Kupować kojec, huśtawkę, krzesełko do jedzenia?

30.11.06, 16:46
Synek ma zwichnięty staw biodrowy i prawdopodobnie leczenie będzie trwało
rok, moze skończy się operacją.
Niebawem mamy chrzciny i wszyscy zadają mi pytanie co kupić.
Czy wymienione sprzęty mu się przydadzą?
Czy lepiej wskazać im zakup czegoś innego, jeśli tak to co by mu się przydało?
    • marys_ofo Re: Kupować kojec, huśtawkę, krzesełko do jedzeni 30.11.06, 18:58
      powiem szczerze, że trudno ci będzie upchnąć dziecko z rozwórką do huśtawki czy
      do krzesełka, ale kojec to dobry pomysł
      Ola zaczęła się hustać i siedzieć w krzesełku dopiero po zdjęciu rozwórki na
      zawsze. Za to kojec się przydał.
    • exylia Maria-52 01.12.06, 09:41
      Proponuję na razie wstrzymać się z tym gadżetami.

      Teraz trochę nie na temat. Leczenie zwichnięcia wcale nie musi trwać rok. Moja
      córka miała obustronne zwichnięcię stawów biodrowych. Leczenie trwało równe 7,5
      miesiąca. Rozpoczęte w 5 tygodniu życia, a zakończone w 9 miesiącu. W sumie
      wyglądało to tak: 5 dni szelki Pavlika (nie sprawdziły się), 2 tygodnie poduszka
      frejki w celu rozciagnięcia mięśni pod szynę, 6 tygodni rozwórka Koszli, 10 dni
      wyciągu ortopedycznego, 6 tygodni gipsu, 6 tygodni rozwórki przez całą dobę, 2
      miesiace rozwórki tylko na noc i koniec.
      Wiem, że jest to sprawa bardzo indywidualna, ale naprawdę dużo zależy też od
      lekarza. Z tego co się orientuję jest kilka szkół leczenia zwichnięcia.
      Niektórzy lekarze są przeciwni wieszania na wyciągu dzieci malutkich do pół
      roku, a nawet do roku. Szkoda, bo czasami niepotrzebnie dzieci męczy się przez
      tak długi okres na darmo, bo leczenie nie przynosi efektów. Inni lekarze (nasz
      lekarz między innymi) dają jakiś czas na ustabilizowanie biodra w rozwórce
      biorąc pod uwagę wiek dziecka. Nam dawał Nataszce miesiąc. Niestety po miesiącu
      nie było poprawy i stąd decyzja o wyciągu i gipsie. Przyznam się, ze bardzo się
      tego bałam i ogromnie to przeżyłam. Za wszelką cenę chciałam oszczędzić tego
      córce. Bardzo szybko się przekonałąm, ze nie taki diabeł straszny. Wyciąg i gips
      pomogły. Moja córeczka (za 2 tygodnie z hakiem skończy rok) jest już zdrowa,
      raczakuje wstaje, próbuje chodzić przy meblach. Kiedy miała 7 miesięcy i mogła
      nosić szynę tylko na noc, kupiliśmy jej krzesełko do karmienia i huśtawkę. Mogła
      się więc tymi gadżetami nacieszyć wcześniej.

      Piszę to wszystko, żeby Ci uświadomić, że dzieci można leczyć różnie. Wszystko
      to niestety zależy od lekarza. Można uniknąć operacji, jeżeli się odpowiednio
      wcześnie zareaguje. Czy wiesz w jaki sposób Wasz lekarz chce leczyć Twojego
      synka? Czy wszystko Wam wytłumaczył? Jeżeli jest z tych "ostrożnych" to
      rzeczywiście leczenie może trwać bardzo długo. Ja wiem, że wyciąg i gips to
      ostateczność, ale czasami warto to przemyśleć.

      Jeżeleli masz jakieś pytania czy wątpliwości to pisz tutaj, albo napisz do mnie
      na priv.
Pełna wersja