iryska2604
08.05.12, 11:45
15-letnia Kamila, podopieczna warszawskiego domu dziecka przy Łukowskiej, przez 10 dni zgłaszała wychowawcom i pielęgniarce, że źle się czuje. Ale pielęgniarka kurowała ją "domowymi" metodami i nie wysłała do lekarza. Gdy w końcu trafiła do szpitala na Szaserów, usłyszała: - Jeszcze trzy dni i byś się przekręciła na tamten świat.
www.tokfm.pl/Tokfm/1,103085,11677362,15_lat__160_cm_wzrostu_i_ok__40_kg__W_bidulu_leczyli.html?as=1&startsz=x
Co za podłe baby tam pracują! Jesli dziecko jest wbidulu to na pewno nie jego wina i nie powód zeby go traktowac jak smiecia.Tą babe wywaliłabym na zbity pysk, mało tego - sprawa powinien naprawde zajac sie prokurator i to porzadnie. A tak chronimy zycie poczęte!