Samotność, to taka wielka trwoga. Doceń prawdę....

01.01.14, 14:25
Poszukuję przyjaciela, przyjaciółki – sponsora. Samotna w związku mieszkająca na Pomorzu w Polsce i w Austrii Wiedeń. Niemiecki kontaktowy.
Chętnie osoba w wieku ok. 60 lat miłująca spokój, przyrodę i interesująca się samodoskonaleniem (energia, ziołolecznictwo, medycyna naturalna itp. – chodzi o wspólne zainteresowania).
Nie szukam miłostek, przygód, pragnę przyjaciela, przyjaciółki na dobre i złe, jestem otwarta, pomocna, cierpliwa, potrafię słuchać i chętnie dobrze radzić pozostawiając zawsze drugiej stronie prawo WYBORU.
Jestem zdeterminowana, ale także kratywna do tego stopnia, że wierzę, iż moje doświadczenia życiowe, wiedza zaowocują tym, że moja przejściowa trudna sytuacja finansowa zmieni się, tym samym dla osoby, która w obecnej sytuacji poda mi rękę.
Jestem bez zobowiązań rodzinnych (dzieci dorosłe), pozostały mi zobowiązania finansowe, które trudno mi zrealizować wobec braku spokoju itp.
Przepraszam Cię, że nie mogę Cię znaleźć i piszę w świat, ale nie mam innej możliwości i chcę tą drogą dotrzeć do Ciebie. Jeżeli czytasz, jeżeli to miejsce pozwoliło Ci usłyszeć moje wołanie, uwierz to nie przypadek.
Za wszelkie „złe głosy” dziękuję i pozdrawiam serdecznie.
Napisz, prawdopodobnie to na mnie czekasz:
harmonia.ewig@gmail.com
    • iryska2604 Re: Samotność, to taka wielka trwoga. Doceń prawd 01.01.14, 19:46
      Nie wiem czy trafiłaś pod dobry adres i czy to twoje wołanie nie jest jakims żartem. Szukasz sponsora/sponsorki wśród emerytów? Trochę to niepowazne. Poza tym nie bardzo rozumiem ,bo chcesz równiez przyjaźni.Taka przyjaźń ze sponsoringiem dziwnie wygląda...
      • harmonia.ewig Re: Samotność, to taka wielka trwoga. Doceń prawd 01.01.14, 20:45
        Witaj Iryska !
        Moje wołanie nie jest żartem. Jestem zdesperowana. Może masz rację, ale jedynie w tym, że użyłam słowa sponsoring, powinnam użyć słowa pomoc materialna wskazana, gdy wiem, oceniam że i ja mogę coś z siebie dać. Bywały momenty, ze również pomagałam ludziom zupełnie bezinteresownie, miałam, mogłam. Dzisiaj, przez pewne zbiegi okoliczności, a moze moją naiwność, zbyt dobre serce, pozostałam bez wyjścia.
        Jak myślisz, czy powinnam milczeć, odejść bez dania sobie, życiu, SZANSY ?
        Nie dam rady bez pomocy drugiego człowieka.
        Cokolwiek przyniesie życie, dziękuję. Dziękuję także Tobie, że napisałaś.
        Proszę mi wierzyć, pozwolić zaistnieć, a dopóki mi sił i zdrowia wystarczy będę wdzięczna.
        Może powinnam trwać w tym co jestem i czekać, ale na co?
        Cud może się tylko stać wówczas, jak nie pozwolę traktować się jak pies (nie ujmując tym pięknym zwierzętom) i spotkam kogoś, kto zechce podać mi rękę, ja podam SERCE.
        Jeżeli ktoś zna taką osobę, niech Jej/ Jemu opowie o mnie.
        Jeżeli ktoś zechce mnie wesprzeć duchowo, czekam na podtrzymujące słowa i również BARDZO DZIĘKUJĘ mail dostępny . Wiem, że ludzie dobrze sytuowani są zabiegani, aby wejść na forum, ale wierzę w swoją energię, że zostanie, gdzieś odebrana z takim ładunkiem empatii jaki mam w sobie, nawet jeżeli usłyszy o mnie dzięki Tobie, dzięki Wam.

        Życzę Wszystkim ludziom, stworzeniom na Ziemi, samych radosnych dni, bez względu na wiek.
        Pozdrawiam Irysko smile, a może Ireno ? też ładnie.
        • tamaryszek44 Re: Samotność, to taka wielka trwoga. Doceń prawd 01.01.14, 23:51
          He he, a czemu nie weszłaś na forum dla samotnych?
          • harmonia.ewig Re: Samotność, to taka wielka trwoga. Doceń prawd 02.01.14, 00:08
            Być może z powodu w większości jednoznacznych wpisów, a co za tym idzie oczekiwań.
            Byłam tam zajrzeć i nie czułam potrzeby pozostania.
            Po prostu intuicja wskazała mi to miejsce. Czy słusznie ?
            Pozwól, że powtórzę za Twoim cytatem:

            " Zawsze patrz na jasną stronę życia "
            Tutaj jak gdyby - tak czuję, "jaśniej"
            Pozdrawiam tamaryszek smile
            • anoagata Re: Samotność, to taka wielka trwoga. Doceń prawd 02.01.14, 08:30
              To jak w lotto na chybił trafił, z naciskiem na chybił.
            • wirujacypunkt Re: Samotność, to taka wielka trwoga. Doceń prawd 02.01.14, 18:12
              Szukasz sponsora, to wydaje mi się najłatwiejszym wyjściem z sytuacji.
              Masz 60 lat. Dzisiaj ludzie w tym wieku nie są starcami i mogą jeszcze popracować trochę.
              Wielu młodych ludzi mających małe dziecie chciałoby podjąć pracę, ale nie może, bo nie ma
              się kto zająć dzieckiem. Miejsc w żlobkach i przedszkolach brak, a najbliżsi z jakiś powodów nie mogą pomóc.
              Pomyśl czy nie mogłabyś odpłatnie zaopiekować się maluchem, albo być osobą do towarzystwa, która podobnie jak Ty czuje się samotna. Wiem, że są tacy ludzie, którzy za towarzystwo człowieka przez kilka godzin dziennie są gotowi zapłacić.
              Może masz jakieś umiejętności dzięki którym mogłabyć zarobić pienądze ?
              Wybacz, ale powiem wprost, wg mnie takie proszenie o sponsoring jest dość poniżające.
              • harmonia.ewig Re: Samotność, to taka wielka trwoga. Doceń prawd 02.01.14, 22:56
                Witaj Wirujący ! Nie chciałam, aby tak zabrzmiało, ale już jest i nie można edytować, aby poprawić. Masz rację słowo sponsor, kojarzy się z jakąś wielokrotną pomocą.
                Ja potrzebuję jednokrotnej pomocy, muszę się uwolnić, bo tak dalej nie można żyć. Najlepiej zejść z drogi, ale jak to zrobić bez pieniędzy ???sad
                Pisałam w wielkiej rozpaczy i determinacji. W późniejszych dialogach z internautami koryguję moją prośbę. Wybaczcie kochani i dzięki, że pomagacie mi rozłożyć ten "ból" na czynniki pierwsze.
                W świat wysłałam moje wołanie i póki co świat mi odpowiedział jedynie tym, a może, aż tym, że dostałam szansę pracy o jakiej zawsze marzyłam, czyli opieka nad inwalidą.
                Czy zostanę przyjęta, zobaczymy, trzymaj za mnie kciuki smile Jedyny problem jak przetransportować się na inne miejsce bez pomocy w Wiedniu ???
                Wierzę, że moja wiedza medyczna przyczyni się jak zawsze do poprawy zdrowia mojego podopiecznego, tylko na to potrzebny czas, aby ten człowiek się przekonał, że warto mnie przyjąć. Najbardziej boję się o mój niemiecki, niestety nie jest gramatyczny i to może zadecydować o przyjęciu mnie lub kogoś innego z lepszym niemieckim. Głupio w pierwszym dniu prosić o zaliczkę szczególnie jak jest taka konkurencja.
                Najważniejsze, że rozumiem po niemiecku bardzo dużo.
                Jeżeli teraz coś nie wyjdzie będę nadal poszukiwać, wierzę, że los będzie dla mnie łaskawy.
                Napiszę, życz mi szczęścia, bo będę naprawdę szczęśliwa smile
                Może teraz, na pewno TERAZ, bo kiedy, jak nie TERAZ ? !!!
                Acha, jeszcze sześćdziesiątki nie mam, a wyglądam i tak dużo młodziej. Chodziło mi o przyjaźń z osobą ok. 60-tki, bo czuję, że znalazłabym wspólne zainteresowania własnie w tym przedziale wiekowym.
                Uściski smile
                • wirujacypunkt Re: Samotność, to taka wielka trwoga. Doceń prawd 02.01.14, 23:17
                  Głowa do góry i powodzenia.
                  Trzymam kciuki i dobrze życze Tobie, a samotność jest okrutnym bólem.
                  • harmonia.ewig Re: Samotność, to taka wielka trwoga. Doceń prawd 03.01.14, 21:17
                    Przyjdzie mi poczekać, tym razem po prostu miejsce już zajęte.
                    Cóż, trzeba czekać, szukać i wierzyć, że w końcu będzie lepiej.
                    Nadzieja mnie nie opuszcza, czego i Wam życzę w Nowym 2014 Roku.
                    Serdeczności smile smile smile
                    • alfredka1 Re: Samotność, to taka wielka trwoga. Doceń prawd 03.01.14, 21:44

                      Nasze życzenia, plany, marzenia spełniaja się całkiem niespodziewanie.Nagle spotykamy na swojej drodze kogoś, kto od pierwszego spojrzenia budzi w nas ufność lub sympatię. I nie musi to być mężczyzna.
                      Przez przyjaciółki poszerza się grono Twoich znajomych ....
                      Z tym sponsoringiem to rzeczywiście nie całkiem dobrze wyszło ale wierzę, że to przez Twoją uczciwość i zbyt duże zaufanie do ludzi.
                      Tutaj, na szczęscie, nie ma ludzi złośliwych czy zło we wszystkim widzące.
                      Napisz coś więcej o swoim zyciu.
                      A co ostatnio czytałaś ? dużo o książkach piszemy i nie wymądrzamy się. Np. w moim wieku to czyta się już tylko kryminały albo jak ostatnio takie leciutkie o Czubatkowej Karolaku i Andrusie
                      - piękne trialogi smile)
                      • anoagata Re: Samotność, to taka wielka trwoga. Doceń prawd 03.01.14, 22:01
                        Nadzieja !
                        Pięknie brzmi.
                        • aga-kosa Re: Samotność, to taka wielka trwoga. Doceń prawd 04.01.14, 10:12
                          Wiecie co, mnie się wydaje, że Harmonia ma ogromne - tak jej się wydaje ( bo komuż z nas w pewnym momencie się nie wydawało0 ogromne problemy w rodzinie. Jest w takim wieku, że jej mąż może równolatek, może nieco starszy przechodzi męskie klimakterium, może dzieci dla których żyła usamodzielniły się i odeszły. Kobieta cały czas chce być potrzebna i jej sprawy zostają na szarym końcu. Teraz coś u Harmonii zawiodło. Harmonia boi się jak będzie dalej żyła.
                          Pierwszy krok Harmonio już zrobiłaś; popatrzyłaś w lustro i zobaczyłaś tam jeszcze atrakcyjną kobietę. To jak myślisz - świat się do Ciebie nie uśmiechnie. Sprawa druga gdzie mieszkasz; wieś, miasteczko, miasto..
                          Masz w pobliżu jakiś urząd miasta lub gminy, gdzie pracują ludzie od spraw socjalnych. Idziesz i mówisz co chciałabyś zrobić i niech Ci pomogą. Za taką pomoc płacimy podatki. Jeśli ktoś spowodował taką przykrą sytuację w jakiej się znalazłaś to nie TY masz się wstydzić tylko sprawca.
                          A czasami to trzeba strzelić drzwiami, rozbić jakieś naczynia, garem wybić szybę i wtedy otoczenie widzi, że kobieta jest w domu a nie szara myszka.
                          Przytulam kiss) aga
                          • iryska2604 Re: Samotność, to taka wielka trwoga. Doceń prawd 04.01.14, 19:29
                            Tak jest - i koniecznie trzeba włączyć pozytywne myślenie.Kiedyś miałam okrutne problemy, dół jak Rów Mariański, myślałam że nie poradzę sobie w zaden sposób. Wpadła mi w rękę książka "POTĘGA PODSWIADOMOŚCI" ( Autor: Joseph Murphy) Czytałam to i w pewnym momencie sie nawet śmiałam, że bzdura totalna -ale potem sobie pomyślałam a co mi szkodzi.Psiakosć -w jaki sposób nie mam pojęcia - ale włączyłam pozytywne myślenie i.....zaczęło cos sie zmieniać. Zmieniło sie moje życie diametralnie.To było 20 lat temu....
                            Zyczę ci aby i tobie sie poukładało.Nie zamykaj się na ludzi. A życie bywa nieprzewidywalne - czasem rozwiazanie samo wpada w rękę.
                            • wirujacypunkt Re: Samotność, to taka wielka trwoga. Doceń prawd 04.01.14, 20:28
                              Rada Iryski bezcenna, warto z niej skorzystać.
                              Wiem coś o tym. Czasami człowiekowi wydaje się, że ma przed sobą mur, którego nie da się
                              przeskoczyć, ale zaczynasz myśleć i zauważać, że świat nie jest taki zły, że słońce świeci,
                              niebo bezchmurne jest piękne. Skoro wkoło jest tak pięknie, to dlaczego moje życie nie może wypięknieć? Robisz krok i nagle okazuje się, że mur nie jest taki straszny i daje
                              się mur przeskoczyć, a póżniej wszysko zaczyna się układać jak w logicznej układance.
                        • harmonia.ewig Re: Samotność, to taka wielka trwoga. Doceń prawd 04.01.14, 20:14
                          Hallo Kochani !
                          Nie mogła wcześniej pisać, bo mam "bata" nad sobą, od którego próbuję się uwolnić, zejść z drogi. Dotknęło mnie to co wiele kobiet w tym moją matkę, wybrałam alkoholika. Owszem były sygnały, że może zaistnieć taka sytuacja, ale gdy człowiek patrzy przez "różowe okulary" na początku drogi z takim człowiekiem, wierzy, że da jadę, że zmieni.
                          Jestem absolutnym przykładem tego o czym mówi światowej sławy psycholog Wanda Wegener i tak jak pisałam w pierwszym poście interesuję się tym aspektem. Jak szkoda, że o pewnych rzeczach dowiedziałam się teraz. Dziś (gdzieś od ok.2 lat) pracuję nad sobą zdobywam coraz większą samoświadomość i z przerażeniem stwierdzam, TO WSZYSTKO PRAWDA.
                          Zapraszam Was na parę słów o których mówi, wierzę, ze nigdy nie jest za późno, wierzę, że weszłam tutaj nie przypadkiem, że oprócz mojej chwilowej niemocy finansowej LOS pomagając mnie pomoże innym, wysłucha, da SZANSĘ o którą zabiegamy. Jak również pisałam "zakręciłam" się w moim życiu tak, że nie mogę tego "rozplątać". Dałabym radę, ale życie wymaga ode mnie natychmiastowej zmiany. Postawiono mi warunki w pijackim widzie i już nie mam siły po raz kolejny tego przerabiać. Wiem, że nie dam rady, partnerka o imieniu wódka jest silniejsza ode mnie. Poddaję się w tym obszarze.
                          alfredka1 dziękuję, za miłe słowa za to, że pragniesz, aby inni też się odprężyli przy książkach. Świetny masz avatar z pingwinkami i wiesz uśmiałam się, chociaż jeszcze tak niedawno na mojej twarzy gościł jedynie płacz.
                          aga, dziękuję również, masz wiele racji i intuicji w tym jak opisałaś moją osobę. Dziękuję za każde Wasze słowo, które chociaż na moment pozwala oderwać się od mojej rzeczywistości. Tak jak pisałam jestem w Wiedniu i na dodatek z niezbyt dobrym niemieckim. Gdybym umiała, czuła się bezpiecznie w rozmowie, wiem, że dałabym radę i nie poczuła takiej ROZPACZY, BEZNADZIEJNOŚCI.
                          Mam zobowiązania finansowe (kredyt), który muszę co miesiąc niestety spłacać jeszcze przez ROK, więc muszę pracować przy moim mężu, jedyny ratunek to przejście natychmiast w inne miejsce, ale na to trzeba wolnych pieniędzy, stąd moje WOŁANIE.
                          Za ROK skończy się mój WYROK, bo tak odbieram obecną sytuację, bezradną ino, że niby na wolności, ale z niewidocznymi "kajdanami"
                          Czy dam radę wytrzymać ? Muszę wytrzymać, przetrzymać pijackie zwidy i kolejne przeprosiny, tylko po to, aby za jakiś czas znowu być wyrzucaną z domu.
                          Zapraszam Was na słowa Wandy Wegener i wklejam linki, skopiujcie, wklejcie w nową stronę i posłuchajcie. Co o tym sądzicie ???
                          Dziękuję jeszcze raz WSZYSTKIM.
                          www.youtube.com/watch?v=IlZ6fvSXJic
                          Iryska witaj w moim świecie w potędze podświadomości i zobacz prawdopodobnie w tym samym czasie pisałyśmy na ten sam temat, tylko Ty wkleiłaś wcześniej swoje słowa. Zadziwiające smile
                          • julinka601 Re: Samotność, to taka wielka trwoga. Doceń prawd 04.01.14, 22:26
                            Myślę,ze powinnaś zwrócić się do poradni AA tam pomagają nie tylko uzależnionym ale i ich rodzinom udzielają wsparcia i cennych wskazówek jak się odnależć. Bo przecież starą prawdą jest ,ze bliscy są współuzależnieni choć nie piją.
                            Rozumiem ,ze chcesz wsparcia ale wołasz o sponsoring obcych ludzi? Nie rozumiem.
                            Przyjażń opiera się na braniu i dawaniu, a Ty co możesz dać? Ogarnij się i zacznij od konkretnych kroków w realu, jeśli...................jest prawdą to co piszesz...........bo mam wrażenie,ze testujesz ludzi a może się nudzisz?
                            • harmonia.ewig Re: Samotność, to taka wielka trwoga. Doceń prawd 05.01.14, 00:33
                              OK Julinko spróbuję się ogarnąć i samemu poradzić sobie.
                              Będzie to możliwe za rok, mam nadzieję wytrzymać, oraz to co spowodowało mój wpis – groźba wyrzucenia mnie z domu.
                              Nie będę więcej pisać na forum i jeżeli ktoś zechce ze mną porozmawiać zapraszam na mail, szczególnie na temat SAMODOSKONALENIA czy NATURALNEGO ŻYWIENIA stylu życia ..., czyli tego o czym również pisałam w pierwszym moim wątku.
                              Gdybym wiedziała to co wiem dzisiaj, być może nie zgotowałabym sobie takiego losu. Narzędzia do uzdrawiania w moim przypadku chorego związku nie działają ponieważ cały czas przebywam w nim i nie sposób ominąć czegoś co jest faktem, chyba jestem zbyt logiczna i moja świadomość nie przyjmuje innej rzeczywistości.
                              Nie obraziłam się, ani na Ciebie, ani na nikogo innego, kazdy ma prawo WYBORU i osądu, jednak sądzę, że nie powinnam obciążać obcych ludzi swoimi kłopotami, mają swoich dosyć.
                              Jeszcze raz przepraszam za niefortunne słowo – sponsor.

                              ŻEGNAM i oby jak najmniej ludzi cierpiało z powodu alkoholu.

                              Wszystkim spełnienia MARZEŃ i DUŻO POZYTYWNYCH, ZDROWYCH MYŚLI.
                              Jeżeli chcecie zobaczcie jeszcze to:

                              www.youtube.com/watch?v=RNu3mkU8Dtg
                              Mam w swojej kolekcji nie tylko psycholog Wandę Wegener, ale także dorobek wielu innych światłych umysłów, ich e-booki, nagrania ... głównie te darmowe. Uważam, że własnie ona w sposób pełen swobody i przystępny dla osób nie obeznanych w medycznych zwrotach, objaśnia fenomen ENERGII smile , bo MYŚL, to energia, poza tym jest "dostępna" na YT za darmo.
                              • harmonia.ewig Re: Samotność, to taka wielka trwoga. Doceń prawd 05.01.14, 01:01
                                To jest równie cenne, dlatego dzielę się z Wami, czyli czymś co uważam, wiem, że przyczyni się do Waszego ZDROWIA.

                                Naukowiec Bruce Lipton szybko mówi, stąd napisy szybko się zmieniają, dlatego można zatrzymać film, aby spokojnie przeczytać, zapewniam WARTO, szczególnie tę część:

                                www.youtube.com/watch?v=Nfp6P9bL0v0
                                • jaga_22 Re: Samotność, to taka wielka trwoga. Doceń prawd 05.01.14, 09:48
                                  Czuję przez skórę,że to nie jest historia prawdziwa.
                                  • m4-6 Re: Samotność, to taka wielka trwoga. Doceń prawd 05.01.14, 11:55
                                    Po pierwszym wpisie podejrzewałam, że nie warto tego rozkminiać wink, a teraz jeszcze podaje tyle pomocnych linków, z których sama słabo skorzystała, skoro woła o pomoc finansową, jak sie bierze kredyty, to trzeba liczyc sie ze skutkami! Liczyła na starszych naiwnych...żenada.
                                    • alfredka1 Re: Samotność, to taka wielka trwoga. Doceń prawd 05.01.14, 15:40

