jak dąbrowski swoich gości

IP: *.spray.net.pl 16.03.07, 20:17
Podczas obchodów święta 15 marca, wśród zaproszonych gości zabrakło tych
zdało by się najważniejszych – mieszkańców dzielnicy Bemowo.



(Tendencyjna relacja z obchodów święta narodowego Węgier na Bemowie, okiem
niezaproszonego mieszkańca)

Środa, 14 marca. Z okien mijającego Ratusz autobusu obserwuję powiewające
flagi: Polski, Węgier i Bemowa oraz krzątaninę przed pomnikiem generała Bema –
przygotowania do jutrzejszej rocznicy. Święto powstania węgierskiego od
wielu lat łączyło się na Bemowie z okolicznościowymi imprezami – koncertami,
wystawami - wieczorem postanawiam sprawdzić tegoroczny plan obchodów.

Sprawdzam serwis internetowy Urzędu Dzielnicy – ze zdziwieniem zauważam brak
jakiejkolwiek informacji. Przypominam sobie, że również tablice informacyjne
Urzędu Dzielnicy świecą pustkami – czyżby tegoroczne obchody nie były w ogóle
reklamowane?

15 marca. Od rana próbuję uzyskać informacje na temat tego, co dzisiaj
wydarzy się na Bemowie. Zaczynam jak każdy mieszkaniec dzielnicy – od
telefonu na infolinię Ratusza. Sympatyczna pani informuje mnie, że obchody
oczywiście będą, ale dokładny program nie jest dla niej dostępny. Podkreśla,
że nie jestem pierwszą osobą zainteresowaną tą informacją. Kolejnych 20 minut
spędzam w oczekiwaniu na informację, niestety – pomimo autentycznych starań
pani z informacji (telefony, poszukiwania) plan obchodów pozostaje nadal
tajemnicą. Dowiaduję się jedynie że część oficjalna rozpocznie się o godzinie
16tej. Dostaję także numer do sekretariatu wydziału kultury.

Dzwonię – telefon głuchy. Kolejna próba – tak samo. Nie zrażam się jednak i
słusznie – już pół godziny później telefon zostaje odebrany. Przedstawiam się
jako mieszkaniec dzielnicy, podaję nazwisko, proszę o informację o
obchodach. „Jakich obchodach?” pyta roześmiana pani. „A tak będzie coś
takiego, chyba o 16tej”. Pytam o szczegóły – kto będzie, co będzie. „No będą
jacyś burmistrzowie i ci z rad dzielnic” – słyszę. Zaczynam się zastanawiać,
czy rozmawiam z osobą zorientowaną w temacie. Pytam o „kartkę” – drukowany
program z ew. listą gości. Takowy podobno istnieje, dysponuje nim
jednak „koleżanka, której obecnie nie ma”. Widocznie w swoim zaciekawieniu
wydałem się nieco podejrzany, pani zadaje mi bowiem pytanie: „a tak w ogóle,
to kogo pan reprezentuje”? Odpowiadam, że zainteresowanego mieszkańca,
przedstawiałem się przecież – tu słyszę propozycję zadzwonienia „za jakiś
czas”. „...a z jakiej redakcji to już mniej istotne” – kontynuuję. Postawa
mojej rozmówczyni nagle się zmienia, otrzymuję propozycję skontaktowania się
z rzecznikiem prasowym Urzędu, kolejne numery telefonów.

Mam dość. Zastanawiam się, ilu mieszkańców Bemowa odpuściło sobie ważną
lokalną uroczystość nie mogąc uzyskać o niej żadnej informacji. Postanawiam
mimo wszystko iść „w ciemno” – skoro wiem przynajmniej o której godzinie
warto pojawić się pod ratuszem. Najwyżej mnie wyrzucą, a co tam.

Wysyłam maila do rzecznika prasowego, tym razem podpisuję się jako redaktor z
IRB. Zaczynam szukać alternatywnych niż oficjalne źródeł informacji o
bemowskiej uroczystości. Trafiam na stronę Węgierskiego Instytutu Kultury,
dowiaduję się, że w obchodach ma uczestniczyć oprócz Mihálya Győra,
ambasadora Republiki Węgierskiej w Polsce również burmistrz dzielnicy Obuda,
zaś w części artystycznej pojawi się węgierski zespół „Sebő” odtwarzający
utwory ludowe i tradycyjne, współpracujący z popularnym polskim
zespołem „Brathanki”.

Po pewnym czasie otrzymuję odpowiedź od rzecznika, w której zamiast
oczekiwanych informacji przysyła prośbę o uzupełnienie danych redakcji.
Zaczynam czuć się jak badacz, natrętnie domagający się dostępu do jednej z
najtajniejszych teczek w IPN. Wykonuję szybki rachunek sumienia: czy godzien
jestem poznania owej skrzętnie skrywanej Prawdy? Odpowiadam, wysyłam maila.
Niestety, wkrótce czas wychodzić, wiem już że węgierskie nazwiska gości będę
musiał spisywać fonetycznie i „google’ować”.

O 16tej pod ratuszem zastaję już kilka delegacji, gotowych do składania
wieńcy, poczty sztandarowe, harcerzy, wojsko, byłych i obecnych radnych...
oraz kilkoro przypadkowych przechodniów, zainteresowanych „co też się tu
dzieje”. Dostojnych gości w tym roku było rzeczywiście wielu – w chłodne
wiosenne popołudnie pod pomnikiem Józefa Bema wieńce składało, jeśli dobrze
policzyłem, 31 delegacji (Ambasador oraz attache wojskowy Węgier, delegacja
dzielnicy Obuda, przedstawiciele Rady Dzielnicy, Burmistrz i
wiceburmistrzowie Bemowa, przedstawiciele MON, IPN, WAT, Urzędu
Wojewódzkiego, Rady Miasta, przedstawiciel prezydenta Warszawy, organizacje
kombatanckie, burmistrzowie Ursusa i Żoliborza, Policja, Straż Pożarna,
przedstawiciele Uniwersytetu Warszawskiego oraz szkół i inni). Przez chwilę
czułem nawet swoistą, naiwną dumę, że oni wszyscy tutaj, u nas, na Bemowie...

Po części oficjalnej goście zostają zaproszeni na salę sesji Urzędu
Dzielnicy. Wchodzę i ja, choć „z pewną nieśmiałością” – na obchody
przyszedłem jako zwykły mieszkaniec, zdecydowany nie legitymować się
wizytówką prasową. Udało się – jestem na sali, za chwilę rozpocznie się
koncert. Na początku kilka słów powitania wygłosił Burmistrz (powitał
przedstawicieli Sejmu, Senatu, samorządów oraz gości – słowem nie zająknąwszy
się o mieszkańcach, w końcu ich tutaj nikt nie zapraszał). Będąc osobą,
która „na chama”, bez zaproszenia wepchała się na uroczystość, ze wstydem
słuchałem słów ambasadora Węgier Mihálya Győra: „przyjaźń polsko-węgierska
jest niezależna od osób i sytuacji politycznej. W obu krajach są dziś nowe
władze samorządowe, ale tradycja wspólnego świętowania pozostała niezmienna”.
Wspólnego... ale czy nadal z mieszkańcami Bemowa?

Z ust Ambasadora oraz pani zastępcy burmistrza dzielnicy Obuda padło wiele
ciepłych słów pod adresem współpracy Polski i Węgier, ze wzruszeniem
wspominano osobę generała Bema. W części artystycznej wystąpił FENOMENALNY
węgierski zespół muzyki dawnej „Sebő” – żal, że koncert ten nie odbył się z
udziałem mieszkańców Bemowa, godzinę-dwie później (po godzinach pracy),
poprzedzony godną reklamą, na terenie znacznie pojemniejszego niż sala sesji
Ratusza Centrum Kultury art.bem.

Bemowskie uroczystości mają czasami tendencję do „niewypałów”. Tak było przy
okazji zorganizowanego w sierpniu 2006 (tak tak – to jeszcze za „starej
władzy”, za kadencji poprzedniego burmistrza, Włodzimierza Całki) koncertu z
okazji 86 rocznicy Bitwy Warszawskiej, kiedy to z powodów „klimatycznych”
odwołano publiczny pokaz zastępując go koncertem zamkniętym – odprawiając
szarych mieszkańców do domu. Tak samo było i teraz, kiedy ważne i wartościowe
kulturalnie wydarzenie odbyło się nie tylko bez udziału mieszkańców, ale
wręcz w sposób tajny, przed społeczeństwem skrywany.

Ciekawe, kiedy władze Bemowa zrozumieją, że to nie obywatel jest dla
samorządowców, ale...
(ups, przepraszam, rozmarzyłem się...)
/Mieszkaniec Bemowa - Artur Grzeszczyk/
    • Gość: bemowa.pl Re: jak dąbrowski swoich gości IP: *.spray.net.pl 16.03.07, 20:21
      powyżej artykuł z bemowa.pl napisany przez bezstronnego dziennikarza. A to co
      ze środka to o 15.30 dąbrowski kazał pracownikom opuścić miejsca pracy i zwołał
      całą swoją świtę koleszków z PO i innych na darmową wyżerkę. na korytarzu na
      piętrach rozstawiono stołu, jedzienie i kieliszki na szampana i na wino. Osób
      związanych po koleżeńsku z dąbrowskim było chyba więcej niż oficjalnie
      zatrudnionych pracowników i delgeacji. Jedli pili i bawili się na nasz koszt.
      Jak pisze autor całe obchody odbyły się w tajemnicy przed mieszkańcami oraz bez
      udziału niezaufanych pracowników z Urzędu.

      Z innej beczki. Jak znaleźć miejsce dla nowych kolegów gdy są obsadzone
      wszystkie stanowiska i wyczerapno limit umów zleceń?? zaproponować otwarcie
      urzędu w soboty :) i nowe etaty gotowe i nowe umowy dojdą i swoich się
      nakarmi :) a że urząd będzie pusty to co?
      • Gość: bemowo Re: jak dąbrowski swoich gości IP: *.chello.pl 16.03.07, 21:10
        >zaproponować otwarcie
        > urzędu w soboty :) i nowe etaty gotowe i nowe umowy dojdą i swoich się
        > nakarmi :) a że urząd będzie pusty to co?<

        Dlaczego ma być pusty? To dobry termin na załatwianie spraw dla pracujacych w
        tygodniu. Nie trzeba b edzie zwalniać sie z pracy.
        • bemoowiak Re: jak dąbrowski swoich gości 17.03.07, 00:25
          Termin może i dobry, niestety ilekroć nie byłem w urzędzie w sobotę świecił on
          pustakami - myślę więc, że przyczyną takiego pomysłu nie jest jednak troska o
          petenta a chęć ...

          Pozdrawiam
      • Gość: siouks popieram otwarcie urzędu gminy w soboty!!! IP: *.chello.pl 17.03.07, 12:57
        no akurat jak dla mnie to urząd otwarty w dzień powszedni ok południa to jest
        dopiero paranoja - przecież wszyscy poza emerytami są w pracy!!!

        ja od pół roku dowodu nie mam jak wymienić bo dzień w dzień jestem w domu po
        18...

        jak dla mnie ideałem byłoby gdyby chć 2 dni w tygodniu urząd gminy otwarty był
        powiedzmy 12-20 a w sobotę 8-12 (chociaż w co drugą)
        • Gość: góral Re: popieram otwarcie urzędu gminy w soboty!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.07, 15:11
          Własnie własnie, tez jestem za tym żeby zrobić otwraty urząd w np.każdą piewszą
          sobotę. ułatwi to wielu osobom załatwienie formalności no i pan nowy burmistrz
          bedzie mógł obsadzić swoimi ludzmi!przeciez będąc u włądzy kazdy go nagle
          polubił, wchodzi mu w tyłek i chce zeby załatwił mu prace! wiec sobota jest
          ok! wiec panei burmistrzu droga wolna! Ale tak na powazanie to mozna pomyslec o
          pracujących sobotach!!!
        • Gość: burmistrz Urząd dzielnicy a nie gminy!!!!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.07, 15:13
          Przypominam wszystkim niedoinformowanym ze Bemowo juz od wielu lat nie jest
          gminą tylko Dzilenicą!!!!!
    • uhu_an Re: jak dąbrowski swoich gości 16.03.07, 20:45
      dziekuje, dobrze wiedziec.:/.
      • Gość: ja Re: jak dąbrowski swoich gości IP: *.spray.net.pl 16.03.07, 22:05
        rozmawiałem ze znajomym który mi dużo opowiadał co sie dzieje w urzędzie.
        Wystarczy iść do urzędu w sobotę gdy urząd odrabia jakiś dzień wolny np z
        długiego weekendu. Płacimy podatki za siedzenie 300 osób a petentów w ciągu
        soboty jest kilku.
        • Gość: siouks Re: jak dąbrowski swoich gości IP: *.chello.pl 17.03.07, 13:00
          no bo wtedy jest to akurat zwykle jakiś długi weekend itp. - wtedy ewentualni
          petenci i tak są "na zielonej trawce"...

          dla mnie urząd mógłby pracować powiedzmy w poniedziałki od 12 do 16, a za to w
          soboty 8-12 - wreszcie miałbym kiedy sprawy załatwić bez zwalniania sie z pracy
          (co nie zawsze jest możliwe)
        • Gość: z Bemowa Re: jak dąbrowski swoich gości IP: 212.76.37.* 18.03.07, 18:05
          w urzedzie to się w ogóle cały tydzień dzieje
          • Gość: naczelnik Re: jak dąbrowski swoich gości IP: 195.175.37.* 27.08.07, 11:35
            no i co... :-)
            • Gość: misio Re: jak dąbrowski swoich gości IP: 217.153.166.* 30.08.07, 08:11
              nadal to samo
    • bemoowiak Re: jak dąbrowski swoich gości 17.03.07, 00:23
      Pełny, wyczerpujący i dziennikarski opis działalności i kultury nowego
      burmistrza oraz jego otwartości na "mieszkańca".
      Nic dodać nic ująć.
      Może jak nadal będę ćwiczył na tym forum, też będę umiał tak ładnie pisać...
      tylko pozazdrościć.

      Gorąco Panie Arturze Pozdrawiam.
    • lejceomara A kto siedzi w okienku interesantów ...:)????? 17.03.07, 17:31
      a burmistrz nasz ukochany (były na szczeście:)))))) niedoinformowany jak zwykle:))))Polityk nie gospodarz.
      • bemoowiak Re: A kto siedzi w okienku interesantów ...:)???? 17.03.07, 18:09
        Twoim zdaniem w okienku dla interesantów siedzi Burmistrz...????
        Naprawdę powinni ci zabronić pisać na tym forum i leki zmienić...
    • 1111111111a6 Re: jak dąbrowski swoich gości 27.03.07, 00:05
      www.bemowo.waw.pl/web/document.web?documentId=1150
      no comment
      • bemon To tym się pan Burmistrz 4 miesiące zajmował ??? 27.03.07, 00:47
        Hhahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahah...

        zabrakło mi słów po prostu...

        Kiszkowski - czytałeś ????????

        Kobyłecki już nie musi, na jego szczęście...

        No niemożliwi są po prostu - najlepsi!!!

        Hahahahahahahaha....
        • Gość: ciekawa Re: To tym się pan Burmistrz 4 miesiące zajmował IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.07, 08:16
          A ja to polecam!Nic dodać nic ując.

          www.bemowo.waw.pl/web/documents.web?categoryId=59
          Ostatnie sprawozdanie z sesji z 17 pażdziernika 2006.Czyzby nowy zarząd z tak
          doskonałym burmistrzem nie pracował tylko walczył o stołki i niszczył
          poprzedników?Bo skąłd rady na stronie to sie potrafi zmienić a zamiescić
          uchwały to już ciężko,co? oj, burmistrzu,pan pamięta ze my obserwujemy!
          hahahahaha
          dobre!
          i kolejna sprawa czym wydział sportu się zajmuje od 5 miesięcy!

          www.bemowo.waw.pl/web/documents.web?categoryId=1
          Mało tych zawodów.Mało!
          Turniej szybowców: "Impreza przebiegała pod Honorowym Patronatem Burmistrza
          Dzielnicy Bemowo m.st. Warszawy Jarosława Dąbrowskiego" kóry nadmieniam nie
          pojawił się tego dnia na hali bo był zapewne zajęty czym innym!!!WSTYD!
          Przynajmniej na wręczenie nagród panie burmistrzu trzeba było przyjechac!!!!
Pełna wersja