iryska2604
13.03.12, 18:44
Katarzyna Pawłowska-Salińska: Czytałam ostatnio mojemu synkowi "Calineczkę" i mocno mnie ta bajka zaniepokoiła.
- Dlaczego?
Bo Calineczkę ciągle ktoś zmusza do małżeństwa: najpierw syn ropuchy, potem chrabąszcz, wreszcie kret. A gdy na końcu znajduje swego księcia, od razu rzuca się w jego ramiona.
Więcej... wyborcza.pl/1,75515,11327519,Od_Calineczki_do_rozwodu.html?as=1&startsz=x#ixzz1p1FvO9LR
Bardzo fajny artykuł - fakt, u nas do tej pory istnieją takie stereotypy - dziewczynce się kupuje określone zabawki, robi sie z niej małą kobietkę.uczy pewnych nawyków i zachowań- i tak samo chłopców, broń, samochody...Oni maja byc macho. Czy to słuszne? Chyba nie do końca bo:
[i]"Mój mąż nie posprząta, nie upierze, nie nakarmi dzieci, jeśli go o to nie poproszę" - mówiła bohaterka reportażu opublikowanego niedawno w "Wysokich Obcasach". A on na to: "Ja tak funkcjonuję, że jak nie ma przymusu, to nie robię rzeczy, których nie mam nawyku robić".
- A niby czemu miałby mieć ten nawyk? Kto go nauczył, że w domu też trzeba pracować? Prawie nikt takich rzeczy od synów nie wymaga. Ani on, ani jego ojciec nie pomagali mamie nakrywać do stołu ani z niego sprzątać. Ona po obiedzie szła do kuchni, a oni spali albo oglądali telewizję. Chłopak nigdy nie miał wśród zabawek bobasa do przewijania ani kuchenki. Mężczyźni nie dostali narzędzi ani wskazówek, jak postępować w takich sytuacjach.
No i potem klops. Cos wiem na ten temat.Mogę sie pochwalic ze nauczyłam swoich synów trochę "babskich robót" i teraz synowe sa zadowolone bo jak trzeba to wszystko zrobią i pomagaja w domu.