Dodaj do ulubionych

SM Górczewska - obowiązki "cieci"

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.07, 20:07
Czy jest gdzieś dostępny zakres obowiązków dozorców inaczej
zwanych "cieciami" :-)?
Będę wdzięczny za info.
Pozdrawiam
Antoni
Obserwuj wątek
          • Gość: Leonzawodowiec Rozwiazanie godne skandynawii IP: 193.17.14.* 03.02.07, 13:24
            Mogę zaproponować rozwiązanie problemu sprzątania w budynkach na styl skandynawski.
            Był czas że dozorcy takze i tam (niestety) omykali się po trochu z pracami porządkowymi.Wymyślono więc grafiki.W każdej klatce wywieszono grafik sprzątania i mycia podłóg ,dzrzwi,ścian,okien o raz stawkę za wykonanie jej.Po wykonaniu czynności dozorca wpisywał datę wykonania i nanosił swój podpis,gdy lokatorzy zerknęli na grafik i wyszło że jest wypełniony na dany dzień a rzeczywistość daleko od tego odbiegała,powiadamiali o tym fakcie zarzadcę.Koło sie zamykało bo kazdy zz lokatorów mógł potrącić odpowiednią kwotę do przypisanej i nie wykonanej przez dozorcę czynności.Wielu zardządców zwłaszcza w małych spółdzielniach i wspólnotach mieszkaniowych przyjęło podobne rozwiazania i....poskutkowało:)))) Dlaczego mamy płacić za coś co nie zostało zrobione????
            • Gość: Gasper Re: Rozwiazanie godne skandynawii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.07, 13:28
              Ja mam zwichnięcie zawodowe ponieważ prowadzę firmę sprzątającą i obsługuję
              wspólnoty mieszkaniowe na Bemowie. Najlepszą drogą do utrzymania czystości na
              klatkach schodowych i w oklicach budynków mieszkalnych jest szczegółowy plan
              prac gospodarza tereny wraz z zakresem obowiązków tak kaj wyżej tylko bez kwot.
              Druga sprawa to administratorz którzy muszą ruszyć swoje zady i kontrolować na
              bieżąco to co robią ich pracownicy. A z tego co obserwuję a mieszkam tuż przy
              samej administracji że tego wogółe nie czynią. Ostatnio siedziałem z chorym
              dzieckiem w domu i nie widziałem żadnych ruchów a dodam że specjalnie na to
              zwróciłem uwagę. A jak nie ma kontroli to nie ma efektów. Trzecia sprawa to
              lokatorzy którzy nie stety sami nie dbają o swoje otoczenie. Z doświadczenia
              wiem że jeżeli zadziałaja dwa pierwsze to i trzecie zaskoczy. Parę lat temu
              przejąłem wojskowe osiedle we współpracy z administracją doprowadziliśmy stare
              klatki po 17- latach niby sprzątania do wygłądy którego nie powstydziłyby się
              nowo oddawane budynki. Ale jak się komuś nie chce to efekt jest taki że pani
              gosopdyni nie myje okien wogóle a klatkę schodową myje tylko do pół piętra. Mam
              pytanie czy też dostaje 1/10 wynagrodzenia. Bo pracę kończy około 9-tej. Ale
              S.M. Górczewska nie jest zainteresowana profesjonalnymi firmami zewnętrznymi od
              których można wymagać naprawdę wiele a i koszty można wówczas
              zredukować.Proponowałem nawet przejęcie pracowników ale "oni" by chyba tego nie
              wytrzymali.

              POzdrawiam serdecznie


              Gasper

              p.s. mam nadzieję że kopnniemy zarząd tak aby coś sie poprawiło. Są spółdzienie
              gdzie gospodzarze wiedzą co mają robić a administratorzy tego wymagają i
              wszystko gra a klatki wygładają jak przedpokoje miekszkań.Patrz SM KOŁO
    • kasia-k Re: SM Górczewska - obowiązki "cieci" 05.02.07, 13:54
      kiedyś na klatkach schodowych, w gablotach były wywieszone obowiązki
      gospodarza - co robi codziennie, co co kilka dni itp. Było to dokładnie
      wyszczególnione np. Codzienne mycie podłogi schodów do 1 pietra ....

