777.czarek
21.10.12, 15:00
Co to jest.
Że idziesz i widzisz, np leżące i gnijące jabłka i schylasz się, by podnieść bo po co ma się zmarnować - bo szkoda tego daru Matki Natury. I schylasz się i podlatuje chłop z widłami i wrzeszczy i drze paszczę - zostaw złodzieju to moje. A w południe gość bieży do kościółka i pobiera lekcję m.in o miłości do bliźniego

sam niedawno miałem podobnie. Idę ze ślubną nad wodę ,raniutko, napotkaliśmy po drodze orzech którego część owoców leżała w miejscu publicznym. Pytam żony, możemy pozbierać ? żona że tak bo to przecież to miejsce publiczne. Po chwili przyleciała baba i wrzeszczy - złodzieje !!!!

chciałem Jej zapłacić i nawet górką ale nic z tego. Piana na buzi uniemożliwiła choćby jako taką konwersację