pociąg w pobliżu

09.05.10, 10:42
Mój dorosły syn i świetnie wyksztalcona synowa , mnie nie
lubią.Niedługo wnuczkę będe oglądała przez plot w przedszkolu na
placu zabaw.
    • aga-kosa Re: pociąg w pobliżu 09.05.10, 11:02
      Tangelo ,a z kim Twój syn brał ślub i przysięgał ,że bierze ją na
      dobre i złe .
      Młodzi następnego dnia po ślubie powinni mieszkać na swoim - choćby
      pod mostem .
      Najwyższy czas odciąć pępowinę .
      Gdzie Cię radzi widzą tam rzadko bywaj .aga
    • zajbel Re: pociąg w pobliżu 09.05.10, 11:05
      Usiądź spokojnie i na tyle na ile możesz obiektywnie przypomnij sobie kiedy to sie zaczęło i od czego. Nie stało sie to ot tak z dnia na dzień. Jak dojdziesz do przyczyny to pomyśl sobie czy ty jestes bez winy, co można było zrobic inaczej, gdzie tkwi sedno problemu. Nastepnie pomyśl co sie jeszcze uda uratować, porozmawiaj bardzo spokojnie z synem i synową, wyjaśnijcie sobie te problemy które stały się zarzewiem konfliktu, spróbujcie sobie dać szansę . Jeżeli nie ma takiej możliwości, powiedz im przynajmniej że ich kochasz i kochasz swoją wnuczke, wyjaśnij że bardzo zależy ci na kontaktach z nimi , nawet ograniczonych, nie próbuj na siłę egzekwować swoich praw babci i matki, ja wiem że to boli ale z czasem możesz wiele zyskać.
      • tangela Re: pociąg w pobliżu 09.05.10, 12:30
        czy mogę napisać na mail gazetowy
    • kazia99 Re: pociąg w pobliżu 09.05.10, 11:09
      Oczywiście ,że mieszkają osobno od lat. I jest ze wszech miar
      normalne. Ale czy ja przez to przestałam byc matką która chce
      widywac swojego syna i uczestniczyć w życiu wnuczki.Najlepiej żebym
      wyleciala na księżyc i mieli mnie z głowy. A tak to wypada od czasu
      do czasu przyjśc do matki chociazby z okazji imienin. Jakby mnie nie
      było mieliby to z głowy. Czy mam się z tym pogodzić ? Nie potrafię.
      A boli jak cholera.
      • eurytka Re: pociąg w pobliżu 09.05.10, 11:19
        Czy wszyscy zdrowi?
        Emocjonalnie zrównoważeni?
        • pragata Re: pociąg w pobliżu 09.05.10, 11:38
          ...tangela,kazia,

          a trzeba trochę cierpliwości.
          Na razie,skoro mieszkacie w jednym mieście,możesz powodować przypadkowe
          jakby spotkania pod przedszkolem,parkiem,czy gdzie tam codziennie
          chodzą i być przemiłą dla synowej( jakby to na niej Ci zależało bardzo)
          a wnuczkę obdarzać sercem trochę na razie z daleka,choć serce boli.

          No i być zawsze w pogotowiu na wypadek opieki nad dziećmi,mówić im
          o tym stale,przy każdym spotkaniu,...

          Cierpliwi są zawsze wynagradzani,a wnuczka będzie Tobą zaintrygowana
          i będzie i Ciebie pytała,a to już początek drogi do Nieba,czyli do ich serc...
          Jest 99% szans,że wygrasz,jeśli nie będziesz się wtrącać w metody
          wychowawcze synowej i zawsze będziesz po jej stronie...

          powodzenia,
      • pia.ed Re: pociąg w pobliżu 09.05.10, 11:38

        A czy zaczelo sie to po slubie, ewentualnie po urodzeniu
        wnuczki
        czy tez zawsze byly oschle stosunki z mlodym
        malzenstwem, a moze nawet wczesniej z synem?
        Mam syna i widze, ze po wyprowadzeniu sie z domu oddala sie
        ode mnie... takie zycie ...
        Osobiscie tez nie bylam zbyt mocno zwiazana z moimi rodzicami
        u ktorych mieszkalam do 17-go roku zycia.
        Moi rodzice byli tacy sami, wiec to co mam z synem,
        to "spadek po rodzicach i dziadkach".
        Najciekawsze, ze moj maz tez mial chlodne wiezy z rodzicami
        i dalsza rodzina...
        Teraz ja zaczynam pracowac nad tym, aby syn poznal rodzine
        ze strony meza, bo mezowi nigdy na tym nie zalezalo.
        Problem w tym, ze mieszkaja bardzo daleko, ale staram sie
        utrzymywac z nimi kontakt mailowy i telefoniczny,
        to zawsze jakis poczatek.
        Latem z pewnoscia polecimy w odwiedziny.
        smile
        • tangela Re: pociąg w pobliżu 09.05.10, 12:13
          Ja myślę ,że jest coś we mnie co zraża ludzi.Zawsze wszystko
          wychodzi żle.Nie chcę juz opisywać róznych sytuacji, typu umówili
          się i odwołali na chwilkę przed, albo po prostu nie przyszli i
          odzywka "no i cóż sie stało".Wiedzą,że ich córeczka jest dla mnie
          bardzo ważna i w ten sposób mnie karzą, że ograniczają mi kontakt z
          dzieckiem.
        • tangela Re: pociąg w pobliżu 09.05.10, 12:28
          Co we mnie jest takiego,że zawsze wychodzi źle.A oni
          zwyczajnie traktują mnie jak zło konieczne. Umówią się, nie przyjdą
          i odzywka"no i co się stało", lub zawiadamiają o zmianie planów na
          godzinę przed.Jak zorientują się,że czuję się dotknięta to karzą
          mnie utrudniając kontakty z dzieckiem.Staram sie byc pomocna i nigdy
          nie odmawiam opieki, a potem tygodniami nie mamy kontaktu. Na
          telefon odpowiadaja,że nie mają czasu.Chyba bylyby zadowoleni gdybym
          całkiem usunęła się z ich życia.Nie mam tez pieniędzy,żeby chociaż
          trochę ich kuopić
          • zajbel Re: pociąg w pobliżu 09.05.10, 13:02
            Nie kupuj! to najgorsze co możesz zrobić. A co do kontaktów to jak umówia sie i zadzwonia to odpowiedź" właśnie miałam do was zadzwonić, zę nie moge , choc bardzo bym chciała was przyjac, wypadło mi coś ekstra ważnego, jak sie spotkamy to wam opowiem". Pomaga. Satarasz sie za bardzo! Nie rób tego. JeŻeli pytanie o gazetowy było do mnie to napisz, chetnie z toba troszke popiszę. Mam dwie synoqwe wiec i troche doswiadczenia taż. Może to cos ci pomoże.
            • pia.ed Re: pociąg w pobliżu ...do tangela 09.05.10, 23:00

              Napisz prosze, od kiedy trwa taka sytuacja?
              Czy nie sposobalas sie synowej od samego poczatku czy cos nastapilo,
              czy moze po prostu - jak to bywa - synowa kocha tylko swoja matke, i
              z nia chce miec kontakt, a Ty jestes dla niej obca kobieta?
              • dede43 Re: pociąg w pobliżu ...do tangela 10.05.10, 09:08
                A ja nie rozumiem sytuacji. Mam co prawda córkę, więc zięcia nie synową, ale nie
                wyobrażam sobie tzw "nie przyjścia" jeśli się umówili. Najwyżej czasem zięć
                "rejteruje", bo coś tam, ale córcia? To wręcz ich zasmarkany obowiązek, a nie
                tylko dobra wola. Rodzina to nie tylko ich 4, ale również my, dziadkowie, choć
                mieszkamy osobno.
                • tangela Re: pociąg w pobliżu ...do tangela 10.05.10, 10:39
                  No cóż ja też tak uważam.I tak wychowywałam syna.Widocznie nie udało
                  mi się. Nie będe już żebrac o ich wizyty. Moge ryczeć nocami, ale
                  już nie poproszę. Syn powiedział- plany można zmienić.Koniec.
                  • pragata Re: pociąg w pobliżu ...a plany można zmienić... 10.05.10, 11:09
                    tangela,

                    oto to to,można zmienić.Trzeba sie zastanowić i podjąć decyzję co i jak
                    zmienić.No i zmienić.

                    Przecież napisani jest-kołaczcie,a będzie wam otworzone....
    • czarna12.3 Re: pociąg w pobliżu 10.05.10, 17:00
      A ja bym skorzystała z porady psychologa,żeby dowiedzieć się w czym tkwi mój problem. P.S. Dorosłość ( syna) i świetne wykształcenie ( synowej) nie ma nic do rzeczy.
      • tangela Re: pociąg w pobliżu 10.05.10, 17:50
        Wiem oczywiśćie ,że wykształcenie nie ma nic do rzeczy.Chciałam
        tylko naświetlić sytuację rodzinną. Psycholog i owszem ,ale to są
        kosztowne wizyty.A poza tym nie wiem czy warto, jeżeli oni mnie nie
        lubią.Jeżeli syn nie widzi w tym nic stosownego, jeżeli synowa
        zjadła wszystkie rozumy.
        • anoagata Re: pociąg w pobliżu 10.05.10, 18:39
          Tangelo,jeżeli nie zrozumiesz jednej rzeczy,że syn ożenił się założył rodzinę
          i,że nie mają obowiązku bywać u ciebie jeżeli nie chcą,to musisz skorzystać z
          porady psychologa bez względu na koszty.Może jak trochę tu popiszesz to sama to
          uświadomisz.Nic na siłę się nie robi.
          • tangela Re: pociąg w pobliżu 10.05.10, 21:35
            A ja uważam ,że obowiązki w stosunku do rodziny ma się na zawsze.I
            nie chodzi mi o to,że mnie nie odwiedza, to już przełknęłam, chodzi
            mi o to,żeby był odpowiedzialny i jeżeli sie umówił to trzeba się z
            umowy wywiązać i nie lekceważyć kogoś.Nawet jeżeli jest to tylko
            matka. I ,że takie stawianie sprawy boli. Bo tak go
            wychowywałam ,żeby szanował ludzi,żeby nie rzucał słów na wiatr i
            ponosił konsekwencje tego co powiedział.
            • anoagata Re: pociąg w pobliżu 10.05.10, 22:03
              Tak to prawda obowiązki w stosunku do rodziny ma się na zawsze i on rodzinę
              sobie założył i tam ma obowiązki u nas to się mówiło ,że kromka chleba
              odkrojona.Nie wiem jak to długo u ciebie trwa,po porostu jeżeli nie wywiązuje
              się z umowy to się nie umawiaj,wiem że to boli ale przy dobrze postawionej
              diagnozie zawsze ból minie i będzie spokojnie i fajnie.
            • pia.ed Re: pociąg w pobliżu 10.05.10, 22:09

              Wydaje mi sie, ze Twoj syn nie jest jedynym ktory po slubie
              wypiąl sie
              na matke. Ja bym Ci radzila odpowiedziec tym samym.
              Kiedy bedzie dzwonic, to odmow jesli bedzie o cos prosic, i
              rozmawiaj z nim tak jakby byl obcy.
              Pod przedszkole nie chodz, a jezeli juz musisz, to rob to
              dyskretnie, bo synowa przyczepi sie
              ze ja i jej dziecko przesladujesz.

              • pia.ed Re: pociąg w pobliżu. ... Tangela, co slychac? 16.05.10, 13:28

                Jak sie czujesz, czy dalej tak przezywasz? Nie wiem nic o Tobie ani
                o Twoim stanie cywilnym, masz z kim porozmawiac w domu o swoich
                problemach? Nie mozna w sobie wszystkiego dusic bo sie w koncu
                zwariuje ...
                Odezwij sie!
                • tangela Re: pociąg w pobliżu. ... Tangela, co slychac? 16.05.10, 19:54
                  Witam! Dziękuję za troskę.Pewnie,że to przeżywam i przeżywać będę,
                  bo uważam ,że niczym sobie na takie traktowanie nie zasłużyłam.
                  Jestem osobą samotną.Mam oczywiście znajomych,ale takich do kina czy
                  kawiarni , nie na tyle bliskich ,żeby o takich sprawach rozmawiać.
                  Jakoś tam funkcjonuję.
                  • anoagata Re: pociąg w pobliżu. ... Tangela, co slychac? 16.05.10, 21:42
                    Myslę,że z osobą którą idę do kawiarni to o takich sprawach pogadać można.Po za
                    tym trochę po przeżywasz i już nie będziesz przeżywać.Ja przeżywałam kilka
                    miesięcy i jest już mi lekko.
                    • pia.ed Re: pociąg w pobliżu. ... Tangela, co slychac? 17.05.10, 00:35

                      anoagata napisała:
                      > Myslę, że z osobą którą idę do kawiarni to o takich sprawach
                      pogadać można.



                      No, nie wiem ... mam znajome ktore rozplywaja sie nad tym jak
                      swietnie swoje dzieci wychowaly,
                      jak dzieci je kochaja i cenia ...
                      I takiej osobie mialabym sie zwierzac, ze mam problem z wlasnym
                      dzieckiem???
                      Albo matki ktore chwala sie jak wyksztalcone sa ich dzieci,
                      jakie wysokie maja stanowiska ...
                      czy takiej chetnie opowiada sie, zewlasne dziecko pracuje
                      w Biedronce?
                      To tylko przyklady ze nawet najlepszym znajomym wszystkiego sie nie
                      opowiada, i wszystkich tematow nie porusza.
                      • eurytka Re: pociąg w pobliżu. ... Tangela, co slychac? 17.05.10, 00:37
                        Masz rację, pia.ed,
                        tylko wyśmieją.
                        Ja rozumiem.
                        • anoagata Re: pociąg w pobliżu. ... Tangela, co slychac? 17.05.10, 11:08
                          Częściowo macie rację ale zacznijmy od tego ,że z takim kimś na tą kawę bym nie
                          poszła abym miała słuchać fałszywych przechwałek.
                          • pragata Re: pociąg w pobliżu. ... Tangela, co slychac? 17.05.10, 12:21
                            ...poszłabym,gdybym wiedziała,że naprawde to nie jest różowo,aby
                            a- uświadomić,że nie musi kłamać,bo ludzie wiedzą jak jest naprawde,
                            b-aby dodać otuchy,bo jest jak jest,a przecież każdy chce jak najlepiej,
                            c-bo lubię kawę i towarzystwo przyjaciół....
                            • anoagata Re: pociąg w pobliżu. ... Tangela, co slychac? 17.05.10, 13:52
                              Odniosę się do C-ja też i właśnie przy kawie z przyjacielem czy przyjaciółką
                              można pogadać o swoich problemach.
                          • pia.ed Re: pociąg w pobliżu. ... Tangela, co slychac? 17.05.10, 14:37

                            anoagata napisała:
                            > zacznijmy od tego ,że z takim kimś na tą kawę bym
                            nie poszła abym miała słuchać
                            fałszywych przechwałek.


                            Nigdzie nie napisalam, ze przechwałki sa fałszywe wink
                            Moze to byc takze prawda, ale ile mozna sluchac o sukcesach
                            innych dzieci, kiedy wlasne dzieci sa dalekie od idealu, i o
                            nich
                            chcialoby sie porozmawiac?

                            Mialam kolezanke, ale po kilku latach zerwalam z nia kontakt,
                            bo potrafila do mnie codziennie dzwonic i opowiadac o swoich
                            nastolatkach, jak to pilnie sie ucza.

                            Dla syna miala juz wytyczona droge:
                            Studia, praca, wlasne mieszkanie
                            a na koniec szukanie dziewczyny do malzenstwa.

                            Jak slyszalam, chlopak skonczyl pierwsze lepsze studia,
                            pracuje w biurze nie w swoim zawodzie,
                            mieszkania wcale nie szuka, a dziewczyny jak dotad zadnej
                            nie mial choc trzydziestka na karku.
                            Teraz znajoma oczywiscie twierdzi, ze syn nie musi sie spieszyc,
                            bo po co, mezczyzna zawsze zdazy sie ozenic!
                            Z corka powiodlo sie gorzej,
                            dostala sie do liceum dzieki intensywnej pomocy matki w nauce,
                            potem na studia gdzie byly wolne miejsca,
                            ale na pierwszym roku skonczyla sie jej kariera,
                            poniewaz matka nie byla w stanie jej pomagac na tym poziomie...

                            Moja znajoma to naprawde dobra kobieta, ale po co mi kolezanka
                            ktorej sie tylko sluchalo, bo zmiana tematu rozmow byla
                            niemozliwa.

                  • czarna12.3 Re: pociąg w pobliżu. ... Tangela, co slychac? 17.05.10, 16:09
                    Tangela, nie wierzę w to,że Twojemu synowi nie zależy na dobrych kontaktach z Tobą, nie wierzę,że nie kocha Ciebie. Myślę także,że szkoda czasu ( życie jest zbyt krótkie)na " jakieś tam funkcjonowanie". Tu chodzi o kontakty z kimś bardzo ważnym.Można dorosłe dziecko zaprosić w neutralne miejsce , np.do kawiarni na kawę, i z troską po prostu powiedzieć,co Ciebie boli i spytać, jaka jest przyczyna według syna takiego stanu rzeczy. A może coś go razi, denerwuje w Twoim postępowaniu? Niech powie.
                    Niech to nie będzie czas na zarzuty, tylko spokojna rozmowa, która ma na celu poprawy stosunków, a nie okazja do wypominania.
                    Poza tym, uważam,że znajomi, czy przyjaciele są potrzebni, ale nasze dorosłe dzieci zajmują bardzo ważne miejsce w naszym życiu.
                    • pia.ed ... Tangela, co slychac? 17.05.10, 22:03

                      czarna12.3 napisała:
                      Można dorosłe dziecko zaprosić w neutralne miejsce , np.do kawiarni
                      na kawę, i z troską po prostu powiedzieć, co Ciebie boli i spytać,
                      jaka jest przyczyna według syna takiego stanu rzeczy. A może coś go
                      razi, denerwuje w Twoim postępowaniu? Niech powie.


                      Bardzo madra rada, tylko obawiam sie ze tangela wie,
                      co jest przyczyna niecheci syna i synowej do niej,
                      i dlaczego nie chca by miala kontakt z wnuczka,
                      tylko nie chce o tym pisac na forum.
                      Jestem pewna, ze syna o to pytala.
                      Moze po prostu synowa jej nie lubi, a syn nie chce sie zonie
                      sprzeciwiac?
                      • eurytka Re: ... Tangela, co slychac? 18.05.10, 09:02
                        pociąg w pobliżu,
                        do torów droga zalana,
                        wiec już tak nie kusi...
                        Im wiecej czytam,
                        tym bardziej wiem,
                        że ludzkie problemy nie maja granic,
                        czasem wystarczy pomysleć,
                        czasem jedno małe zdarzenie powoduje zwrot o 180 stopni
                        i zawsze nalezy miec nadziejebig_grin
        • czarna12.3 Re: pociąg w pobliżu 10.05.10, 21:22
          Tangelo, pytasz , czy warto, bo ... . To już od nas zależy, co dla nas jest ważne. Poza tym, niekiedy wystarczy jedna wizyta, żeby psycholog uświadomił nam,że przyczyna tkwi w nas. Nie wiem, jak u Ciebie, ale u mnie, w niektórych przypadkach, można dostać skierowanie od lekarza rodzinnego.

          • tangela Re: pociąg w pobliżu 10.05.10, 21:44
            To jest jakiś pomysł.Porozmawiam z lekarzem rodzinnym.
            • aga-kosa Re: pociąg w pobliżu 17.05.10, 13:54
              kiedy w naszym domu pojawiały się dziewczyny naszego syna ,mąż mnie
              pocieszał ,że książka telefoniczna jest gruba a syn był przy literze
              B.Potem zwróciła mi uwagę córka bo jak bywały dziewczyny ,to jedna
              czekała na wszystko gotowe nawet szklanki do zlewu nie
              wyniosła ,inna kokosiła mi się w kuchni ,jeszcze inna umyła szklanke
              po sobie ale zużyła na to 1/2 wanny wody .Jedna za długo była pod
              prysznicem a inna stosowała tylko chusteczki.
              Córa mi wtedy powiedziała ,że czas odciąć pępowinę bo jak się zjawi
              taka,że nie będzie oddychała - to będzie jej główną wadą i jak
              będzie oddychać to będę miała jej to za złe .
              W tył zwrot.Swoje zrobiłam .Ciężko przeżyłam syndrom opuszczonego
              gniazda.Od 15 lat jestem na odwyku .Mamy swój krąg
              znajomych ,przyjaciół i dzieci też mają swoje ścieżki na które wolę
              nie wchodzic .aga
              • eurytka Re: pociąg w pobliżu 17.05.10, 14:31
                Otóż to!
                nie wolno im wchodzić w drogę.
                Dzieci nie sa własnością rodziców.
                Dla niepokornych, wklejam tę mądrość:
                Pięknie ujął to Kahlil Gibran:

                "Dzieci nie są waszą własnością,
                Są synami i córkami samej mocy Życia,
                Jesteście ich rodzicami, ale nie stworzycielami,
                I chociaż mieszkają z wami, do was nie należą.
                Możecie dać im swoją miłość, lecz nie wasze idee,
                Ponieważ one mają własne idee.
                Możecie dać dom ich ciałom, ale nie ich duszom,
                Ponieważ ich dusze mieszkają w domu przyszłości,
                Którego wy nie możecie odwiedzić nawet we śnie.
                Możecie się wysilać, by stać się takimi jak one,
                Lecz nie możecie żądać, by one upodobniły się do was,
                Albowiem życie nigdy się nie cofa,
                Ani nie zatrzymuje się na dniu wczorajszym
Inne wątki na temat:
Pełna wersja