Jajko które podbiło swiat

09.04.12, 12:25
Kura jest to głupie ptaszysko, pomnożone tysiąc pięćset razy, bo tyle obrobić mogą dwie osoby. Nie nawiązuje jakiegokolwiek kontaktu z właścicielem, drze się bez sensu, śmierdzi, wrednie dziobie i nie chce oddać jajek.

Więcej... wyborcza.pl/1,75248,11497123,Jajko__ktore_podbilo_swiat.html?as=1&startsz=x#ixzz1rXMwu0zv


W wolnej chwili dp rzeczytania,świetny tekst. Muszę pogrzebać w bibliotece bo zainteresował mnie opis twórczosci autorki
Wstępny etap tej biografii, którą trudno nazwać triumfalną, relacjonuje pierwsza książka Betty z domu Bard, a z drugiego męża MacDonald, wydane w 1945 roku "Jajko i ja". Po nim nastąpiły też "Zaraza i ja" (1948), czyli doświadczenia szpitalne, "Każdy coś potrafi" (1950), czyli wykład sztuki przeżycia w kryzysie, oraz "Onions in the Stew", co przełożyć by można jako "Grzyby w barszcz" (1954) - kronika stabilizacji u boku drugiego męża, z którym, co daje do myślenia, prowadziła na odludnej wyspie kurzą fermę.



Z kronikarskiego obowiązku doliczyć trzeba cykl książeczek dla dzieci osnutych wokół postaci kury domowej, "Mrs. Piggle Wiggle". Ale wdzięczną pamięć czytelników zapewniło Betty MacDonald tylko "Jajko i ja". Książkę tę autorka zaopatrzyła dedykacją: "Mojej siostrze Mary, która zawsze wierzyła, że cokolwiek ona postanowi, ja zdołam wykonać". Jej stateczniejsza siostra Mary Bard, z męża (wziętego lekarza) Jensen, odpowiedziała dedykacją na własnej książce "Doktor przybiera trzy oblicza" (1949): "Mojej siostrze Betty, która mnie namówiła". Czy aby w tym "egged my on..." nie pobrzmiewa "egg" - jajko?
Pełna wersja