quba71
24.06.05, 13:01
Sprawa prosta jak budowa cepa. Wygrałem, wpłaciłem na konto i ... dupa
W sumie to zdawałem sobie sprawe z ryzyka, ale była okazja.
Tylko nie zdawałem sobie sprawy z tego, że na ebayu jest taki burdel.
1. Po wygraniu aukcji dostalem info, ze wygralem ale rzadnej informacji o
sprzedającym. Tylko email.
2. Sprawdzenie danych na ebayu jest mozliwe tylko na ZAGRANICZNYCH okanch
ebaya. Dowiedzialem sie niestety o tym po fakcie i dopiero jak mi z obslugi
przyslali instrukcje jak to zrobic. Z polskiego okna ebaya nic nie sprawdzisz.
3. Dane ktore na miala dostalem od sprzedajacego nie odpowiadaly danym ktore
w koncu wygrzebalem z ebaya. Jak oni kurna weryfikuja te dane. Bzdury
kompletne wpisane a nie adres czy telefon.
4. Ebay umywa rece twierdzac ze userzy sami musza sprawdzic bezpieczenstwo.
Oni tylko udostepniaja portal.
A czy nie jest tak, ze rejestrujac na portalu goscia z lewymi danymi i robiac
pozniej problemy z ich weryfikacja (tzn nie ma wprost danych sprzedajacego a
trzeba ich szukac na zagranicznych oknach ebaya) to tak jakby umożliwiali
popełnianie przestępstwa?
Wymienilem korespondencje z innymi ludzmi (a wlasciwie to jeden z ich
pierwszy do mnie napisal) i w ciagu paru godzin zebralo sie 3 łebków takich
jak ja co wtopili. Coz - zdaje sobie sprawe ze swojej naiwnosci, ale ebay
powinien zapewnic przynajmniej minimum bezpieczenstaw chocby weryfikujac dane
osob rejestrujacych konta i dajac te dane z automatu po zakonczeniu aukcji -
tak jak to jest na allegro.
I na koniec - ten sprzedający to bolen456, a ja wtopilem na aukcji karty
pamieci xD 512MB.
Przestrzegam, a ja ebayowi juz dziekuje za wspolprace.