      Dodatkowo możesz poprosić o taki wykaz w spółdzielni.
          • Gość: gasper Re: Wywiesić listę obowiązków gospodarza. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.07, 08:51
            kontrola kontrola i jeszcze raz kontrola. Wystarczy tyle i aż tyle. Jeśli
            klatka jest czysta to będzie widać. N.p. mycie szyb w wiatrołapach od razu
            widać czy paluch zostały zmyte czy nie, na świeżo umytej klatce jest inne
            powietrze a i plam nie widać ani piasku czy też kurzu itd. Wystarczy tylko chęć
            do pracy zarówno gospodarza terenu jak i administratora. A jak nikt się nie boi
            że wyleci z roboty to i chęci mniejsze. Taka jest smutna prawda. Zachęcam do
            coraz większych nacisków na administratorów a jak to nie poskutkuje to trzeba
            będzie się umówić na spotkanie z prezesem d.s. eksploatacyjnych jak ktoś będzie
            chciał nazwisko podam na mailu. I tak cisnąć aż do skutku. A w maju lub czerwcu
            jest walne. Jak żadna z tych w/w rzeczy nie poskutkuje wówczas trzeba będzie
            się zapisać na grupy członkowskie i tam dochodzić swoich racji. w końcu nikt
            nie jest nie zatapialny.Ale to ostateczność.

            Proponuję zwiększenie swojej aktywności oraz wszystkich sąsiadów to na pewno
            przyniesie skutek. Trzeba ludziom uświadamiać że w czynszu opłacane są pensje
            całej administracji. jeśli ktoś ma życzenie to piszcie na maila
            gasper21@gazeta.pl

            p.s. a co do maili SMG no cóż na pismo nie odpowiadają od ponad miesiąca więc
            wybiorę się do prezesa i zapytam o obieg dokumentów i czas odpowiedzi na proste
            pytania. Jak zauważyłem będąc parokrotnie na Doroszewskiego w siedzibie naszej
            ukochanej spółdzielni zuważyłem że tam się prawie nic nie zmieniło od lat 80-
            tych. To bardzo smutneeeee.

            Pozdarwiam i życzą powodzenia

            Gasper
    • kasia_mm Re: SM Górczewska - obowiązki "cieci" 06.02.07, 19:40
      troche z innej beczki ale...
      ...zauwazcie co sie dzieje ze smietnikami
      wszystkie przy Doroszewskiego zostaly slusznie zamkniete na kluczyk, kraty, etc
      - i masowo podjezdzaja skoro swit wlasciciele mega-fur z tablicami wskazujacymi
      na Babice, Izabelin, Laski etc z tonami smieci ktore beztrosko rzucaja pod
      krate a jak sie komus wysypie to co - ktos posprzata, w koncu frajerzy z SM
      Gorczewska za to placa w czynszu :(

      administracja na zgloszenie problemu zareagowala "nic nie zrobimy, mozemy
      najwyzej zlikwidowac zamkniecia" - i znowu wylazi komunistyczne myslenie!!!
      zamiast postawic jakiegos bezrobotnego czy akurat wolnego (a takich po osiedlu
      caly dzien sporo widac) pracownika administracji na godzinke rano albo wezwac
      straz miejska bo ktos im wlazi w szkode - obojetne "kiwniecie" ramionami pani z
      administracji i po sprawie:(
      rece opadaja

      a rano przechodzac kolo smietnika mozna zwymiotowac
      ciekawe jaki smrod bedzie w lato i ile z tego robactwa wylezie

