śmierc rodziców wyzwoleniem?

04.01.10, 19:25

Idzie nowe?
Mnie to ostatnio zaszokowało, mocno, bardzo mocno!

"Powiedziałaś, że śmierć rodziców przyniosła ci wyzwolenie. To jednak szokuje."
www.gala.pl/gwiazdy/wywiady/zobacz/artykul/malgorzata-szumowska/
"Zabrzmi to pewnie okropnie, ale śmierć rodziców była dla mnie wyzwoleniem. Poczułam, że dobrze się stało."
archiwum.polityka.pl/art/uwielbiam-zyc,355558.html
"Przede wszystkim to poczucie tęsknoty i straty, ale dla pisarzy śmierć ich rodziców jest wyzwoleniem, jeśli mam być szczera – zwierza się Rebecca Miller. ..."
    • pia.ed Re: śmierc rodziców wyzwoleniem? 04.01.10, 22:09
      Eurytka, gdybysmy byly artystkami, a nie zwyklymi zjadaczkami
      chleba
      to byc moze bysmy tak odczuwaly wink
      Nam nigdy nie przyjdzie nakrecic 5 filmow w ciagu czterech lat,
      wiec na pewno jestesmy pod kazdym wzgledem inne.
      • eurytka Re: śmierc rodziców wyzwoleniem? 04.01.10, 23:19
        Zwykli ludzie też nieraz czekają aż starzy umrą,
        przestana ględzić, wymagać opieki,
        przestrzeń mieszkalna się zwiększa itp, itd.
        Nie mają predyspozycji do kręcenia o tym filmów,
        ani tez pisania książek.
        Często jest tak, że syn rywalizuje z ojcem,
        ktoś jest lepszy , ktoś gorszy,
        matka zazdrości córce męża lub odwrotnie.
        Ja po raz pierwszy z czymś takim się spotkałam
        takie publiczne, szczere wyznanie
        i bardzo mnie to szokuje.
        Przykład powinien iść z "góry",
        jednak nie idzie.
        Patologia jakaś.

        Nigdy nie chciałam śmierci rodziców,
        choć aniołami nie są.
        • pia.ed Re: śmierc rodziców wyzwoleniem? 05.01.10, 00:14
          eurytka napisała:
          > Ja po raz pierwszy z czymś takim się spotkałam takie publiczne,
          szczere wyznanie i bardzo mnie to szokuje.
          > Przykład powinien iść z "góry",
          > jednak nie idzie.
          > Patologia jakaś.


          Nie znam tej pani, ale wyglada na to, ze ona szokuje jeszcze pod
          wieloma innymi wzgledami. Chocby jej podejscie do pieniedzy jest na
          poziomie malego dziecka ...
          • zajbel Re: śmierc rodziców wyzwoleniem? 05.01.10, 09:33
            Kiedy moja siostra chora na raka mózgu leżała jak roslinka to nieraz siedząc przy niej zastanawiałam się co jest gorsze, Czy to czekanie na nieuchronny koniec i patrzenie jak bliska osoba sie męczy czy też śmierć która wyzwoli ja z tego stanu. I nie umiałam sobie odpowiedzieć na to pytanie. Po jej śmierci pocieszałyśmy sie z siostrami tym że tam już jest jej lepiej, że nie męczy się. I nie wiem czy to tylko słowa pocieszenia czy prawda.
            • chochlik5 Re: śmierc rodziców wyzwoleniem? 05.01.10, 10:39
              Są takie sytuacje, gdy mając pod wyłączną opieką bliskiego,
              kochanego człowieka, zupełnie bezradnego psychicznie i fizycznie,
              nie kontaktującego z otoczeniem, świadomi nieuniknionego końca
              możemy pragnąc jego śmierci. Śmierci, ktora da wyzwolenie choremu
              od narastających cierpień, a emocjonalnie uwiązanemu do łóżka
              chorego opiekunowi da sznsę do powrotu do normalnego życia.
              • eurytka Re: śmierc rodziców wyzwoleniem? 05.01.10, 11:17
                Czyli jest w tym jakaś prawda.
                "Szukajcie prawdy, a prawda was wyzwoli"
                tak głosi ewangelia.
                Różni tu ludzie, różnie mnie osądzają ,
                że tak zrzędzę narzekam, więc powiem
                jak mam być szczera,
                że czasem już nie mam absolutnie sił.
                Ktoś powie, źle leczysz syna,
                powinien brać leki i być normalny,
                pracować, wrócić do społeczeństwa.
                Bierze leki i co z tego,
                jak żyje w jakimś innym dziwacznym świecie,
                do niczego niezdolny, wegan,
                któremu to muszę zapewnić taką kuchnię.
                W nocy budzi mnie,
                wrzeszczy do jego wyimaginowanych przeciwników,
                chodzę niedospana, zmęczona, udręczona,
                smutna i mam dość!
                Śmierć jedynie, byłaby tu rozwiązaniem.
                Chcę umrzeć bo mam dość,
                ale mam jeszcze dla kogo żyć,
                mam jeszcze oprócz niego dwóch synów,
                jeden żeni się w tym roku.
                Sami sobie urządzają wesele,
                wymagana jest jedynie moja mała pomoc,
                obecność, błogosławieństwo.
                Sorry,za to co piszę, ale dziś jestem zmęczona, bardzo zmęczona.
                • chochlik5 Re: śmierc rodziców wyzwoleniem? 05.01.10, 11:46
                  Rozumiem Ciebie. Po zatorze mózgu, z prawostronnym porażeniem, ze
                  złamaną szyjką kości udowej, coraz mniej kontaktujący z otoczeniem
                  wymagał opieki jak dziecko. A więc codzienna zmiana pościeli,
                  problemy związane z codzienym problemem z toaletą. Mycie, karmienie.
                  Jednym słowem jak w hospicjum. Dyżur przez całą dobę. Zakończył
                  naszą mękę drugi, ostateczny zator mózgu. To trwało 3 lata. Na
                  szczęście w czasie okupacji przeszłam szkolenie sanitarne z
                  pielęgnacją obłożnie chorego, więc dawałam sobie radę samodzielnie.
                  • pia.ed Re: śmierc rodziców wyzwoleniem? 05.01.10, 12:50


                    chochlik5
                    Na szczęście w czasie okupacji przeszłam szkolenie sanitarne z
                    pielęgnacją obłożnie chorego, więc dawałam sobie radę samodzielnie
                    .


                    Wlasnie tego oczekuje sie od kobiet: bohaterstwa
                    i dawania sobie ze wszystkim rady.
                    A przeciez moglas, chochliku, wynajac kogos, kto w jakims stopniu
                    zastapil Ciebie i uwolnil Cie od czesci obowiazkow.

                    Moja macocha nie miala zadnych skrupulow, i bardzo wczesnie przyjela
                    prywatnie kobiete, ktora pomagala jej w kuchni i w utrzymaniu
                    porzdku w mieszkaniu.
            • pragata Re: śmierc rodziców wyzwoleniem? 05.01.10, 14:48
              Wszyscy przeżyliśmyjuż,bądż też będziemy śmierć swoich najbliższych:
              Ja podzielam zdanie zajbel,dokładnie to samo myślałam i choć
              jednocześnie bałam się pustki jaka po ich odejściu przyjdzie śmierć
              przynosiła wyzwolenie od cierpień Mamy-operowane złamanie szyjki
              kości udowej,prawostronny udar,jej widoczna w oczach udręka.Ojca-
              lewo i po 2 tyg.prawostronny udar, w 5 lat po śmierci Mamy.Do tego
              obustronne zapalene płuc człowieka już jak roślina.Miał 85l.Mama 78l
              • chochlik5 Re: śmierc rodziców wyzwoleniem? 05.01.10, 19:02
                Da się zauważyć, że najlepszumi, najskuteczniejszymi,
                najtroskliwszymi opiekunami starych, obłożnie chorych są bliscy
                niewiele młodsi od przebwajacych pod ich opieką obłożnie, anawet
                terminalnie chorych, ponieważ mają doświadczenie, wyobraźnię,
                cierpliwość i zrozumnienie cierpień chorego, czego młodym, aktywnym
                napewno brak.
                • eurytka Re: śmierc rodziców wyzwoleniem? 06.01.10, 10:12
                  Skupiacie się raczej na aspekcie fizyczności,
                  i opieki nad umierającym.
                  Małgorzata Szumowska, córka pani Doroty Terakowskiej,
                  świetnej pisarki, wcale długo się matką nie zajmowała,
                  czynił to jej ojciec, Maciej Szumowski,
                  dobry dziennikarz, co z tego, że podobno alkoholik.
                  Wszystko, całe umieranie matki i ojca
                  przebiegało bardzo szybko, wystarczy doczytać.
                  a sama córka miała wtedy 32 lata,
                  więc nie była taka młoda.
                  Uważam, że dla takiej świetnej matki
                  i opiekuńczego ojca,
                  powinna zaoszczędzic sobie takich wyznań,
                  choćby z szacunku dla zmarłych.
                  Coś w tej rodzinie,
                  albo z tą córeczka jest nie tak,
                  bo nawet jak przejeżdza obok mieszkania rodziców,
                  to odwraca głowę.
                  Córeczka tatusia i mamusi,
                  wypieszczona i hołubiona przez rodziców do 32 roku życia,
                  takimi słowami się im odwdzięcza?
                  Śmierć rodziców mało ją obchodzi.
                  Filmu nie widziałam,
                  czytałam tylko o nim:
                  www.stopklatka.pl/film/film.asp?fi=29821&sekcja=recenzja&ri=5265
                  ludzie wychodzili z projekcji!
                  Zazwyczaj, w zwykłym swiecie,
                  ludzie tesknia za rodzicami,
                  noszą żałobę po śmierci
                  i dobrze ich wspominają,
                  choćby ten wątek:
                  forum.gazeta.pl/forum/w,16556,50684903,0,Smierc_rodzicow.html
                  • pragata Re: śmierc rodziców wyzwoleniem? 06.01.10, 19:20
                    eurytko,

                    oczy człowieka powiedzą Ci wszystko,jeśli umiesz patrzeć.Oczy
                    Człowieka cierpiącego mówią jeszcze więcej,to czego słowami nie
                    wypowiesz, bo braknie Ci słów.
                    A cóż dopiero oczy Człowieka cierpiącego i umierającego.Tego nie
                    fizycznego aspektu duszy szukaj w oczach każdego Człowieka
                    • eurytka Re: śmierc rodziców wyzwoleniem? 06.01.10, 21:26


                      smile
                      Z całości twarzy również można wiele odczytać,
                      gdy oczy np zamknięte.
                      Ale już uszczęśliwić, bez słów, to trudno.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja