Gość: Mieszkaniec
IP: *.acn.waw.pl
04.09.09, 23:06
Od bodajże wiosny skręcając z Ciołka w Górczewską zastanawiałem się kiedy mi
jakiś rowerzysta przeleci przez maskę samochodu, bo przez krzaki rosnące przy
ścieżce rowerowej nic nie było widać.
Dziś rano okazało się, że w końcu zostały przycięte do rozsądnej wysokości i
nie ograniczają już widoczności. Pozostaje pytanie tylko tak naprawdę po co
skoro sezon rowerowy się prawie skończył a w następnym roku kiedy na wiosnę
już porządnie odrosną nikt pewnie i tak tych krzaków nie przytnie. Będzie
kiepska widoczność jak do tej pory. Zaiste logika myślenia niektórych
zarządzających poraża.