      PS wczoraj przyuwazylam elegancka dame w avensis wywalajaca metr od mojego
      samochodu wór zużytych pampersów.... na zwrocona uwage pani mnie wysmiala, na
      szczescie spisalam numery auta wiec jest nadzieja ze bedzie sie smiala ostatnia
        • Gość: gasper Re: SM Górczewska - obowiązki "cieci" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.07, 09:01
          Wczoraj wieczorem wracałem z Media marktu i patrzę a tu damulka bez zażenowania
          wywala śmieci wprost z ze swojej nowej Tali śmieci,oczywiście rejstracja
          zaczynała się od magicznego WZ ....
          Mam pomysł jeśli to Was drażni może ktoś kto mieszka w pobliżu tych najbardziej
          zasypywanych śmietników zrobi kilka fotek i przekaże Straży Miejskiej. Dowód
          murowany a i Straż Miejska będzie musiała coś z tym fantem zrobić. Myślę że
          cyfróweczka powinna się znależć także w Spółdzielni a administratorzy powinni z
          niej często korzystać. To będzie znacznie tańsze i skuteczniejsze od zamykania
          śmietków. A swoja drogą nie dziwcie się tym biednym ludziom wybudowali wielkie
          chaty a teraz nie stać ich na wywóz śmieci - żałosna prawda!

          Pozdrawiam serdecznie

          Gasper

          p.s. może należałoby te wszystkie posty wydrukować i przesłać poleconym do
          Spółdzielni bo wątpią aby śledzili ten wątek
          • Gość: Żona Lotha Re: SM Górczewska - obowiązki "cieci" IP: 10.200.4.* 07.02.07, 14:52
            Widzę, że to ogólnie panująca tendencja... Ostatnio czekałam na autobus do
            pracy i dwóch Panów rozmawiało, że ich dozorca sprząta do II piętra...
            Zastanawiałam się, czy przypadkiem nie mieszkają w moim bloku, ale nie
            kojarzyłam Panów...
            Nie wiem jak u Was, ale w moim bloku jak tylko zostaje poruszony jakikolwiek
            temat, który świadczy o niezadowoleniu to zaraz ludzie nabierają wody w usta i
            okazuje się, że "Pani/Panu to wszystko przeszkadza! Jak się nie podoba to sam
            sobie ró... proszę... tutaj są narzędzia...". A spółdzielnia tłumaczy,
            że "faktycznie, tak być nie powinno, ale wie Pani..."
        • gasper21 Re: Wywalanie śieci przzez podjeżdżające furki 08.02.07, 10:04
          Myślę, że nie ma szans żeby poprosili o robienie fotek bo to zbyt błacha
          sprawa. ONI mają ważniejsze sprawy na głowie a My za to płacimy - tak jest
          prawda nikt nie szuka oszczędności bo i tak ludzie zapłacą. Aż spółdzielnia nie
          należy do małych to więcej jest osób które będą płacić za wszystko po kolei od
          strat ciepła podczas ogrzewania bezsensownego klatek kiedy jest plus 10 na
          dworze po podrzucane śmieci biednych mieszkańców okolicznych miejscowości.

          Jeśli chodzi o wątek poruszony przez Lothe no to właśnie nasza w tym sprawa
          żeby ludziom uświadomić pewne sprawy. N.p. ja mam problem z komorą zsypową do
          której śmieci wyrzuca pięć klatek w tym dwie 10 piętrowe. Bo tak jest wygodnie,
          tylko pytam dla kogo? Bo z listy na której widnieją podpisy wynika, że 90
          procent lokatorów mojej klatki ma tego serdecznie dość. Więc nie jest źle.

          Powodzenia Gasper
      • Gość: Żona Lotha Re: SM Górczewska - obowiązki "cieci" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.07, 10:48
        Temat się zapewne rozjechał zapewne, bo poruszony został temat spółdzielni, i
        okazało się, że dla większości spółdzielnia=bałagan i wszystko co się z nim wiąże.

        Mam przed oczami Zakres obowiązków spółdzielni w zakresie porządkowo-sanitarnym
        (można nabyć za 1 zł na Doroszewskiego). Może w tej chwili nie będę go
        przepisywać, ale podam przykłady:
        A.Zapewnienie codziennego:
        1. Sprzątania klatek schodowych, korytarzy, schodów, kabin dźwigowych,
        pomieszczeń zsypowych ogólnych i na poszczególnych kondygnacjach.
        2. Utrzymania czystości grzejników, skrzynek pocztowych, szafek i gablot
        umieszczonych na klatkach schodowych, mycia szyb w drzwiach wejściowych na
        klatkach schodowych i drzwiach kabin dźwigowych (...)
        5. Sprzątanie papierów, śmieci i innych zanieczyszczeń stałych z terenów zielonych.
        B.
        1.(...)
        6. Mycia okien na klatkach schodowych łącznie z parapetami, okien w
        pomieszczeniach wspólnego użytku oraz okien piwnicznych-w miarę potrzeb lecz nie
        rzadziej niż 1 raz w m-cu (...)

        To duży skrót. Oczywiście spółdzielnia tłumaczy nie przestrzeganie regulaminu
        przez dozorców tym, że bloki mają po kilka klatek i po 11 pięter, ale nie
        zrobiono nic, żeby znowelizować ten regulamin. Poza tym tutaj duża część bloków
        ma powyżej 4 pięter i jednej klatki.
        Skoro więc nie został on zmieniony, to powinno się go przestrzegać i egzekwować
        przestrzeganie. A spółdzielnia ma pretensje do mieszkańców, że oczekują od niej
        egzekwowania tegoż regulaminu.
        Przedstawiciele spółdzielni są zaskoczona stanowiskiem lokatorów, bo "mają
        Państwo takiego miłego gospodarza domu". Poza tym Panie ze spółdzielnie popijają
        herbatkę z Paniami dozorczyniami.
        W zasadzie praca gospodarza domu to 8 godzin dziennie, tak jak przewiduje etat.
        Być może gdyby te osoby pracowały po 40 godz. tygodniowo zdążyliby wykonywać
        swoje obowiązki, albo chociaż większą ich część.
        No i mamy kilku lokatorów, którzy jak Reytan bronią spółdzielni.
          • Gość: Żona Lotha Re: SM Górczewska - obowiązki "cieci" IP: *.agora.pl 01.03.07, 10:17
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=290&w=57970020
            Udzieliła bym się tam, ale skoro mamy rozwijać ten wątek to umieszczę swój
            komentarz tutaj.
            Swojego czasu walczyłam z Komitetem Blokowym w swoim bloku. Szefowa bez pytania
            lokatorów wzięła pieniądze z funduszu rem.bud. i zakupiła za nie kosiarkę i
            płotki. Ludzie byli wzburzeni, ale tylko na forum i klatce schodowej. Na
            zebraniu już wszyscy byli zadowoleni. Gul mi chodził. Argumentem za
            postawieniem tandetnych płotków wokół trawnika była dbałość o to, żeby psy nie
            wchodziły na trwanik i się na nim nie załatwiały. Tak twierdziła szefowa
            komitetu, która nie mogła zrozumieć dlaczego ktoś jest niezadowolony z jej
            działań.
            To było latem. Ta sama pani po swoim piesku nie sprząta, a ostatnio widziałam
            jej pupila jak biegał po ogrodzonym trawniczku... Dodam, że nie musiał się
            bardzo wysilać, żeby dostać się na trawnik, bo z jednej strony trawnik w oógle
            nie jest ogrodzony :)
            W czasie tej całej nagonki stwierdziłam tylko jedno... Komitet Blokowy chociaż
            teoretycznie wybierany przez lokatorów bardziej trzyma ze spółdzielnią niż z
            lokatorami. A jak się zwraca uwagę na to, że dozorca olewa, to zaczyna się
            wymienianie wszelkich zalet i niemocy tejże osoby.
            Ale powtórzę... najbardziej irytowało mnie stanowisko lokatorów. Woda w usta,
            albo nagłe popieranie osób, którym się wcześniej tylek obrabiało.
            Podobno ludzie się boją...
          • Gość: Blue Re: SM Górczewska - obowiązki "cieci" IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 01.03.07, 10:23
            mam wrażenie, że SM Górczewska z założenia nie odpowiada na pisma, które się u
            nich składa. co więcej, gdy zadzwonilam z pytaniem o moje pismo, dowiedziałam
            się, że zostało przekazane do mojego ZM. domyślacie się oczywiście, że
            pozostało bez odzewu. miałam masę rzeczy na głowie, więc nie mogłam sobie
            pozwolić na marnotrawienie czasu na spółdzielnię, ale kto wie...

            a tak w ramach pozytywnych akcentów SM Górczewska...