                                      Harmonijko, a ja Ci wierzę, spotkałam w swoim dlugim zyciu podobne a nawet gorsze przypadki.
                                      Internet ośmiela i tłumi zarazem naszą czujność i rozwagę.
                                      Po tym wszystkim co napisalaś są różne reakcje - niedowierzanie, podejrzenia o wyłudzenia, nieufność ale i zmusza nas do zastanowienia się ..... i ogromna chęć pouczania.
                                      Za długo w tych wszystkich sprawach siedzisz i kręcisz się w kółku bezradności.
                                      jeżeli chcesz możesz napisać do mnie ale tak prawdziwie, bez upiększanie
                                      , tłumacczenia się i "łkań"
                                      Czy masz rodzinę i dzieci ?.
                                      http://i48.tinypic.com/dwqped.jpg
                                      • iryska2604 Re: Samotność, to taka wielka trwoga. Doceń prawd 05.01.14, 19:54
                                        Ja nie pojmuję tylko jednej rzeczy.Dlaczego musisz tkwić przy męzu? tO TEŻ MOZNA ROZWIAZAC. Zapoznaj sie z tym
                                        facet.wp.pl/kat,1034221,wid,15356750,wiadomosc.html?ticaid=111f84
                                        www.eporady24.pl/przymusowe_leczenie_alkoholikow,artykuly,8,31,306.html
                                        www.infor.pl/prawo/pomoc-spoleczna/przemoc-w-rodzinie/250000,Przymusowe-leczenie-alkoholika.html#
                                        Z każdej sytuacji jest wyjście - lepsze, gorsze - ale jest. Co to znaczy wygoni cię z domu? Nie bardzo to rozumiem.Z reguły kazdy pijak i damski bokser wtedy jest mocny jaki widzi ze ktoś sie go boi. Jest policja, są domy gdzie kobieta moze sie schronić przed przemocą.Jeśli to prawda co piszesz - to rozejrzyj sie wokół i zacznij działać. W banku tez mozna cos wynegocjować.Trzeba chodzic, działac -samo nic nie przyjdzie i nikt ci nic nie da. Jak człowiek jest w sytuacji bez wyjścia to chwyta sie kazdej pracy, sprzatania czy czegokolwiek. Ja broń Boże nie pouczam ale znam zycie, sama wiele przeszłam i nikt mi nic nie dał. Rozejrzyj sie dobrze.Obrazac sie na forum nie ma potrzeby,przynsajmniej czasem jest sie gdzie wygadać.
                                    • asertywna8 Re: Samotność, to taka wielka trwoga. Doceń prawd 06.01.14, 21:31
                                      hej m4-6 twoje motto, absolutnie pasuje do twoich przemyśleń. Wyjątkowo przykre podejście
                                      Cytuję twoje motto:
                                      Nigdy się nie tłumacz – przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą.(M.Twain)
                                      Tak, wrogowie nie uwierzą, a przyjaciel nie potrzebuje żadnych problemów z innym człowiekiem. Rada dobra, najlepiej zostać samemu, chociaż
                                      M.Twain powiedział też :
                                      "Chcąc doznać pełni szczęścia, trzeba je dzielić z kimś drugim."
                                      oraz
                                      "Nigdy nie mów prawdy ludziom, którzy na nią nie zasługują."

                                      Masz ciekawe podejście i obyś nigdy nie potrzebowała pomocy przyjaciela o obcych nie wspomnę.

                                      • jaga_22 Re: Samotność, to taka wielka trwoga. Doceń prawd 07.01.14, 09:33
                                        asertywna8,czy harmonia8? wink
                                        • anoagata Re: Samotność, to taka wielka trwoga. Doceń prawd 07.01.14, 12:47
                                          jaga_22 napisała:

                                          > asertywna8,czy harmonia8? wink

                                          To chyba dwa w jednym ale może być jeszcze 3,4,5 aż do 8.
    • julinka601 Re: Samotność, to taka wielka trwoga. Doceń prawd 05.01.14, 20:47
      Uwierzyłabym gdyby od początku jasno napisała ,ze ma problem i na czym on polega. Ale ten początek był bardzo nieoczywisty, potem ktoś napomknął o alkoholizmie więc rozwinęła wątek.
      Potok,zalew słów i "mądrości", znani mentorzy,parapsychologiczne lektury i............zero efektów.
      A gdzie są dorosłe dzieci? Co robi, oprócz uciekania się do sił nadprzyrodzonych żeby wybrnąć z trudnej sytuacji?
      Ja też szukałam wsparcia na forum gdy byłam na życiowym zakręcie i to wsparcie otrzymałam ale ja wiedziałam czego chcę : wygadać się,wyżalić, posłuchać innych i ich punktu widzenia ,wreszcie chciałam być po ludzku pogłaskana,przytulona,choćby wirtualnie.I dziewczyny pomogły mi przetrwać trudny czas, za co im jestem dozgonnie wdzięczna ale ja nie kręciłam i nie oczekiwałam cudu, tylko działałam w swojej sprawie i dziś to już tylko wspomnienie.
      • anoagata Re: Samotność, to taka wielka trwoga. Doceń prawd 05.01.14, 21:18
        Tak zastanawiam się !
        Kredyt za rok zniknie a życie z alkoholikiem w perspektywie kilkanaście lub kikadziesiąt lat,to może uwolnić się od alkoholika ??? coś mi tu nie pasuje.
        Żyłam z alkoholikiem i miałam kredyty,nie szukałam pomocy materialnej ani sponsoringu ale priorytetem było uwolnienie nałogu.

        Julinko czekałam na Twoją reakcję,podoba się mi ta wczorajsza.
    • harmonia.ewig Re: Samotność, to taka wielka trwoga. Doceń prawd 06.01.14, 02:54
      Drogie Panie tzw „złe głosy”, dodam nie idą pod niebiosy. Nie chcę Wam tu nic udowadniać, nie chcę Wam pokazywać w moim tekście treści, które są, a których nie raczyłyście zauważyć. Na "starszych liczyłam", sama nią jestem i wcale nie uważam "naiwnych", ani nie uważam "żenada". Niech wam będzie, nie mam żalu, bo żal uderzałby we mnie, was absolutnie nie obchodzi, to ja musiałabym go dźwigać w sobie. Wybaczając wam, jak to ujęłyście w moich "mądrościach", jest od lat i z tej strony to wielka nauka dla mnie. To własnie one pozwalają mi dźwignąć to co muszę targać, wasze słowa także. Więc je po prostu "wypuszczam" i niech lecą do nadawcy.
      Tak was to boli, że może znalazłby się człowiek, który powiedziałby pomogę Ci, mam samochód i odwiozę Cię do Polski tam masz lepsze (bo u siebie) możliwości obrony, a może inny powiedziałby : chętnie podszkolę Cię w niemiecki i zostań gdzie jesteś, bo w Polsce nie ma pracy w naszym wieku. Jeszcze inny wskazałby swojego przyjaciela, który byc może na Skype ofiarowałby mi doszkolenie z języka, abym poczuła się bezpieczniej, abym dostała szansę w gąszczu konkurencji i to dałoby Jej/Jemu radość, że potrafimy się wspierać, nie tylko ludzie młodzi, ale także starsi. Nic tu nie da poniżanie mnie, że wzięłam kredyt, a wcześniej nie pomyślałam, że mogę mieć problemy ze spłatą. Pokażcie mi kogokolwiek, kto gdy widzi w danej chwili możliwości i z nich skorzysta, już na samym początku wierzy w to, że mu się nie uda spłacić? Albo takie coś, gdzie próbujecie moim kosztem się dowartościować, bo "byłyście na zakręcie, czy wspaniałomyślnie głównie uwalniałyście nałogi" , to czemu nie podałaś recepty jak to zrobiłaś. Powiem Ci dlaczego, bo wygodnym łatwiej jest opluć, niż coś konstruktywnego poradzić, coś co robiłaś jak piszesz w pierwszym rzędzie. Nie potraficie wczuć się w osobę, która w danej chwili jest w rozpaczy i może coś źle skonstruuje zdanie (a przecież napisałam w jakim byłam stanie desperacji). Po prostu zapomniałyście o waszych łzach i oczy już wam tak wyschły, że zyskały ostrość węża. Zobaczyłam co właściwie oznacza słowo „sponsoring. Przecież nie mozna nikomu dać pieniędzy za nic, to nie do pomyślenia w waszym myśleniu. Uwierzcie mi można i sama to robiłam, gdy kiedyś miałam pieniądze. Tylko nie chcę słyszeć, że trzeba było nie rozdawać, to byś teraz miała. Zrobiłam tamto z radością i nie żałuję i nie wypominam, nawet nie wspominam. Nie noszę w sobie pamięci tych ludzi, nawet nie wiem gdzie obecnie mieszkają i tak jest OK. Niektórzy być może dzisiaj dobrze sytuowani, nie wiem, inni, bliżej mnie niestety, nie mają takiej możliwości odwdzięczenia ponieważ nadal pozostają w niedostatku.
      Otóż słowo sponsoring, oprócz zabarwienia dobroczyńcy finansowego, dobrego ducha, oznacza POMOC, PATRONAT, przesyłam link, ze słownika wyrazów bliskoznacznych:
      www.synonimy.pl/synonim/sponsoring/
      Pisałam, że dostałam ultimatum natychmiastowego wyjścia, (nie jestem przygotowana finansowo), teraz, zaraz ... co byś zrobiła? Mam tutaj jakiś swój dorobek, zostawić ??? wziąć płaszcz i wyjść???
      W tamtej chwili nawet nie pomyślałam, że pozwoli mi jednak zostać jak wytrzeźwieje, myślałam, gdzie są moje dokumenty, acha tutaj, co wziąć na siebie, bo zimno, jak dojadę do Polski???
      Takie były moje myśli, a potem minęła noc (całość trwała 4 dni i noce – wtedy napisalam) i rano 5 dnia uspokoił się, poprosiłam o CZAS. Zgodził się, potem mijały godziny i zaczął przepraszać. Jak ja to znam, ale nigdy nie było, aż tak drastycznie, a może to ja już jestem zmęczona kolejnymi sensacjami i odebrałam to zbyt tragicznie, chociaż ultimatum było jak najbardziej DOSADNE. Jedno jest pewne, że gdy coś takiego się powtórzy, wyjdę z domu tak jak stoję i nikogo o nic nie poproszę, dopięłyście swego. Nawet nie wiem, gdzie bym miała się tutaj udać, to nie jest Polska, a ja znam słabo niemiecki, przeciez to pisałam, czy nie potraficie odczytać ??? Aga zachęciła mnie do opowiedzenia dlaczego chcę uciekać, ale nic nie wspomniała o alkoholizmie. Może powinnam napisać o tym w pierwszym wątku, może, ale sama nie wiem czemu mi po prostu było wstyd, gdzieś uznałam, że nie ważne dlaczego, ważna jest rozpacz, bezradność, strach, że na pewno ktoś coś poradzi ??? może pomoże, abym w ludzki sposób wyjechała.
      Źle się czuję i boli mnie głowa, mam problemy z ciśnieniem, nie chcę się denerwować, bo się rozchoruję. Jak wiecie właśnie STRES powoduje choroby i znamy nawet takie powiedzenie, gdy coś bardzo przeżywamy, doświadczamy niemocy, wtedy mówimy: "a to odchoruję". Nie warto mojego zdrowia, które i tak jest nadszarpnięte po tym wszystkim, jeszcze dobijać. Nauczyła się tego z wyśmiewanej przez was: "Potok,zalew słów i "mądrości", znani mentorzy,parapsychologiczne lektury i............zero efektów." nie tak zupełnie "zero", ale czy któraś z was obejrzała chociaż jeden z polecanych fragmentów.
      Czy którejś się chciało odpowiedzieć na moje zapytanie: "co o tym sądzicie?".
      Nie lepiej to wyśmiać, to zawsze łatwiej i krócej, stwierdzić "siły nadprzyrodzone", a powiem ci, że one istnieją, są tylko niepojęte dla pewnych ludzi.
      Powtarzam jeszcze raz, na nic już nie liczę, jedynie co mogę zrobić, to podzielić się z ludźmi życzliwymi i także ze "złymi głosami", tym co pozwoliło mi przetrwać, ciężko pracować od rana do późnego wieczora i wytrzymać w domu z bardzo trudną sytuacją. Samotność to taka straszna trwoga. Zapraszam i wklejam ponownie tylko trzy linki do filmów, dla ludzi ciekawych świata, otwartych, ale WYBÓR należy do Was:
      1......www.youtube.com/watch?v=IlZ6fvSXJic
      2.... www.youtube.com/watch?v=Nfp6P9bL0v0
      3........... www.youtube.com/watch?v=6Hrok6N08zE
      Jeżeli chodzi o nr 2 to polecam obejrzeć wszystkie 15 części Bruce Lipton, który jest naukowcem i sam robił doświadczenia na żywych komórkach. Czy wiecie, że gdy przebywamy w pole elektromagnetycznym ale jesteśmy w STRESIE, wówczas dochodzi do uszkodzeń biologicznych w naszym ciele (choroby) i odwrotnie, gdy jesteśmy odprężeni, spokojni pole elektromagnetyczne nie ma na nas wpływu.

      Jeżeli chodzi o film nr 3 , to bardzo się wzruszyłam, gdy było spotkanie z wewnętrznym dzieckiem, które każdy z nas nosi w sobie, lecz przyzna się dopiero wtedy do odczuć z dzieciństwa, gdy potrafi się otworzyć, posłuchać innych, a nie tkwić tylko w swoich przekonaniach. Bardzo pomocny nie tylko ten odcinek, szczególnie dla ludzi samotnych, którzy są gdzieś w świecie, odcięci od swojego dotychczasowego życia, otoczenia, języka ...

      Jest też wielu ludzi którym pomaga wiara chrześcijańska, ale to tylko tym prawdziwym pobożnym, nie kościelnym, którzy chodzą do świątyni tam uderzają się w piersi, ale zaraz za drzwiami wiecie co robią nie będę wymieniać. Nie należę ani do jednych, ani do drugich wychowano mnie w duchu poszanowania NATURY, WSZECHŚWIATA i DOBRA.
      Dlatego szanuję ludzi pobożnych, bo oni tak jak ja pozwalają innym na WYBÓR, bez osądzania, bez narzucania swojej doktryny. Przedstawiają ją, polecają, jak to się dzisiaj mówi, ale każdemu zostawiają wolną WOLĘ, swoim przykładem, dobrym słowem udowodniają swoją rację i tylko do drugiego człowieka należy decyzja, za którą go nie tępią

      Na koniec, pragnę tylko poinformować, że wątek który rozpoczęłam jest ZAMKNIĘTY i nie będę NAPRAWDĘ nie będę nawet czytała waszych wpisów, zrobiłam to dzisiaj tylko dlatego, aby nie triumfowały "złe głosy", nie było gdzieś tam na innych tematach docinków do tych wspaniałych ludzi, którzy pochylili sie nad moją niedolą, próbowali dociekać, współczuli, szukali rozwiązań, bo rozumieją ja ciężko jest wszystkie brudy wyciągać ( człowiekowi trudno, jakiś niepojęty wstyd, a przy tym sytuacja bez wyjścia i jak to rozwiązać, może... gdy ktoś zechce usłyszeć... to się dopowie
      • dwa-filary Re: Samotność, to taka wielka trwoga. Doceń prawd 06.01.14, 09:40
        Może starczyłoby ogłoszenie w prasie, ze szukasz okazji podwózki do Polski, lub nauki języka -opisując swoją słabą kondycję finansową.??? Nie zamierzam sie litować i głaskać cie po główce, bo jesteś dorosłą osobą i chwyć mocno swoje życie w garść. Włącz myślenie, a dalej już polecismile
        • iryska2604 Re: Samotność, to taka wielka trwoga. Doceń prawd 06.01.14, 14:46
          Jest jakiś konsulat,ambasada czy co- w tym Wiedniu, też w wyjątkowych przypadkach mozna spóbować - najlepiej sie obrazić. Z takimi problemami zetkneło sie wiele z nas, i alkoholizm i samotnosc i cieżkie warunki. To nie są złe głosy, poprostu dziewczyny próbują zrozumieć... Jak nie chcesz - nie czytaj,twój wybór ale czy to własciwa postawa?
          • wirujacypunkt Re: Samotność, to taka wielka trwoga. Doceń prawd 06.01.14, 15:52
            Na początku zrobiło mi się trochę żal harmonii. Przeczytałam jeszcze raz posty harmonii
            i wyczuwam jakiś fałsz w tym wszyskim.
            Nie wierzę, że harmonia nie zaglądnie na forum, zrobi to ze zwyklej ludzkiej ciekawosci i dlatego napiszę, że mój glos z pewnością nie jest ''złym głosem'', ponieważ nie piszę ani ze złościa ani z nienawiścią, wolno mi natomiast napisać co czuję.
            • asertywna8 Re: Samotność, to taka wielka trwoga. Doceń prawd 06.01.14, 21:06
              Moim zdaniem cokolwiek przeczytałeś, to przecież do Ciebie jak najbardziej do Ciebie tyczą się inne słowa harmonii, bo też czytałam ją i ciebie, na pewno Twój nie jako "zły głos, tylko pisze również o innych osobach, cytuję:

              "zrobiłam to dzisiaj tylko dlatego, aby nie triumfowały "złe głosy", nie było gdzieś tam na innych tematach docinków do tych wspaniałych ludzi, którzy pochylili sie nad moją niedolą, próbowali dociekać, współczuli, szukali rozwiązań, bo rozumieją jak ciężko jest wszystkie brudy wyciągać".
              Moim zdaniem to Ty własnie się "pochyliłeś", może obawiała się, aby gdzieś tam nie wypominali Tobie i innym dobrym ludziom zbyt miękkie serducho. Przecież jest i tutaj jak na każdym forum, które jakiś tam czas istnieje, towarzystwo wzajemnej adoracji i cokolwiek jedna powie druga ją popiera, wówczas wychodzą różne "kwiatki".
              Jeżeli chodzi o mnie, to wierzę jej, a także wiem, że tylko ten co nie ryzykuje nie ma problemów, ale też do niczego nie dochodzi. Tak bywa, że zaryzykujemy i bywają trudne chwile. Będzie dobrze, tylko już przygotuj się, gdyby ponownie zaistniała taka sytuacja, a pisać pod wpływem rozpaczy, chwili, nie ma co, bo czytający są w zupełnie innym nastawieniu i po prostu nie czują Twoich emocji. Powodzenia harmonia.
    • julinka601 Re: Samotność, to taka wielka trwoga. Doceń prawd 06.01.14, 17:49
      Mam w sobie dużo empatii ale w tym przypadku na nic mi się ona nie przydaje. Pachnie mi tu chorobą.........
      • jagodajna Re: Samotność, to taka wielka trwoga. Doceń prawd 06.01.14, 17:58
        ".....Harmonijko, a ja Ci wierzę, spotkałam w swoim dlugim zyciu podobne a nawet gorsze przypadki...." - napisała alfredka1. Popieram w całej rozciągłości.
        Prawda stara, jak świat, że syty głodnego nie zrozumie....życie pisze różne scenariusze,
        uczciwi ludzie też mają kłopoty, nie ze swojej winy. Nie mam prawa oceniać takich osób, bo
        nie wiem jak ciężki jest ich kamień.
        Harmonijko - "Idź swoją drogą, a ludzie niech mówią co chcą" / Dante Alighieri / - życzę
        zdrowia, siły i determinacji.
        Tak na marginesie, gdyby to ktoś napisał ze znanym nickiem, bywającym na tym forum od
        wielu lat, inaczej dyskusja pewnie by się potoczyła. Ty, jako "nowa" zaryzykowałaś i
        niestety doświadczyłaś braku empatii od niektórych.
        • janina19 Re: Samotność, to taka wielka trwoga. Doceń prawd 06.01.14, 18:42
          Zwierzenia harmoni mogą byc prawdziwe lub nie. To właściwie nie ma znaczenia.
          Wielu ludzi przechodzi takie koleje życia. Często trudno jest sobie samej poradzić, -to brak środków finansowych. Dobrze gdyby mogło byc tak jak w amerykańskim filmie- pakujemy walizki i wyjeżdżamy ,przed siebie,wielkim amerykańskim autobusem który przemieszcza kolejne stany tego kraju. Potem znajdujemy sobie pracę w jakims mieście ,wynajmujemy małe mieszkanko i zyjemy z dala od złych ludzi .
          Ale tak dobrze nie ma. Najczęściej szukamy pomocy u innych, ale rzadko znajdujemy, i zostajemy sami . Wtedy uciekamy się do sposobów oddziaływania na nasza psychikę . Dlatego kariere robią wszystkie metody autosugestii - że będzie lepiej tylko musimy zaprogramowac sie na pozytywny odbiór świata , i tym samym na pozytywne rozwiązanie naszych problemów.
          Obejrzałam jeden z tych filmów - dobrze byłoby gdyby tak sobie wyprac nasz mózg i zacząć od nowa .
          Ale życze harmoni aby tak właśnie sie stało -bo jakie ma inne wyjście?
          Próbujmy pomóc sobie sami , łapmy te małe wędki które czasami ktos na podrzuca.
          • anoagata Re: Samotność, to taka wielka trwoga. Doceń prawd 06.01.14, 19:58
            Oj tam,oj tam !
            A po co zaraz zamykać wątek???? Wszak masz tu więcej dobrych duszyczek niż 'złych'.
            Napisane jest ...'szukajcie aż znajdziecie......'
            Ten długi tłumaczący post mi zadziałał jako winni się tłumaczą,bo nie winni sie tłumaczyć nie muszą.
            Tym bardziej wydaje się mi że ta historia jest z kosmosu .
            Podyskutować można,nikt tu nikogo nie obraża.
            • iryska2604 Re: Samotność, to taka wielka trwoga. Doceń prawd 06.01.14, 20:36
              Masz rację.
              • janina19 Re: Samotność, to taka wielka trwoga. Doceń prawd 07.01.14, 11:28
                anoagatko, niekoniecznie jest tak że niewinni nie muszą sie tłumaczyć. Ja bardzo często własnie musiałam , a zarzuty w stosunku do mnie były wyssane z palca. Tłumaczy się ta osoba która czuje sie pokrzywdzona przez zarzucanie jej nieprawdy. Ja doświadczyłam własnie takich sytuacji dlatego wyraziłam ten pogląd.
                • anoagata Re: Samotność, to taka wielka trwoga. Doceń prawd 07.01.14, 12:51
                  Janino,nie będę oceniać czy musiałaś czy nie ale masz rację,choćby w myśl zasady że od każdej reguły są wyjątki.
                  • alfredka1 Re: Samotność, to taka wielka trwoga. Doceń prawd 07.01.14, 14:59

                    Jeżeli Harmonijka znajdzie jakieś wyjście z tej zagmatwanej alkoholowo-finansowej sytuacji, napewno do nas napisze.
                    Pozdrawiam smile)
                    • ewa9717 Re: Samotność, to taka wielka trwoga. Doceń prawd 07.01.14, 23:06
                      Hm, nie liczyłabym na to, zwżywszy rewelacje, jakie gdzieś wyżej umieścił PrawieMarcel wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja