aga-kosa
16.07.12, 10:57
Bardzo znany polityk przyszedł ze swoim ochroniarzem do restauracji i zamówił zupę z żółwia.
Ponieważ po półgodzinie nie zrealizowano zamówienia wysłał ochroniarza do kuchni.
Ochroniarz wchodzi i widzi kucharza z tasakiem w jednej ręce a żółwiem w drugiej. Co się kucharz zamachnie tasakiem, to żółw chowa łeb do skorupy.
Ochroniarz patrzy przez chwilę, podchodzi do stołu, bierze żółwia w rękę i wpycha mu palec do odbytu.
Żółw natychmiast wystawił łeb. Siekaj pan tym tasakiem - mówi do kucharza.
-Panie, jesteś pan ochroniarz a zna pan takie metody? - no, podziwiam, skąd takie umiejętności?
Wtedy ochroniarz delikatnie uchyla drzwi na salę i pokazuje polityka.
- Widzisz pan tego gościa? Łeb jest, korpus jest a krawacik codziennie zawiązać trzeba.

aga