Z legwanem na spacer po Warszawie

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.08, 00:27
ale fajnie :)
pozdrowienia dla Borysa!
    • adalberto5 Z legwanem na spacer po Warszawie 10.09.08, 00:46
      Zaiste urocze! Pozdrawiam.
      • Gość: hegemon® faceta se nie moze kupic to se kupila krokodyla IP: *.skynet.net.pl 10.09.08, 19:41
        eh te baby to gupie jak but

        a to i tak tylko nie ktore (wiekszosc ponizej tego poziomu)
    • ignatz Re: Z legwanem na spacer po Warszawie 10.09.08, 05:46
      Uroczy zwierzak. Żona go lała, hyhy :-) Powinien grać w karty, bo kto nie ma
      szczęścia w miłości...
      • Gość: zniesmaczony Re: Z legwanem na spacer po Warszawie IP: *.infoplus.com.pl 10.09.08, 08:05
        W ubiegłą sobotę na Krakowskim Przedmieściu można było spotkać
        właścicielkę z legwanem. Ciekawi mnie tylko czy ta pani podróżuje ze
        swoim zwierzakiem środkami komunikacji miejskiej? Niedługo będzie
        można darować sobie spacery po ZOO. Strach pomyśleć czego jeszcze
        ludzie z próżności nie wymyślą!
        • ignatz Re: Z legwanem na spacer po Warszawie 10.09.08, 08:11
          Nie rozumiem, zgwałcił Ci nogę czy co, żeś taki zniesmaczony?
    • robot_humano Z legwanem na spacer po Warszawie 10.09.08, 09:31
      Uprzejmię zapytuję czy gówna legwana mogę wrzucać do koszy na gówna z namalowanym psem dziękuję.
    • wincenty.wardowski Z legwanem na spacer po Warszawie 10.09.08, 10:00
      Hmm, wszystko fajnie. Mam tylko takie pytanie. Czy taki zwierz nie
      przenosi obcej dla naszej szerokości geograficznej flory bakteryjnej
      albo nieznanych u nas pasożytów? Włóczy się toto po trawnikach i
      chodnikach i Bóg wie co zostawia. Jeszcze przez niego wyzdychają
      okoliczne kocury a psom porobi się coś dziwnego w mózgownicach. A
      jak dziecko pogłaszcze później takiego zainfekowanego przez
      zielonego „wigwama” pieska ? Ale to wszystko furda, liczy się tylko
      spełnienie dziwacznych zachcianek. Ja jeśli chcę zażyć egzotyki to
      idę sobie do zoologu i tam w bezpiecznej odległości podziwiam
      zielone (i inne) poczwary.

      I jeszcze jedna sprawa. „Jak otworzyłam pudełko z przesyłką,
      wyskoczyło to coś zielonego, malusieńkiego.” Znaczy się, żywe
      stworzenie było wrzucone do pudełka i niewiadomo jak długo i w
      jakich warunkach transportowane ? Czy ktoś czuwający nad prawami
      zwierząt nie powinien na ten fakt zwrócić uwagi?
      • Gość: pavel Re: Z legwanem na spacer po Warszawie IP: *.gwmlegal.pl 10.09.08, 10:19
        Wydaje mi się, a wręcz jestem przekonany, że legwan urodził się w
        Polsce w jakiejś hodowli. Zatem nie miał raczej szans zetknięcia się
        z "egzotyczną" florą bakteryjną :) Martwiłbym się bardziej o to, że
        nasze kundle zapchlone mogą go czymś zarazić, bo taki legwan dużo
        delikatniejszy niż one.
        Mój kuzyn ma legwana, jeszcze małego. Cudowne zwierzę :-)
      • Gość: Lulupodmostem Re: Z legwanem na spacer po Warszawie IP: *.chello.pl 10.09.08, 11:54
        Puknij się w czoło, zakukaj i puść bańki uszami...
    • wincenty.wardowski Z legwanem na spacer po Warszawie 10.09.08, 10:39
      Hmm, może nie mam racji, niech ktoś biegły w naukach z zakresu
      biologii ewentualnie wniesie korektę, ale w przypadku urodzenia się
      legwanka w Polsce to nasze bakterie i inne stworzonka powinny mu
      zatem szkodzić. Na tym chyba, między innymi, polegają trudności w
      rozmnażaniu sprowadzonych z zamorskich krajów zwierząt w ogrodach
      zoologicznych.

      Jeśli tylko masz info o jakichś hodowlach legwanów lub innych
      egzotycznych stworów w Polsce, daj namiary, żebym przypadkiem, przez
      nieświadomość, nie wybrał kiedyś w pobliżu miejsca na spędzenie
      weekendu czy wakacji.

      Poza tym, pozostaje otwarta kwestia zwierzaka-przesyłki w pudełku.
      • Gość: Kajak Nawodny Re: Z legwanem na spacer po Warszawie IP: *.chello.pl 10.09.08, 11:55
        Czas zmienić leki...
    • bobcat0210 Z legwanem na spacer po Warszawie 10.09.08, 10:41
      Legwan niedługo zje włascicielkę i będzie po sprawie :)
      A tak na poważnie to powinna być jednoznacznie sprecyzowana lista
      zwierząt, które można trzymać w skupiskach ludzkich: psy, koty,
      jakieś tam chomiki i świnki morskie, jak kto lubi: białe myszki,
      szczury, tchórzofretki czy coś w klatce, akwarium albo terrarium. W
      okolicach podmiejskich i na wsi - także zwierzęta i ptactwo
      gospodarskie. A zdziwaczałe indywidua co to pragną się
      dowartościować poprzez trzymanie węży boa, pytonów, legwanów,
      krokodyli i podobnego paskudztwa powinni mieć zakaz. Bezwzględnie
      egzekwowany. To są zwierzęta potencjalnie niebezpieczne i nigdy nie
      dadzą się ułożyć na tzw. (z amerykańska) "peta". Znaczy to, że ich
      zachowania sa nieprzewidywalne. Potem taki cudak (odpukać) rzuci się
      na dziecko a właściel bezradnie rozłoży ręce. Czy jeżeli ktoś ma
      pasję mikrobiologia to też będzie mógł sobie hodować w domu
      bakteryjki? Dżumy na ten przykład? Albo innej cholery?
      • Gość: Jaszczurka Re: Z legwanem na spacer po Warszawie IP: *.chello.pl 10.09.08, 12:02
        Nie wyobrażam sobie legwana rzucającego się na kogokolwiek, to jest
        tak delikatne zwierzę, a przy tym zrównoważone i właścicielka (co
        widać na zdjęciach) trzyma go na smyczy. Bardziej obawiałabym się
        durnych kundli, których właściciele próbują rządzić osiedlem przy
        pomocy czegoś, co w cywilizowanych krajach się łasi i wesoło
        podszczekuje, a u nas rzuca się na wszystko, co ośmieli się
        poruszyć. Zamiast czepiać się uczciwych i porządnych ludzi (byle kto
        nie utrzymałby takiego gada, który wymaga wyjątkowej troski i
        inteligencji właściciela, bo to nie chomik)zbierz się na odwagę i
        opieprz karka, który terroryzuje otoczenie skrzyżowaniem świni ze
        szczurem, tak bowiem postrzegam wszystkie pitbulle i amstaffy -
        prawo powinno zezwalać na profilaktyczny odstrzał tego typu ras,
        kiedy tylko człowiek spotka je biegające bez smyczy.
        • bobcat0210 Re: Z legwanem na spacer po Warszawie 10.09.08, 12:22
          Zgadzam się z wnioskiem o zakazie trzymania niebezpiecznych ras
          psów. Zgadzam się również, aby biegające bez smyczy tego typu
          osobniki były odstrzeliwane. Jakoś nie mogę się natomiast zgodzić,
          ze (skądinąd obrzydliwy) legwan to łagodne zwierzę.
          • Gość: Jaszczurka Re: Z legwanem na spacer po Warszawie IP: *.chello.pl 10.09.08, 13:05
            A ja się za nic nie zgodzę, że to obrzydliwe zwierzę. Jest to bardzo
            czyste zwierzę, które nie śmierdzi w przeciwieństwie do psa, kota,
            tchórzofretki, świnki morskiej, szczura, chomika, a nawet papugi czy
            kanarka. Skóra legwana jest tak delikatna (poza grzebieniem), że
            pupcia niemowlaka może się schować. Natomiast jako osoba, która
            zjadła zęby na psach, kotach i innych wymienionych wyżej powiem, że
            sierściuchy śmierdzą, demolują mieszkanie, gryzą, obsikują, a nawet
            orzygują teren. Legwan przy nich to uosobienie kultury osobistej.
            • bobcat0210 Re: Z legwanem na spacer po Warszawie 10.09.08, 14:55
              Czysty kot czy pies nie śmierdzą. Załatwiają się albo na kuwetę
              (kot) albo proszą o wypuszczenie z domu (pies). Dobrze ułożone nie
              demolują mieszkania i nie sikają. Wymioty zdarzają sie również
              ludziom, szczególnie dzieciom. Nikt tego nie robi dobrowolnie, ani
              aby komuś uczynić na złość. A ponadto sierściuchy mają bardzo
              sympatyczny wygląd. W przeciwieństwie do szkaradztwa o odrażającym
              wyglądzie, jakim są gady. Jak słusznie zauważył jeden z dyskutantów -
              spotkania z kimś takim dawały asumpt do bajek o smokach i
              potworach. Pozatym z sierściuchami jest kontakt, wiele rozumieją i
              reagują na polecenia. Z gadami jest ZERO kontaktu, podobnie jak z
              rybkami w akwarium.
              • Gość: Jaszczurka Re: Z legwanem na spacer po Warszawie IP: *.chello.pl 10.09.08, 16:45
                Chyba nie przeczytałeś/aś artykułu do końca. Właścicielka Borysa
                wyraźnie poinformowała, że jej zwierzak łasi się do ludzi,
                sygnalizuje potrzeby fizjologiczne, a nawet tęskni! Każdy sierściuch
                śmierdzi, nie ma cudów! Pies się ślini, kot znaczy teren, do tego
                może się zdarzyć, że tak ci może obrzydzić życie - jeśli przypadkowo
                okaże się, że masz uczulenie na futerkowe - że gad stanie się jedyną
                alternatywą.
    • Gość: ziz Z legwanem na spacer po Warszawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.08, 10:48
      Pani chyba nie wie, ze dla jaszczurki to dosc stresujące
      przezycie...ta kobieta chyba nigdy nie probowala sie postawic w
      sytuacji jaszczurki. Wiem cos o tym bo tez jestem wlascicielką
      jaszczura.
      • ignatz Re: Z legwanem na spacer po Warszawie 10.09.08, 12:09
        łeee, myślałem że sama jesteś jaszczurką :->
    • Gość: ciekawski Z legwanem na spacer po Warszawie IP: *.gts.metrobip.com.pl 10.09.08, 12:21
      Historia bardzo piękna, samemu mi się zachciało takiego legwana, no
      i zacząłem szukać w sieci. Niestety, podzielam część obaw wyrażonych
      powyżej. Kontakt z gadami może być bardzo niebiezpieczny.

      Ze strony www.legwanzielony.com/index.php?page=higiena:

      "Większość jeśli nie wszystkie gady są nosicielami salmonelli, która
      okresowo albo ciągle jest wydalana wraz z kałem. Badania wykazały że
      85% żółwi, 77% jaszczurek i 92% węży jest nosicielem jednego z 2000
      serotypów bakterii z rodzaju Salmonella. (...) Gady mogą być źródłem
      innych mikroorganizmów, które wywołują choroby o objawach podobnych
      do salmonelli (...)"
      "Na szczęście postępowanie zgodnie z podstawowymi zasadami higieny
      uniemożliwia rozprzestrzenianie salmonelli i innych mikroorganizmów.
      Do tych podstawowych zabiegów zaliczamy:(...)
      - Kobiety w ciąży, dzieci osoby starsze oraz osoby z osłabioną
      odpornością są szczególnie narażone na zakażenie albo ciężkie
      powikłania salmonellozy. Takie osoby powinny przedsięwziąć
      szczególne środki ostrożności lub unikać kontaktu z gadami.
      - Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom (USA) zaleca
      uniemożliwianie dzieciom poniżej 5 lat kontakt z gadami.
      - Stowarzyszenie Lekarzy Weterynarii Gadów i Płazów (USA) zalecają
      właścicielom gadów, którzy mają małe dzieci przedyskutowanie z
      lekarzami weterynarii oraz lekarzami medycyny kroki mające na celu
      zminimalizowanie ryzyka zarażenia. Dzieci powinny być pod nadzorem
      podczas kontaktów z gadami, ażeby uniemożliwić im wkładanie do ust
      rąk bądź przedmiotów z którymi gady miały kontakt. Gady nie powinny
      być trzymane w dziecięcych ośrodkach takich jak: przedszkola lub
      szkoły.(...)"

      Jak do powyższego ma się "wyprowadzanie" Borysa na Krakowskie
      Przedmieście? Czy np. kobieta wciąży nie usiądzie sobie na chodniku,
      po którym sobie przeszedł "smok"? Albo małe dziecko, które się
      właśnie przewróciło na trasę wybiegu?

      Nie mam nic przeciwko legwanom i ich właścicielom, ale ta pani
      wydaje się być nieodpowiedzialnym hodowcą. Pomijam już kwiestie
      bezpieczeństwa samego legwana - podobno nawet krótkotrwałe nagłe
      obniżenie temperatury ciała jest dla niego śmiertelnie groźne.
      • Gość: Jaszczurka Re: Z legwanem na spacer po Warszawie IP: *.chello.pl 10.09.08, 13:09
        Znam przypadki, że ludzie zachorowali od świeżego powietrza, a tak
        poważnie...z życia już tak całkiem - niebezpieczeństwo czyha
        wszędzie, a różnorakie syfy przynosimy do domu na butach. Znam
        przypadek niemowlaka, co ciężko się rozchorował, jakoby od wózka,
        który dostał w prezencie po dziecku matki chrzestnej. Osłabiony
        organizm nie da sobie rady z pyłkiem, nie mówiąc o niebezpiecznych
        bakteriach.
        • Gość: ciekawski Re: Z legwanem na spacer po Warszawie IP: *.gts.metrobip.com.pl 10.09.08, 13:20
          No jasne, że na dzieci trzeba uważać - to pozostawiam w gestii
          rodziców, ale pytanie brzmi: czy właścicielka Borysa na pewno
          postępuje słusznie? Moim zdaniem nie.
          • Gość: Szwagier&Laska Re: Z legwanem na spacer po Warszawie IP: *.chello.pl 10.09.08, 16:52
            Ja tam nie widzę epidemii legwanofilii, gady są wymagające i tylko
            dla cierpliwych oraz zasobnych finansowo, więc raczej w
            społeczeństwie moda na to zwierzątko nie wystąpi. Natomiast psy z
            mordą knura są tanie, kosztują na aukcjach internetowych raptem
            stówkę, a bezmózgów bez szyi - amatorów zacisków na oponie - nie
            brakuje.
        • Gość: eskimos a więc lodem go lodem!!! IP: 157.166.216.* 10.09.08, 13:24
          albo pojemnikami do lodówek turystycznych, trzeba sie zaczaić i
          przyłożyć parę kostek lodu, to go zaraz ch... strzeli i po kłopocie
    • wincenty.wardowski Z legwanem na spacer po Warszawie 10.09.08, 13:34
      Faktem jest, że rozmaite syfy przynosimy do domu na butach. Ale co
      innego jest przynosić bakterie i zarazki do których jesteśmy, jako
      mieszkańcy danego regionu czy nawet kontynentu, przyzwyczajeni od
      tysięcy lat (czyli że, nasze organizmy zdążyły już przez ten długi
      okres wykształcić mechanizmy obronne), czym innym zaś jest
      zetknięcie z jakimś mikrożyjątkiem, które funkcjonuje, dajmy na to,
      dziesięć, piętnaście tysięcy kilometrów stąd. Historia Indian jest
      tu wielce pouczająca. Choroby, które w XVI wieku zostały zawleczone
      do Nowego Świata przez Europejczyków spowodowały hekatombę
      miejscowej ludności. Były to de facto choroby pochodzenia
      odzwierzęcego; jednak na ich zarazki mieszkańcy Starego Kontynentu
      zdążyli się już podczas tysięcy lat ciągłego obcowania z
      udomowionymi zwierzętami uodpornić. Ponieważ na nowo odkrytych
      terenach nie udomowiono zwierząt na taką skalę jak w Europie i Azji,
      organizmy krajowców były zupełnie bezbronne wobec tych
      mikroorganizmów.

      Poza tym, w przypadku legwana i jemu podobnych istot, ważnym
      czynnikiem jest jeszcze kwestia estetyczna. Nie dziwota, że
      napotkanie przed wiekami na takie coś dawało asumpt do bajań o
      krainach zamieszkanych przez smoki i potwory.
      • Gość: bakteria Re: Z legwanem na spacer po Warszawie IP: *.halleracaffe.broadband.pl 10.09.08, 15:11
        No to przechlapane. Wyginiemy od pomorów zawleczonych na bananach i chińskich
        skarpetkach.
      • Gość: Jaszczurka Re: Z legwanem na spacer po Warszawie IP: *.chello.pl 10.09.08, 16:49
        Takie mikrożyjątka czy inne syfy mogą nam zafundować rodzina i
        znajomi, co roku chętnie udający się w egzotyczne podróże. Tego się
        nie da uniknąć! Więcej złego może zdziałać zapchlony i zarobaczony
        kundel niż legwan - widział kto kiedyś udomowionego legwana, który
        ma robale? A pies, kot to siedlisko bakterii - mam, to wiem. Każdy
        człowiek raz w roku powinien się profilaktycznie odrobaczyć, a larwy
        czy jaja szkodliwe dla zdrowia są wszędzie, więc w zasadzie jest to
        walka z wiatrakami, tylko po co obarczać całą odpowiedzialnością
        gady, bo są brzydkie?
        • Gość: ewa Re: Z legwanem na spacer po Warszawie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.09.08, 14:54
          Znam Boryska! Mój mąż ma nawet z nim zdjęcie :) Jest uroczy, ale
          byłam przerażona jak zobaczyłam fotki! Pozdrawiam właścicielkę!:))
Pełna wersja