            niedawno miałam okazję pomęczyć panie z działu członkowskiego. (za niedługo
            zostanę członkiem SM Górczewska :>) panie były miłe i bardzo mi pomogły. no i
            cierpliwie znosily moje nieustanne telefony z pytaniami i wątpliwościami. po
            pięciu latach moich kontaktów z SM Górczewska po raz pierwszy poczułam się
            kimś, o kogo nalezy dbać... ale może po prostu to wszystko kwestia PR i
            pierwszego kontaktu z petentem, a zauważyłam różnicę dlatego, że miałam
            wcześniejszy kontakt z SM Górczewską. dla większości to jest przecież pierwszy
            kontakt. potem, gdy już się zobowiązesz, zapłacisz wpisowe i wkład
            członkowski... :]

            P.S. moja klatka może nie jest doskonale zadbana, ale nie jest źle. :-)
            • Gość: Gasper Re: SM Górczewska - obowiązki "cieci" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.07, 13:55
              Cieszę się że Masz miłe wrażenia z kontaktu z personelem S.M. Górczewska.
              Szkoda że nie przekłada się to na resztę personelu.A tu wiosna idzie i czas
              zadbać nie tylko o klateczki ale także otoczenie na zewnątrz budynków a tu jest
              jeszcze gorzej niż na klateczkach. Krawęzników to już w ogóle nie widać a
              należałoby je okpać tak samo jest z krzewami których raczej nikt nie przycina
              nie mówiąc już o korze pod nie, oraz małe drzewka w pobliżu ciągów pieszych
              które mogą wybić oko ludziom itd. Myślą że jak trzy raz skoszą trawniki to
              wszystko - WIELKI BŁĄD. Ale niestety to my musimy podpowiedzieć administracji
              bo oni raczej na tych sprawach się nie znają.

              Wielka prośba do właścicieli psów, sprzatajcie po swoich pupilach odchody.
              Naprawdę to co się dzieje na trawnikach to już jest niezła gnojowica. A
              dzieciaki czekają tylko żeby wreszczcie wybiec na trawę i place zabaw, które
              dla mniej myślących są tylko miejscem do załatwiania się przez ich kochane
              pupile. Gonić debili gonić

              pozdrawiam

              Gasper
                    • Gość: Żona Lotha Re: Kopa pieskowi a i właścicielowi tez coś dać.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.07, 19:52
                      Szafa, Ty drwisz z forumowiczów, czy poważnie mówisz?
                      A tak na marinesie, z petard strzelać można tylko w Sylwestra i Nowy Rok, lub
                      jeżeli otrzymasz na to zgodę stosownych władz.
                      A my tutaj rozmawiamy o stosowaniu się do prawa, a nie o jego łamaniu.
                      Idąc Twoim tokiem rozumowania możemy rzucać petardy leniwym dozorcom pod nogi,
                      żeby się szybciej ruszali.
                      Podsumowując... wydaje mi się, że nie psy nam przeszkadzają (ja osobiści jestem
                      miłośnikiem psów), tylko głupota ich właścicieli.
                      • Gość: Gasper Re: Kopa pieskowi a i właścicielowi tez coś dać.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.07, 09:08
                        Dokładnie o tym myślałem pisząc posta o psich odchodach.Oczywiście pieski są
                        super ale właścicieli mają debilnycg. Wczoraj z okienka zaobserwowałem jak Pan
                        W Garniutrze wyprowadzał swojego pieska (bernardyna) i z wielką atencją patrzył
                        jak jego piesek SRA. Nie mogłem zareagować bo byłem za daleko, ale sam się
                        prosi żeby mu nawtykać.

                        Pozdrawiam

                        Gasper
                        • Gość: Sąsiad-spółdzielca Sprzątanie to fragment większej całości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.07, 14:29
                          Jako członek społdzielni z drugiego końca Warszawy z ciekawością zapoznałem się
                          z tym wątkiem, bo widzę, że chyba wszyscu społdzielcy borykamy się z tymi
                          samymi problemami - totalnym lekceważeniem przez zarządy spółdzielni swoich
                          obowiązków i tym samym ordynarnym wyłudzaniem od nas pieniędzy.
                          Bo takie samie rzeczy obserwuję w swojej spółdzielni - niby budynki są
                          sprzątane, nawet codziennie widzę osobe sprzatająca, ale efekty mizerne.
                          Prztarcie na środku korytarza ale jak spojrzeć w kąty czy miejsce polaczenia
                          posadzkize sciana, to od zarania spółdzielni jest to po prostu zasyfione.
                          Ale podobnie jest i z innymi sprawami - remontami, dbałością o bezpieczeństwo,
                          walkę z dewastacjamii zniszczeniami, stawianie płotków. Odnosze wrażenie, że
                          wiele czynności wykonuje się tylko po to, by wydać kase i dostać z tego działkę
                          do kieszeni!
                          Ale czego można spodziewać się po prezesach kombinatorach i oszustach, do tego
                          bronionyvh przez naczelne władze spółdzielczości czyli Krajową Radę
                          Spółdzielczą. Poniżej moja relacja z jednego spółdzielczego zebrania:
                          Wczoraj miałem okazję porozmawiać osobiście z samym głównym szefem
                          spółdzielczości w Polsce, prezesem Krajowej Rady Spółdzielczej, panem Alfredem
                          Domagalskim. Po pięciu minutach rozmowy uznałem, że jest to tylko strata czasu,
                          bo pan ten albo jest niesamowicie ograniczony albo jest wielkim cwaniakiem i
                          aktorem. Pierwszy wariant jednak wykluczam, pozostaje ten drugi i poniżej go
                          uzasadnię.
                          Spotkanie i rozmowa miały miejsce na zebraniu jednej ze spółdzielni
                          mieszkaniowych w Warszawie zwołanym przez Krajową Radę Spółdzielczą. Zebranie
                          miało wyłonić nowych przedstawicieli, ponieważ dotychczasowe organy
                          spółdzielni – zarząd i rada nadzorcza -zostały wykreślone z rejestru sądowego
                          po stwierdzeniu wielu nieprawidłowości towarzyszących ich wyborowi.Nie będę tu
                          wdawał się w to, czy KRS miała prawo zwoływać takie zebrania czy nie, choć moim
                          zdaniem uczyniła to bezprawnie.
                          Alfred Domagalski otworzył zebranie mówiąc w krótkich słowach o jego celu i
                          oczywiście przy okazji o spółdzielczości mieszkaniowej, która przeżywa obecnie
                          bardzo trudny okres. Przypisał to brakowi aktywności i świadomości
                          spółdzielców, co prowadzi w wielu spółdzielniach do podobnych sytuacji, jak w
                          tej, w której obecnie się znajduje.
                          Potrzebne są zmiany prawa i trwają odpowiednie prace w parlamencie.
                          Mówił pięknie o tworzeniu wzajemnego zaufania między spółdzielcami, aby niczego
                          nie skrywać, aby respektować prawa członków spółdzielni – nikt nie powinien
                          czynić czegokolwiek wbrew tym zasadom.
                          Podsumował swoje wystąpienie znanym wielu z nas powiedzeniem: Co było a nie
                          jest, nie pisze się w rejestr.
                          Gdybym dopiero wchodził w dorosłe życie, gdybym nie znał spółdzielczości
                          mieszkaniowej od wielu lat, gdybym nie słał osobiście pism do KRS, gdybym nie
                          rozmawiał wcześniej telefonicznie z panem Alfredem, byłbym cały w skowronkach,
                          że oto pojawił się człowiek, który wie, o co chodzi, który za cel swego
                          działania ma jedynie dobro spółdzielców, który wierzy głęboka w to, co mówi i
                          będzie to z całą determinacją robił.
                          Ponieważ jednak nie było i nie jest tak, jak pisałem powyżej, postanowiłem
                          wykorzystać okazję i porozmawiać sobie szczerze z panem Alfredem, Przysiadłem
                          się wobec tego do niego i powiedziałem mniej więcej tak:
                          To co się obecnie tu dzieje i w wielu innych spółdzielniach mieszkaniowych w
                          kraju jest po prostu wynikiem celowych działań Krajowej Rady Spółdzielczej.
                          Wiem, że wielu spółdzielców informuje KRS o licznych nieprawidłowościach czy
                          nawet przestępstwach w spółdzielniach, ale KRS broni prezesów spółdzielni a nie
                          spółdzielców. Że to właśnie lustratorzy z różnych związków rewizyjnych oraz z
                          samej KRS w trakcie lustracji praktycznie nic nie wykrywają, w sposób
                          zamierzony i świadomie ukrywają prawdę i stan faktyczny, oszukują spółdzielców
                          wyłudzając tym samym pieniądze a KRS informowana o tym praktycznie nic nie
                          robi. Że większość sprawozdań finansowych spółdzielni jest od lat fałszowana.
                          Że kiedyś Centralny Związek Spółdzielczości Mieszkaniowej potrafił wywalić
                          prezesów za machloje. Że spółdzielcy nie maja praktycznie dostępu do bardzo
                          wielu dokumentów. I w końcu , że ostatnie projekty nowelizacji prawa
                          spółdzielczego i ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych kolejny raz nie są w
                          interesie spółdzielców, są to tylko ruchy pozorne, przede wszystkim korzystne
                          dla prezesów spółdzielni.
                          To, co w odpowiedzi usłyszałem od pana Alfreda, mało nie zwaliło mnie z
                          krzesła! Bo dowiedziałem się, że on biedaczek nic nie może! Bardzo chce, ale po
                          prostu nie może! Że nie ma wpływu na lutratorów, że teraz KRS nie ma mocy
                          władczej, aby spuścić prezesów-krętaczy i że właściwie wszystko jest w naszych
                          rękach, to my decydujemy o tym, co się dzieje w spółdzielniach. KRS nic nie
                          może, KRS nic do tego nie ma! Spieniony maksymalnie mówię mu, że sami niewiele
                          możemy zrobić, bo właśnie jego lustratorzy kłamią na potęgę broniąc tym samym
                          prezesów –kombinatorów czy oszustów. Na to pan Alfred, że oni powiadamiają
                          prokuraturę o nierzetelnych lustratorach i właściwie nic więcej nie mogą
                          zrobić. Odpaliłem mu w końcu, że jeśli nic nie może zrobić, to niech zrezygnuje
                          ze swojej funkcji. Nie wiem, czy coś mi tam na to odpowiedział, bo uznałem, że
                          dalsza rozmowa to tracenie czasu z mojej strony, bo pan prezes jak mantrę
                          powtarza chyba z góry wyuczony tekst jak jakaś marionetka.
                          W każdym razie kolejny raz przekonałem się, że KRS to zupełnie zbędna struktura
                          spółdzielcza służąca jedynie obronie prezesów, żyjąca naszym kosztem, służąca
                          jedynie wąskiej grupce ludzi żyjących dobrze ze spółdzielczego bezprawia i
                          niegospodarności.
                          A pan Alfred okazał się zupełnie nieprzemakalnym na jakiekolwiek argumenty, co
                          mi uświadomiło, że w gruncie rzeczy chyba o to chodzi, bo inny osobnik zapadłby
                          się ze wstydu pod ziemię słysząc tego rodzaju zarzuty jak z mojej strony.
                          Później dowiedziałem się, że i inni uczestnicy spotkania mówili mu podobnie,
                          oczywiście z opisanym wcześniej skutkiem.
                          Tak więc spółdzielcy nie liczcie na jakiekolwiek wsparcie ze strony
                          jakiegokolwiek związku spółdzielczego czy Krajowej Rady Spółdzielczej. Szkoda
                          Waszego czasu i pieniędzy.



                      • szafajawna czy posiadacze piesków stosują się do prawa??? 02.03.07, 21:59
                        Jeśli właściciele piesków nie stosują się do obowiązku sprzątania po swoich pupilkach to dobrze ????!!!! Wszędzie nasrane po pieskach.Czy to jest drwienie z kogoś ??? Jeśli ja biegam po parku a pieski biegające bez smyczy i kagańca próbują ugryźć mnie w kostkę to ja nie mogę siuę bronić ??? pojedx ,droga żono kogośtam , do Francji , Niemiec,Szwajcarii i welu jeszcze innych państw i zobacz jak tam się wyprowadza pieski,jak się sprząta po nich.Jeśli moje dziecko zesrało się na spacerze to pampersa wyrzucam do kosza.Po piesku też wypadałoby posprzątać .
                          • szafajawna Czytaj ze zrozumieniem :) 03.03.07, 21:31
                            żono-kogośtam:) wyprowadzanie a wypuszczanie to to samo,czepiasz się:) jeśli masz pieska i się obrażasz to świadczy tylko o twoim relatywizmie.Chcesz v pouczać a sama wymagasz aby cie pouczyć.:)
                            • Gość: Żona Lotha Re: Czytaj ze zrozumieniem :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.07, 22:13
                              Dla mnie wyprowadzanie i wypuszczanie to co innego, ale... podkreślam, dla
                              mnie... Nie mam pieska :) Dziecka też :) Żaden wolno chodzący pies mnie nie
                              atakuje i nie gryzie... Nie spotkałam się też z sytuacją, żeby ktokolwiek
                              wyrzucał brudną pieluchę.
                              Wolę pouczać niż sięmądrzyć.
                              A rozmowa jest o gospodarzach domu i ich niemocach, oraz niechlujstwie mieszkańców.
                                • szafajawna Re: Czytaj ze zrozumieniem :) 03.03.07, 23:18
                                  Czy jest gdzieś dostępny zakres obowiązków dozorców inaczej
                                  zwanych "cieciami" :-)?
                                  Będę wdzięczny za info.
                                  Pozdrawiam
                                  Antoni

                                  to jest pierwszy post i załozyciel wątku.wprowadzasz w błąd wszystkich odwracając kota ogonem.Topik został załozony w temacie nie bezradności dozorców a ich niechlujstwa.
                                  • Gość: Żona Lotha Re: Czytaj ze zrozumieniem :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.07, 12:15
                                    Ani o bezradność, ani o niechlujność tylko o niezaradność.
                                    Myślę,że zainteresowani tym tematem wiedzą o co chodzi. W każdym razie w
                                    odróżnieniu do Pani powołałam się na konkretny dokument, czyli na prawo, a Pani
                                    podsuwa pomysły niezgodne z prawem.
                                    W każdym razie nie sądzę, żeby ktokolwiek z oczestinów tego wątku był
                                    zainteresowanym siłowym rozwiązywaniem problemu.
                                    W tej chwili prowadzi ze mną Pani spór na stanowiska, a nie opinie.
                                    Zatem pozowlę sobie zakończyć tą nic nie wnoszącą wymianę zdań.
                                    • szafajawna Do żony..... 04.03.07, 12:57
                                      Piraty są dozwolone do używania poniewaz nie są niebezpieczne , więc nie sa niezgodne z prawem natomiast wyprowadzanie psów BEZ SMYCZY I KAGAŃCA JEST ŁAMANIEM PRAWA.Niesprzątanie po nich także więc proszę poskromić zaciekłość z jaka atakuje mnie pani.Przeszkadza pani męszczyzna nieogolony a nie przeszkadza obsrany skwerek przez pieski.I na marginesie KŁAMIE PANI pisząc że nie posiada pieska >
                                      • Gość: Gasper Re: Do żony..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.07, 10:23
                                        Poruszając temat psi odchodów niechciałem wywołać takiej burzy za co
                                        przepraszam. Natomiast chciałem zwrócić uwagę na pewien problem. Zaznaczam nie
                                        mam nic ani do piesków ani do właścicieli ale chciałbym żeby dbali zarówno o
                                        pieski jak i o estetykę i bezpieczeństwo innych. Miałem także na myśli dzieci
                                        bawiące się piaskownicach itd. Wiem że to spółdzielnia powinna ogrodzić place
                                        zabaw dla dzieci ale oczywiście nie robi tego. Akurat ta sprawa dotknęła mnie
                                        samego ponieważ mam czteroletnie dziecko które lubi bawić się w piaskownicy.
                                        Ale w niej się nie da normalnie bawić bo nie dość że nie ma świeżego piasku to
                                        jeszcze ten który tam zalega tak śmierdzi psim moczem,że lepiej się nie zbliżać
                                        do piaskownicy. Dlatego wkurza mnie fakt że większość nie kontroluję gdzie ich
                                        pupile załatwiją swojej potrzeby.

                                        Pozdrawiam

                                        Gasper

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka