black_dress
31.07.07, 13:51
Moja córeczka miała zdiagnozowaną dysplazję zaraz po urodzeniu - dość poważną
po jednej stronie IV stopień. Od 3 tyg przez ponad pół roku nosiła ortezę
Otto Bocka. Teraz chyba jest ok. Chyba - bo moja córcia nie daje się zbadać!
Mieliśmy pojawić się na kontroli, jak zacznie chodzić. Byliśmy, ale nie dała
się dotknąć lekarzowi, urządziła straszną histerię. Jest bardzo "charakterna"
i bardzo silna, skopała jego i mnie. Ma rok i 3 miesiące - więc na USG nic
już nie widać. Lekarz wysłał nas na rentgen - mimo, że pomagał mi ją trzymać
sanitariusz, poruszyła się i akurat to bioderko wyszło na zdjęciu nieco
zrotowane. Lekarz powiedział, że nie może stwierdzić na podstawie tego
zdjęcia, czy jest w porządku.
Czy ktoś miał podobnie? Jak sobie poradziliście?
Chcę się z nią wybrać do innego lekarza, ale to pewnie nic nie da. Ona po
prostu nie lubi, jak ktoś ją dotyka. U pediatry, u szczepienia jest to samo.
Nie daje się dotknąć i płacze tak, że aż traci oddech.
Czy można tak małemu dziecku (15 miesięcy) podać jakiś środek uspokajający?
Ona na co dzień jest bardzo pogodnym i mądrym dzieckiem, dużo mówi. Nie
przeżyła żadnej traumy zwiazanej z lekarzami, do niedawna nie płakała nawet w
czasie szczepienia.
Acha, jak szybko można wykonać drugi rentgen? Lekarz kazał nam przyjść za pół
roku, strwierdził, że "może wyrośnie" do tego czasu, ale nie chcę tracić aż
pół roku na czekanie.