Aga - nie chcę nic mówic

19.07.12, 18:42
ale pomału szykuj sie na relację z trasy i ze spływu. Obowiązkowo!
    • aga-kosa garść fotek 19.07.12, 21:38
      Najpierw korzystam z obecności córki i wrzucam kilka zdjęć - relacja będzie później smile

      [img]https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/qa/ka/ml4q/NlTFDUZPSMght5MgHB.jpg[/img]

      U wrót Lubiąża - zakon cysterski, 02.07.2012
      • aga-kosa spływ kajakowy 19.07.12, 21:43
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/qa/ka/ml4q/bSbCNhNsuFIGUwbTlB.jpg

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/qa/ka/ml4q/dfIBlhSZ5gMk2bzZ2B.jpg

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/qa/ka/ml4q/hqcEVrTiOafFDPFYKB.jpg

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/qa/ka/ml4q/bl5BOiZz9ezprViTYB.jpg
        --
        • iryska2604 Re: spływ kajakowy 19.07.12, 22:32
          Aguś, jesteś wielka!
      • chris.w2 Re: garść fotek 19.07.12, 22:56
        aga-kosa napisała:
        > Najpierw ...wrzucam kilka zdjęć...

        Szkoda, z tej garsci fotek moge zobaczyc tylko jedno zdjecie.
        Link nie otwiera sie i nie mozna go otworzyc.
        Zycze szerokiej drogi w dalszej podrozy.
        • chris.w2 Re: garść fotek 19.07.12, 23:04
          aga-kosa napisała:
          > Najpierw ...wrzucam kilka zdjęć...

          Moj post dotyczyl postu agi jako cyklistka, z ogladaniem zdjec ze splywu jest ok.
          • voxave Re: garść fotek 20.07.12, 05:40
            Cala Aga--takie biedne poobijane kolanka-----tylko ci zazdrościc takiej grupy wspaniałych ludzi--nie każdy ma takie szczęście smilePiękne masz życie Aguś, a zdrowia ci wiele zyczę.
            • anoagata Re: garść fotek 20.07.12, 09:48
              Aga,klapki różowe mam chyba takie same,obecnie noszę,ten pasek z przodu można założyć na tył.Zlituj się nałóż dłuższe majty,bo jest strasznie zimno,u mnie rozpalone jest centralne ogrzewanie.Ja ostatni raz kajakiem płynęłam mając 17 lat.Trzymaj się!!!!
      • goskaa.l A może się skusisz? 20.07.12, 10:24
        Ago, a może się skusisz na spływ po Międzyodrzu? Informacje na stronie plonia.cba - to nie będzie pływanie z prądem, tylko po stojącej wodzie, po kanałach między Odrą Wschodnią i Zachodnią.
        Zapraszam - Małgosia
        • jaga_22 Re: A może się skusisz? 20.07.12, 10:58
          Choć zazdrość niezdrowa, to Ci zazdroszczę, tak trzymaj. http://s4.rimg.info/2a0b288641b1c88b8dc4a0f0f00da436.gif
          • aga-kosa Re: A może się skusisz? 20.07.12, 12:15
            Moje sympatyczne Forumowiczki. Pomiędzy jedną a drugą miednicą zerwanych czarnych porzeczek z przyjemnością odczytuje Wasze komplementy.
            Wiadomo, że życie nie składa się z samych przyjemności.
            Wyjazd rowerem na Dolny Śląsk był moim marzeniem. Widać czuwają nade mną jakieś siły, że cały wyjazd miałam pomiędzy burzami i ulewami. Jak dojechałam do Zielonej Góry w pierwszym dniu przy pięknej pogodzie - następnego dnia słyszę o zniszczeniach w Pyrlandii. Rano przy ładnej pogodzie jadę do Wołowa ( 136 km)przez Polkowice - gdzie u Szwejka miałam się spotkać z Iryską - dostaję na trasie telefon, że w Polkowicach straszna burza. Ja jadę w temperaturze drogi 40, powietrza 30. Przed Wołowem widzę pana podlewającego ogród. Podjechałam i poprosiłam o prysznic. W Wołowie w nocy straszna burza. Wyjazd w stronę Świdnicy(80) śliczna pogoda, w Lubiążu zrobiłam sobie popas w cieniu wiekowych drzew .
            Potem już przymglone niebo i sama frajda. W nocy znowu burza. W dzień fantazja. Jadę do przyjaciółki i nici z gubienia kilogramów po drodze. Miała gołąbki i domowy pieczony boczek. Poprosiłam córę aby mnie umówiła gazetową pocztą w Dzierżoniowie i podała mój numer telefonu.
            Rano telefon; Czy pani zamawiała budzenie.
            Kiedy zajechałam czekał na mnie pan domu aby rower schować do komórki a w domu wspaniały obiad z deserem.
            Miła rodzinna atmosfera z panią ciocią, potem kawa, pogaduszki i wyjazd do Lutomii do starej przyjaciółki.
            Tam posiedziałam bo i znajomych wielu i wprosiłam się do ichnich seniorów na imprezę. Z piątku na sobotę była tak straszliwa burza jak by wiedźmę diabli za mąż wydawali. Zabrakło prądu i przy gromnicy odmawiałyśmy różaniec - zdawało się, że chata zostanie gdzieś porwana. Rano telefon od męża, że mam wracać do domu bo czeka nas wyjazd i dzieciom trzeba przekazać instrukcje.
            Cóż dojechałam do Jaworzyny śl ok 40 km i potem pociągiem. Następnie jeszcze 20 km i już w domu.
            Ledwie zamknęłam drzwi za oknami rozszalała się burza.
            Jest to przykład na to, że miałam więcej szczęścia niż rozumu. To w skrócie tyle o rowerku. wink* aga
            • iryska2604 Re: A może się skusisz? 20.07.12, 17:44
              Powiem jedno - trzeba miec odwagę i samozaparcie. Spotkałysmy się na trasie (w rowie) i mówię wam ze był taki upał że mysli sie roztapiały a tu miała jeszcze tyle drogi do Wołowa! Tylko podziwiać.
              • aga-kosa Re: A może się skusisz? 22.07.12, 10:03
                Pogoda za oknem jak cie mogę a w sercu ciągle maj.
                Dzieci i wnuki jeszcze śpią to opiszę Wam nasze kąpiołki na rzece Gwda.
                To był pierwszy dzień. Do przepłynięcia z nurtem - dość bystrym - 19 km. Ciekawe meandry, widoczki i co kilkanaście metrów powalone drzewo, które należy ominąć, pod nie podpłynąć chowając do kajaka, lub wysiąść i przenosić. Woda buro zielona, dna nie widać co podnosi atrakcję spływu. Na wszelki wypadek w 36 kajakach wszyscy mają pozakładane kapoki i najpotrzebniejsze rzeczy; komórki, aparaty, kamery do kajaka umocowane w plastikowych zakręcanych pojemnikach.
                Wreszcie podpływamy do zwalonych drzew. Młodsi przenoszą górą, wytrawniejsi znaleźli przesmyk. Postanowiliśmy też przesmykiem. woda ciągnie nam kajak nie tam gdzie my chcemy. Widzę za kajakiem na brzegu rzeki piękny duży korzeń. Chwytam - bo z mojego babskiego punktu widzenia - najlepsza ostoja. Na to mąż na całe gardło: Aga puść się!
                Pobliskie kajaki czekają na rozwój sytuacji aby pomóc w razie potrzeby; padają nawet pytania do męża czy potrzebuje pomocy na to mój mąż: poradzę sobie tylko niech ona się puści.
                Co miałam zrobić. Puściłam korzeń i mąż,kajak i ja byliśmy w wodzie. Tylko plastikowy pojemnik pływał i jedno wiosło daleko przed nami.
                Na szczęście wody było powyżej pasa. Mąż wylał wodę, przesmyknęliśmy kajak, dopłynęliśmy do drugiego wiosła.
                Dalej było nam obojętne. Byliśmy mokrzy więc kolejne przeszkody pokonywaliśmy bezstresowo. Mąż ciągnął górą kajak, ja od dołu popychałam i mimo tego, że w naszym kajaku płynęło 142 lata to za nami nie było autobusu z napisem koniec.
                Nie wyobrażacie sobie, jak dobre było piwo zagrzane w czajniku, kiedy myśmy byli w ciepłych suchych dresach przy ognisku.wink* aga

                • ewa9717 Re: A może się skusisz? 22.07.12, 12:03
                  Tak to jest, gdy rodzony mąż każe się zonie puszczać wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja