję, że teraz jest lepiej. Kiedyś było słabo.
        • Gość: ttt Re: Teraz dostaje sie Sw Zofii IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 08.03.07, 00:08
          > *jest wrogiem cesarskich ciec (mi przy drugim dziecku zalecili
          cesarke.......)
          ja rodziłam w zeszłym roku i musiałam leżeć na sali pooperacyjnej obok bo nie
          było jeszcze dla mnie miejsca w sali i co chwilę słyszałam -cesarka- w ciągu
          jednego dnia było ich 8 i co Ty na to
          moje dziecko przyszło na świat przez cesarkę i nie mogło się dobudzić to
          położna prawie rzuciła we mnie dzieckiem i powiedziała <niech mama sama sobie
          radzi i poszła> wydałam całą pensję żeby było cudownie , bo to moje pierwsze
          dziecko a było byle jak. Wiem na pewno, że następne moje dziecko nie urodzisię
          w przereklamowanej św. Zośce
Pełna wersja