Jak umierać ...

01.11.12, 19:27
Ten artykuł wyborcza.pl/1,75478,12781417,Nie_chce_byc_pogrzebany_jak_pies.html
i dzisiejsze Święto, skłoniły mnie do rozpoczęcia tego wątku.
W tym roku miałem okazję porównać godność/sposób umierania:
1. w hospicjum [szwagierka, 62 lata],
2. w domu [teść, 92 lata]
i zażyczyłem sobie umierania w hospicjum! Tam [w hospicjum] umierający ma fachową opiekę, która zapewnia mu niezwłoczną ulgę w cierpieniach i obsługę codzienną. Wszyscy umierający, bez kopert itp.!!
W hospicjum opiekunki nie biorą!!! Znam to z autopsji!
W domu umierający ma znacznie gorszą opiekę bezpośrednią - brak praktycznych kwalifikacji domowników, nawet przy regularnych wizytach lekarza i siostry z "hospicjum domowego".
O moralno-fizycznym obciążeniu/męce domowników opiekujących się umierającym nawet nie wspominam ...
Wasze poglądy na ten temat .....
    • zajbel Re: Jak umierać ... 01.11.12, 20:16
      I moja siostra i mój ojciec umierali w domu. Nie chcieliśmy ani jednego ani drugiego oddawać do szpitala bo wydawało nam sie to nieludzkie. Zwłaszcza ojcu chcieliśmy zapewnić śmierć godną, jak przystało gospodarzowi, we własnym domu, we własnym łóżku, w otoczeniu najbliższych. I tak było, żadna fachowa pomoc nie była potrzebna, zresztą leżał tylko tydzień, ale opieki potrzebował od dawna. Myślę że byliśmy mu to winni. Z siostrą było inaczej, umierała na raka i była pod opieka hospicjum ale ani szwagier ani siostrzeńcy, nie chcieli za nic oddać jej do hospicjum na stałe. Zresztą brakowało miejsca. Moja teściowa też umarła w domu, nagle i wtedy to był dla mnie szok ale nie w przypadku śmierci ojca gdzie wszyscy łącznie z nim byli na śmierć przygotowani.
      • trollik.morski Re: Jak umierać ... 01.11.12, 20:25
        zajbel napisała:
        > ... Moja teściowa też umarła w domu, nagle...
        Nagła śmierć, to "dobra" śmierć. Przewrotnie, chciałbym umrzeć: jak najzdrowszy, śmiercią nagłą i ............................ w wieku ponad 100lat.
        Uważam, że powolne umieranie jest (chyba) straszne, ale ... nie mam pewności, z braku własnych doświadczeń.
        • alfredka1 Re: Jak umierać ... 01.11.12, 20:44

          Mama błagała by Ją oddać do szpitala "na odejście".Zwlekaliśmy aż musiano zabrać z domu /jedna izba !/ Przywiozłam Ją około północy, siedziałam, trzymałam
          za rękę i słuchałam wskazówek, co jutro zrobić na obiad.
          Nagle westchnęła głęboko i odeszła.
          Może w szpitalu trochę pomogli i pobyłaby z nami trochę dłużęj..
          Miała 39 lat, był to dzień mojej studniówki.
        • amityr Re: Jak umierać ... 02.11.12, 19:03
          trollik.morski napisał:


          > Nagła śmierć, to "dobra" śmierć. Przewrotnie, chciałbym umrzeć: jak najzdrowszy
          > , śmiercią nagłą i ............................ w wieku ponad 100lat.
          > Uważam, że powolne umieranie jest (chyba) straszne, ale ... nie mam pewności, z
          > braku własnych doświadczeń.


          Dlaczego w kościele modlą się żeby Pan Bóg chronił nas od nagłej śmierci??????
    • goskaa.l Re: Jak umierać ... 01.11.12, 21:02
      Mój tato umierał w szpitalu. Podczas mycia zwłok zobaczyłam zaniedbaną odleżynę na plecach.
      Mama odchodziła w hospicjum. Była czysta, pachnąca, zadbana, karmiona i myta, w świeżej pościeli i piżamie. Ogromna różnica na korzyść hospicjum.
      Nie byłabym w stanie zapewnić opieki jaką miała mam w hospicjum. Pracuję, w dodatku w innym mieście (niby niedaleko, ale z dojazdem do pracy trzeba liczyć ponad 10 godzin poza domem).
      Sama chciałbym nagle i bez męczarni. Oboje rodzice chorowali krótko, nie byli wymęczeni chorobami. Jednak perspektywa wieloletniej opieki nad nawet najbliższą niesprawną osobą jest dla mnie przerażająca. Miałam szczęście, że taki był koniec życia moich bliskich.
      • zajbel Re: Jak umierać ... 01.11.12, 21:26
        Bynajmniej nie namawiam do zatrzymywania chorych terminalnie w domu, opisuję tylko własne doświadczenia. Nigdy też nie potepiałam ani nawet nie obruszałam sie na tych którzy oddawali swoich chorych do szpitala czy też hospicjum. Wszystko zależy od uwarunkowań. I ja uważam hospicjum za o wiele lepsze miejsce niz szpital.
        • stedo Re: Jak umierać ... 01.11.12, 23:41
          Z definicji szpital jest od leczenia i na tym się skupia. Gdy nie ma nadziei na poprawę i tylko trzeba zadbać o jak najlepsze ostatnie chwile, wtedy od tego jest hospicjum i w tym się specjalizuje.Też chciałabym w hospicjum.
          • zajbel Re: Jak umierać ... 02.11.12, 16:35
            wyborcza.pl/1,126565,12782645,Starych_oddac_do_szpitala__To_najwazniejsze_na_dlugi.html
            W nawiązaniu doi dyskusji o umieraniu ten oto artykuł, warto przeczytać
            • amityr Re: Jak umierać ... 02.11.12, 19:06
              zajbel napisała:

              > wyborcza.pl/1,126565,12782645,Starych_oddac_do_szpitala__To_najwazniejsze_na_dlugi.html
              > W nawiązaniu doi dyskusji o umieraniu ten oto artykuł, warto przeczytać



              No kom.
              • polnaro Re: Jak umierać ... 02.11.12, 19:18
                Ktoś ich wychowywał.
                Udokumentowano badaniami, że w znaczącym procencie dzieci swoim postępowaniem naśladują rodziców, a wyjątki tylko potwierdzają regułę.
                • iryska2604 Re: Jak umierać ... 02.11.12, 20:35
                  Niestety...A co do pytania trollika - nie wiem , nie mam zdania.Moja mama zmarła podczas snu,poprzedniego dnia była jeszcze na małym spacerku.Tak bym własnie chciała. Zasnąc....
    • julinka601 Re: Jak umierać ... 02.11.12, 21:10
      Mój mąż chorował na raka.Trwało to ponad 3 lata kiedy po operacjach,licznych chemiach doszedł do opieki paliatywnej /4 m-ce/. Końcówka była b.trudna, leki znieczulające ,morfina itp powodowały zaburzenia zachowania, pojawiły sie liczne nowe dolegliwości, a na lekarza z opieki paliatywnej czekało się kilka dni. W domu jest sie bezradnym. Raz zbyt duża dawka leków, w koncu narkotycznych spowodowała taki odjazd,ze strach było z nim być , wyrzucił opiekunke, zabarykadował sie w domu...Strach było,ze sobie coś zrobi albo mieszkanie puści z dymem.

      W końcu ostatnie 12 dni spędził w hospicjum, gdzie miał fachową opiekę, pomoc w każdej chwili, tlen,kroplówkę, zastrzyk,zmiana leków stosownie do potrzeby.
      Sterylna czystość, anielska opieka, dwuosobowy ,czyściutki pokój z łazienką,przebierany był nawet dwa razy dziennie, codziennie myty cały.
      Brak mi słów podziwu, szacunku,wdzięczności dla personelu tego hospicjum. Ile serca,taktu,empatii tam dostają chorzy i ich rodziny!
      Ja też wolałabym zdecydowanie w takim miejscu odchodzić,gdzie ulżą mi w cierpieniu i zapewnią godne umieranie, co zresztą powiedziałam dzieciom.
      • anoagata Re: Jak umierać ... 03.11.12, 12:58
        Aby stwierdzić gdzie i jak umierać,trzeba tego doświadczyć,oczywiście tego nie możemy zrobić,bo nie umieraliśmy i nie byliśmy w hospicjach.
        Ja osobiście wolałabym umrzeć w brudnej pościeli ale w domu,ewentualnie w szpitalu a nigdy w hospicjum /broń mnie Boże/ nawet w pachnącej pościeli, jakie to ma znaczenie dla umierającego??????
        Dziś wykonałam któryś z rzędu.... telefon do hospicjum w którym jest siostra być może umierająca ale dostałam 0 /zero/ informacji na jej temat a odwiedzić to mam około 500km.
        • julinka601 Re: Jak umierać ... 03.11.12, 14:59
          Być może są różne hospicja, to o którym piszę działa pod auspicjami Bonifratrów i jest naprawdę wyjątkowe.
          I jeszcze jedno: być w hospicjum to wcale nie znaczy być odciętym od bliskich. Tam można być z chorym całą dobę ale można liczyć na fachową pomoc a w domu co? nie podam tlenu, kroplówki czy wreszcie nie wiem jak zmodyfikować leki w danym momencie. Wiem co mówię bo przerabiałam to razem z mężem.
          Oczywiście dotyczy to osób cierpiących i obłożnie chorych.

          U nas pokutuje przekonanie ,ze oddanie chorego do hospicjum to pozbycie się kłopotu a nie pomyśli się ,że to zapewnienie komfortu i godnego umierania, że to chęć ulżenia w cierpieniu.
          A za rękę można i tam potrzymać. Mój mąż zmarł w obecności matki i córki /zmieniałyśmy się przy nim/. Zanim jego ciało zostało zabrane mogłyśmy z nim pobyć w pokoju pożegnań, wszystko bez pośpiechu, z kulturą,w odpowiednich warunkach /specjalna sala/.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja