Gość: calka-watch
IP: *.chello.pl
24.02.09, 21:21
Znikający olej w hali kierowanej przez brata burmistrza Całki
Posadę dostał w podlegającym bratu ośrodku i nadzwyczajnie wysoką
pensję. Dziś okazało się, że pod jego rządami w tajemniczy sposób
znikły tysiące litrów oleju opałowego. Chodzi o Leszka Całkę, brata
Włodzimierza, wieloletniego burmistrza Bemowa
Powiązany przez lata z SLD Włodzimierz Całka rządził Bemowem od lat
90. Stanowisko stracił po ostatnich wyborach samorządowych wygranych
przez Platformę Obywatelską.
Dziś okazało się, że w lipcu 2002 r., a więc za rządów Włodzimierza
Całki, w podlegającym władzom dzielnicy bemowskim Ośrodku Sportu i
Rekreacji posadę kierownika hali sportowej przy ul. Obrońców Tobruku
dostał jego brat Leszek.
Gdy Włodzimierz Całka stracił fotel burmistrza z OSiR odszedł też
jego brat.
- Przejrzałem dokumenty. Wiele wskazuje na to, że Leszek Całka miał
zawyżaną pensję. Zamiast 2 tys. zł zarabiał miesięcznie ponad 3 tys.
zł - mówi obecny szef bemowskiego OSiR Radosław Kulikowski. Jego
zdaniem przez cztery lata ośrodek stracił z tego powodu ponad ok. 70
tys. zł. Wczoraj szef OSiR powiadomił o tym prokuraturę.
To nie wszystko. Z dokumentów do których dotarła "Gazeta" wynika, że
za rządów Leszka Całki hala zużywała do ogrzewania zaskakująco duże
ilości oleju opałowego. W marcu i kwietniu 2006 roku na olej hala
wydała 26 tys. zł. W bieżącym roku w tych samych miesiącach za olej
zapłacono o połowę mniej.
- Leszek Całka zwykle osobiście przyjmował dostawy oleju opałowego.
Wszyscy wiedzieli, że jak pod ośrodek przyjeżdżała cysterna, musimy
zniknąć z oczu. Zwykle szliśmy na obchód. Szef dbał, by nikt nie
widział, ile litrów wlewano do zbiorników - relacjonuje jeden z
pracowników OSiR.
Pod koniec ub.r. w ośrodku zatrudnił się Wiesław Gotowiec,
konserwator. Niezorientowany w praktykach ośrodka sam pokwitował
dostawę oleju. - Daję głowę, że było tam 5 tys. litrów - mówi
Wiesław Gotowiec. Tymczasem według oficjalnych dokumentów do ośrodka
trafiło zaledwie 2 tys. litrów oleju. W tajemniczy sposób z ośrodka
wyparowały 3 tys. litrów oleju o wartości ponad 7 tys. zł. - Nie
wiem, co stało się z resztą - dziwi się Wiesław Gotowiec.
Sprawą zajęli się już bemowscy śledczy. - Prowadzimy postępowanie
sprawdzające - przyznaje Krzysztof Nowak, oficer prasowy wolskiej
policji. Leszek Całka pożegnał się już z pracą w OSiR. "Gazecie" nie
chce wyjaśnić tajemnicy znikającego oleju. - Będę się bronił. Ktoś
chce mnie zniszczyć. Z panią nie będę na ten temat rozmawiał.
Dominika Olszewska