aga-kosa
30.08.12, 09:29
Słuchałam audycji o podręcznikach, bo to już w przyszłym tygodniu nasze DROGIE dzieci idą do szkoły.
Naszła mnie taka refleksja:
Na początku lat pięćdziesiątych miałam Elementarz Falskiego i książkę do matematyki ze "słupkami'
Miałam te książki po starszej siostrze a potem młodsza z nich czerpała wiedzę.
W tym PERELOWSKIM systemie nauczania wbito mi do głowy na całe życie tabliczkę mnożenia, zasady gramatyki, musiałam przeczytać i streścić w zeszycie masę lektur obowiązkowych i nieobowiązkowych. (a+b)2=a2+2ab+b2 i twierdzenie Pitagorasa i maturę z matematyki i egzamin na studia i statystykę matematyczną i i i...
Wszystko to wzięło początek od słupków, patyczków, rysowania laseczek..
Teraz przerażenie mnie ogarnia ile kosztują podręczniki do każdej klasy.
Czy w matematyce coś się zmieniło od czasów Talesa i "Pieti Gorasa", czy w fizyce zmieniły się zasady, czy "Tablice Mendelejewa" już nie są ważne....
Pieniądze, pieniądze, pieniądze przesłaniają wszystko..
To boli

aga