paramedic74
02.02.07, 22:57
Dzis spotkala mnie niemila przygoda w autobusie 125 jadacym na Bemowo. Trzech
wesolych mlodziencow rozrabialo z tylu autobusu, halasujac i straszac
pasazerow. Kiedy jeden z nich odlamal ze sciany mlotek do szyb zwrocilem im
uwage i poprosilem, zeby go odlozyli. Jeden z nich zapytal "A jesli tego nie
zrobi?". "Wezwe policje" odpowiedzialem. "To wezwij" brzmiala odpowiedz.
Poszedlem do kierowcy, opowiedzialem mu co sie dzieje i ten wyjal telefon i
probowal polaczyc sie z policja, ale numer byl zajety. W tym czasie trzech
kolesiow zorientowalo sie co robie i zaczeli wrzeszczec z tylu, ze mnie zaj...
i ze mam z nimi wysiasc na przystanku to mnie zalatwia. Nie skorzystalemz ich
propozycji a oni wysiedli, ciagle wrzeszczac. Kierowca dodzwonil sie wreszcie
na policje i opisal zdarzenie. Goscie czekali dwa przystanki dalej. Nie
odwazyli sie wsiasc do wozu, ale stali w drzwiach i wrzeszczeli na mnie, zebym
wysiadl i bil sie z nimi, ze mnie zapamietaja i znajda... Kierowca zamknal w
koncu drzwi a oni kopali w karoserie i walili w szyby. Odjechalismy. 10 minut
pozniej dogonil nas radiowoz, z ktorym pojechalem jako swiadek i przezz pol
godziny szukalismy tej trojki, ale bez skutku.
Najgorsze bylo to, ze w autobusie bylo ze 40 osob, w tym dorosli mezczyzni.
Nikt nie zareagowal, nikt nie sprzeciwil sie trzem bydlakom. Tylko jedna
kobieta zglosila gotowosc skladania zeznan. Teraz bede przez pare dni mial
oczy naokolo glowy...