jaga_22
25.04.12, 17:11
"Wciąż stają mi w pamięci obrazy z warszawskich manifestacji 10 kwietnia sprzed pałacu prezydenckiego. Zorganizowane przy okazji rocznicy katastrofy smoleńskiej, nie były żałobne. Były przerażające, bo dominowała w nich - tak ja to odebrałem - nienawiść" - pisze w najnowszym "Tygodniku Powszechnym" ks. Adam Boniecki.
W zbiorowej nienawiści ludzie czują się dowartościowani, prześcigając się w okazywaniu nienawiści do wybranej grupy winowajców. Wspólnota nienawistników jakoś "legalizuje" agresję".
Historia uczy, że zaczadzeni nienawiścią ludzie są zdolni do najgorszych czynów i że zbiorowa nienawiść przyciąga ludzi do niej indywidualnie zdolnych".
Duchowny podsumowuje odnosząc się do Havla - że ten czeski intelektualista ostrzegał, że zbiorowa nienawiść jest zagrożeniem, któremu można skutecznie stawić czoło, jeśli się je zrozumie. "Głosił, że trzeba skutecznie walczyć ze wszystkimi zarodkami zbiorowej nienawiści. Już nie dodał, że te zarodki najpierw trzeba rozpoznać w samym sobie, aby się skutecznie ustrzec tej zarazy".
www.tokfm.pl/Tokfm/1,103085,11570410,Ks__Boniecki_o_10_kwietnia__Przerazajace__Skad_tyle.html