Dodaj do ulubionych

Kwiecień plecień...

02.04.16, 17:40
Faktycznie plecie nam ten kwiecień. Dziś się poprawił w naszej okolicy bo i słoneczkiem świeci i za bardzo nie dmucha. Wczoraj rano miałam wieści z Kotliny Jeleniogórskiej o padającym sniegu. I to nie był żart.
Obserwuj wątek
      • estella50 Re: Kwiecień plecień... 02.04.16, 18:39
        Powędrowałam sobie dzisiaj pierwszy raz do lasu po połamaniu się. Poszłam z kijkami, ale ten lewy łokieć jeszcze nie toleruje nacisku na kijek. No to dałam jemu spokój (jako gorąca zwolenniczka swobody wyboru - a łokieć to też kawałek człowieka!).
        Pięknie było! Ptaszęta świergoliły, słoneczko przygrzewało, trawka na zielono wychodzi spod ziemi, a nawet kwiatuszki jakieś leśne żółciły podłoże.
        Zeszło nam w tym lesie 2 godziny chodzenia. Nawdychałam się świeżutkiego sosnowego powietrza i nadreptałam po duktach leśnych tak, że wielką mi przyjemność teraz sprawia siedzenie w fotelu smile
        Koty śpią, a jak śpią to niczego ode mnie nie chcą, obiadek na dziś i jutro mam gotowy więc napawam się nicnierobieniem i cieszę endorfinami.
        Miłego wieczoru wszystkim!
        • aga-kosa Re: Kwiecień plecień... 02.04.16, 19:16
          W mojej części Wielkopolski miałam też piękną pogodę. Energia mnie rozpierała i praca była przyjemnością.
          Masz rację Estelko, ptaki zalecają się sobie pełnymi gardziołkami. Zbieram już pokrzywę i szczaw wychodzi - co bardzo ucieszy posła Niesiołowskiego.
          U mnie forsycje już kwitną, mirabelki nie. wink aga
          • smutas13 Re: Kwiecień plecień... 02.04.16, 19:48
            U mnie forsycje te, które miały zakwitnąć, już kwitną. Te, które przycięte zostały zbyt mocno, pewnie zakwitną w przyszłym roku.
            Pogoda była piękna cały dzień, niebo bezchmurne, ale niebyt ciepło było - tylko 12*C i zimny wiaterek.
            W samo południe szłam ze sklepu. A, że chodnikiem w moją stronę szedł "zawiany pan", nie chcąc się z nim mijać, poszłam innym chodnikiem. Obok chodnika rośnie żywopłot. Przechodząc, poczułam piękny zapach. Zerknęłam poza żywopłot. Oczom moim ukazały się kępki rozkwitniętych fioków. Pierwszy raz w życiu zdarzyło mi się coś takiego. Cudna przyrodasmile
          • estella50 Re: Kwiecień plecień... 02.04.16, 20:28
            Aguś - pokrzywa jeszcze u mnie nie wychodzi. Ale interesuje mnie, jak, poza dodawaniem do sałatek, można ją wykorzystać? Jeszcze wiem, że herbatka. No i jak ją przygotować do przechowywania? Suszyć? (w suszarce, czy na wolnym powietrzu?)
            • aga-kosa Re: Kwiecień plecień... 02.04.16, 21:35
              Estelko, pokrzywę przygotowuję tak jak szpinak.
              Zebraną w czystym miejscu - do maja zbieram same wierzchołki - około 5 listków i zalewam to wrzątkiem. Na dużą garść szklanka wody, przykrywam i do zawrzenia. Odcedzam, wodę wypijam a pokrzywę drobno kroję. Na patelni na maśle - klarowanym- lub innym tłuszczu szklę drobno posiekaną cebulę, dodaję pokrzywę, posiekane ząbki czosnku, sól, pieprz, gałka muszkatułowa i kiedy to się mocno rozgrzeje robię "zaklepkę" ze śmietany, jajka i niewielkiej ilości maki. Jest dodatkiem do obiadu, choć smakuje mi do chleba, albo farsz do naleśników lub krokietów.
              Można dodać do wcześniej ugotowanego krupniku i jest prawie jak szczawiowa wink
              Suszę w suszarce do grzybów. Można w piekarniku w temp do 50 stopni. Żadnych ziół nie suszymy w słońcu, tylko w cieniu i przewie. Można około kilograma pokrzywy umyć i przepuścić przez maszynkę do mięsa. Wycisnąć sok i pić z wodą. Ja zamrażam w pojemniczkach do lodu. Robiłam z sok z miodem ale mi nie smakował. Smacznego. smile aga
              • estella50 Re: Kwiecień plecień... 02.04.16, 21:49
                Smakowicie to wszystko brzmi. I zastosowanie bardzo urozmaicone. Pokrzywa dawno już za mną chodziła, teraz dam jej odpocząć, bo nareszcie nią się zajmę wink
                Dziękuję bardzo i zazdroszczę wiedzy!
                  • iryska2604 Re: Kwiecień plecień... 03.04.16, 18:12
                    U mnie dziś w cieniu było 20 st. CUDNIE ! Być może swoje forsycje za mocno przycięłam, ale te co rosną dalej, w oóle nie przycinane - też nie kwitną.za to mirabelki w koronkowych białych sukniach.
                    • smutas13 Re: Kwiecień plecień... 05.04.16, 08:36
                      Słońce pięknie świeci, 16*C, niebo bezchmurne, lekki wietrzyk powiewa...
                      Wybiorę się na spacerozakupy. Koniecznie muszę kupić świeżą ziemię do przesadzania kwiatów.
                      (czasem miewam wątpliwości, czy ta ziemia na pewno jest świeża)
                      Chyba skusze się i kupię kilka krzaczków bratków.
                      • estella50 Re: Kwiecień plecień... 05.04.16, 08:59
                        Jak to nam się zaraz humor poprawia, jak słoneczko przygrzeje i można w sweterku, albo całkiem na letniaka pobuszować po ogrodach, lasach i sklepach smile
                        Ja w ogrodzie popracowałam solidnie wczoraj, dzisiaj jestem umówiona na długie kijkowanie, a jutro wystawiam meble ogrodowe i będzie otwarcie sezonu kawowego pod wiśnią smile
                        • iryska2604 Re: Kwiecień plecień... 05.04.16, 18:47
                          Popracowałam dzis ostro przy różach i reszcie.Jutro ciąg dalszy.Tak grzało że byłam tylko w bluzce na ramiączkach.Tyle że portki od dresu bo wiekszość prac - niestety- na kolankach i w przysiadzie.
                          • estella50 Re: Kwiecień plecień... 05.04.16, 19:10
                            Zaliczyłam dłuuugie kijkowanie. Chodziłyśmy drogami polnymi, a więc, jak sama nazwa wskazuje, wśród pól; czasem zieleniejących się, czasem świeżo zbronowanych. Pięknie wyglądała ta szachownica sięgająca po horyzont smile
                            Tymi polnymi drogami, niestety, poruszały się czasem także różniste pojazdy mechaniczne wzniecając tumany piachu. Uciekałyśmy wtedy na pobocze i czekałyśmy, aż kurz opadnie. Aż tu jeden z pojazdów, osobówka, już z daleka zwolnił i minął nas powoli nie pozwalając tumanom wznieść się ponad nas.
                            I - co najdziwniejsze! - kierowca (35-40 lat) uśmiechnął się do mnie! I ten uśmiech był serdeczny i autentyczny! A dla mnie człowiek był obcy, naprawdę!
                            Jedzie człowiek w swoich sprawach polną drogą, spieszy się, a tu na drodze telepią mu się jakieś kobiety, przeszkadzają w płynnej jeżdzie. A on się nie wścieka, nie trąbi tylko zwalnia i uśmiecha na dodatek!
                            I co wy na to? Ja obstawiam, że wygrał w totka i na fali tej radości potraktował nas tak nad wyraz łagodnie wink
                            • smutas13 Re: Kwiecień plecień... 05.04.16, 21:14
                              Estello, to był dobry człowiek. Czasem ma się szczęście spotkać takiego. Świat jeszcze nie całkiem zwariował...Serce rośnie...

                              Byłam na spacerozakupach. W cienkiej bluzce, spodniach, w klapkach z zakrytymi palcami na bosych stopach. Gorąca było, jak w lipcu 25*C
                              Nie było ziemi w mniejszych opakowaniach, to i bratków nie kupiłam. Jutro znowu ruszam na poszukiwania.
                              Miłego wieczoru.
                              • aga-kosa Re: Kwiecień plecień... 05.04.16, 21:23
                                Biorę sobie wolne od obowiązków domowych i komputera i jadę na DL Śląsk do przyjaciółki.
                                Poplotkujemy, połazimy po Górach Sowich, wypijemy jakąś naleweczkę... Spotkamy znajomych...
                                Myślę, że los nie pokrzyżuje nam planów. smile aga
                                  • estella50 Re: Kwiecień plecień... 06.04.16, 09:32
                                    Nie będzie dzisiaj otwarcia sezonu kawowego pod wiśniąsad
                                    W nocy padało, teraz mam +9*C, wieje zimny, taki przeszywający wiatr, a niebo jest zachmurzone.
                                    Nie będzie więc ani posiedzenia w ogrodzie, ani kijkowania. A tak mi się nie chce siedzieć w domu!

                                    • iryska2604 Re: Kwiecień plecień... 06.04.16, 18:20
                                      U mnie tylko w nocy popadało i ranek był pochmurny. ale z biegiem dnia robiło sie coraz ładniej, w południe juz było słonecznie.W związku z tym miałam dalszy ciąg porzadkowania posesji. Nawet ognisko sobie rozpaliłam,pograbiłam stare liscie na tyłach domu ,od razu zrobiło sie ładniej w tajemniczym ogrodzie Izuni. Jutro ciąg dalszy,planuję trochę zmian więc jest co robić.Miłego wieczoru.
                                            • iryska2604 Re: Kwiecień plecień... 07.04.16, 20:29
                                              Alfredko, nie martw się.Niedługo twoja lipa odzyska urodę, znowu będzie piękna. U mnie pogoda sprzyja pracom ogrodowym, ledwie żyję - jako ze siły juz nie te.
                                              Dociek, sumienia nie masz! A swoją drogą wyobraziłam sobie podskoki lekko przeterminowanej panienki podczas takiego zabiegu!
                                              • czuk1 Re: Kwiecień plecień... 08.04.16, 09:19
                                                Alfredko.smile W podeszłym wieku odradza nas wiosna. Przebywając w ciepełku, żywicznym powietrzu, w kolorowych krajobrazach, w ogrodzie w którym wybucha zieleń, kwitną kwiaty - ciesząc się, że doczekaliśmy kolejnej wiosny .... wtedy odradzamy się duchowo, mamy nadzieję na dalsze życie.
                                                Przynajmniej ja tak mam. Pozdrawiam . smile
                                                Ogrodnik, rolnik ma dodatkowe podniety. Przez cały okres wegetacji roślin widzi jak razem z nim żyje/rozwija się przyroda i sam kreuje, tworzy jej rozwój.
                                                • estella50 Re: Kwiecień plecień... 08.04.16, 14:52
                                                  Poskarżę się: zostałam napadnięta i pochłonięta całkowicie przez pracoholizm!
                                                  Umyłam dwa okna, posprzątałam dokładnie całe mieszkanie, umyłam schody na klatce schodowej, zrobiłam pranie (z udziałem pralki), ugotowałam obiad na 2 dni. I tak mnie jeszcze korci, żeby zrobić pasztet z soczewicy ze śliwką (a może z żurawiną?).
                                                  Czy to wiosna, czy odreagowuję 2-miesięczne unieruchomienie po połamaniu?
                                                  Ale dobrze mi z tym; lubię być zmęczona po pożytecznym wysiłku i patrzeć na swoje ładne dzieło smile
                                                  • czuk1 Re: Kwiecień plecień... 08.04.16, 15:07
                                                    Okej. Skarga została przyjęta.
                                                    Jej odbiór.
                                                    Wszystko dobrze. Tylko jedno "ale" - po 2-miesięcznym okresie od złamania - nie wszystkie te pożyteczne wysiłki są bezpieczne. Np. zmywanie klatki schodowej - sam to robię - to wiem.
                                                  • iryska2604 Re: Kwiecień plecień... 08.04.16, 17:25
                                                    Było to w starej kamienicy w Poznaniu -a był to siostry sąsiad.Na szczęście mieszkał pietro niżej.W stanie mocno wskazującym umył schody systemem pokładowym, czyli wylał na schody sporo wiader wody.Niesastety,potem musiał pokryć koszty remontu. Czyli nie jest to sposób godny polecenia.
                                                    Co prawda słońca nie ma ale jest względnie, nie pada, kwiecie kwitnie. Wreszcie forsycje sie ruszyły.tulipany też kwitną. I zielono sie zrobiło.
                                                  • aga-kosa Re: Kwiecień plecień... 12.04.16, 08:42
                                                    Wróciłam. smile Ogarnę się, dom i obejście, pojadę na zakupy i na próbę i w tak zwanym "międzyczasie" będę czytać żeby być na czasie.
                                                    Odkrycie: MOŻNA ŻYĆ BEZ KOMPUTERA I POLITYKI wink aga
                                                  • smutas13 Re: Kwiecień plecień... 12.04.16, 09:02
                                                    Ago, minął Cię cały maraton smoleńsko - PiSowski.
                                                    Wyjdzie Ci na zdrowie.

                                                    U mnie 9*C. trochę cieplej, ale nadal chłodno, nic nie pada.
                                                    Buty zimowe już zakonserwowałam, ale muszę je odpakować do dalszego użytku - niestety sad
                                                    Przespaceruję się po mieście, pozaglądam po sklepach...przydałyby mi się wygodne, wiosenne buty.
                                                    Miłego wtorku!
                                                  • iryska2604 Re: Kwiecień plecień... 13.04.16, 18:02
                                                    Nie było mnie wczoraj - do południa nie było kiedy, po południu musiałam biegusiem do przychodni bo mi jeden lek " wyszedł" a z cukrem żartów nie ma.Przy okazji zapisała mi holtera ale dopiero 9.v mi go założą. Wiosna u nas w pełnej krasie , wszystko kwitnie , trawa duża a w niej mlecze jak małe słonka. No i ja juz ganiam w klapkach.
                                                  • aga-kosa Re: Kwiecień plecień... 14.04.16, 12:20
                                                    Słucham o głosowaniu na dwie ręce.
                                                    Kiedyś po chemii miałam niesprawne ręce - z trudem trzymałam łyżkę - a musiałam w sądzie KW załatwić wypis. Nikt z pracowników w sadzie nie chciał mi wypełnić druków - bo prawo nie pozwala.
                                                    Tu słucham, że NIC SIĘ TAKIEGO NIE STAŁO . sad
                                                    Na szczęście melisa już w ogrodzie nadaje się do zrywania - będę pić. wink aga
                                                  • estella50 Re: Kwiecień plecień... 14.04.16, 13:33
                                                    Załatwiałam dzisiaj sprawy na mieście i też, na szczęście, nie widziałam "momentów" w Sejmie. A tak w ogóle to doprawdy wolę wypatrywać w ogrodzie, czy i co wychyla się z ziemi, niż wysłuchiwać nieparlamentarnych przepychanek w parlamencie.
                                                    Kaczyński jak taran idzie do swego celu, a za nim ruiny i gniew sad
                                                  • xy.5 Re: Kwiecień plecień... 15.04.16, 08:46
                                                    Dzisiaj u nas słonecznie z rana,do przepychanek i tego całego towarzystwa czuję niesmak,przeziębiłam się niestety i nie mogę pogrzebać się w ogrodzie i niestety zniesmaczona słucham.
                                                  • iryska2604 Re: Kwiecień plecień... 15.04.16, 19:34
                                                    Tu do południa było ładnie, ciepło -ale wtedy zwykle człowiek grasuje w kuchni. Po obiadku trochę mnie zmorzyło,ucięłam sobie drzemkę -wstaję a tu deszcz! No ale teraz juz chmury znikają. Może jutro będzie ładnie?
                                                  • estella50 Re: Kwiecień plecień... 19.04.16, 15:58
                                                    U mnie ostry wiatr, czarne chmury (a z nich czasem deszcz) przeplatane błękitem nieba. Pogoda do kitu!
                                                    Byłam dzisiaj na ostatniej wizycie u ortopedy. Wszystko bardzo ładnie się zrosło. A co ważniejsze - ćwiczeniami doprowadziłam do wyprostu ręki w łokciu!
                                                    I pan doktor ortopeda pochwalił mnie publicznie za dobre sprawowanie! Czułam się jak uczennica, tylko dzienniczka uwag nie miałam wink
                                                  • smutas13 Re: Kwiecień plecień... 19.04.16, 18:51
                                                    Od rana słoneczko świeciło pełną buźką, ale jest zimno. Wiosna zieleni się wszędzie.
                                                    Panowie "od zieleni" już skosili pierwsze mlecze sad ale nowe zastępują ich miejsce. Nie wszystkie młode drzewka po zimie wypuściły listki. Martwi mnie to. Panowie, którzy je posadzili, też nie mieli zielonego kciuka wink
                                                    Odwiedziłam dziś fryzjerkę. Obcięła mi niesforne loki, ale z koloryzacja się wstrzymałam.
                                                    Muszę sprawdzić, jaki po kilku latach farbowania mam kolor własny...może już jednak nie farbować? Babcia powinna wyglądać na babcię.
            • dociek Re: Kwiecień plecień... 07.04.16, 07:13
              Aguś - pokrzywa jeszcze u mnie nie wychodzi. Ale interesuje mnie, jak, poza dodawaniem do sałatek, można ją wykorzystać?

              Podobno chłostanie żywą pokrzywą po nagich odnóżach jest doskonałym remedium na reumatyzm. wink
        • aga-kosa Re: Kwiecień plecień... 20.04.16, 12:41
          Wiatr wieje, słońce świeci, drzewa czereśniowe, tarnina, pozimek, czerwona porzeczka ozdobna kwitną. Forsycja już płatki osypuje.
          Wyplewiłam już fragment podwórka z mleczów i gwiazdnicy, zebrałam 400 kwiatów mniszka, idę z psem i kijkami po pokrzywę do lasu..
          Energia mnie roznosi, czego i Wam wszystkim życzę. Może to wpływ Księżyca wink aga
                • czuk1 Re: Kwiecień plecień... 22.04.16, 17:23
                  To moja stała odzywka.... kiedy ktoś wspomina o chorobie , czy bólu :
                  ..... a co lekarz powiedział .... smile
                  Myślałem, że na taki przypadek ..... to masaże, rehabilitacja a nie jakieś blokady. wink
                  • aga-kosa Re: Kwiecień plecień... 22.04.16, 17:37
                    Irysko, w naszym wieku łatwo jest być "kobietą upadłą". A ponieważ jesteśmy "czerstwe babki" ( bo wszystko nam chrupie) wizyta u rodzinnego jest konieczna. Przynajmniej da skierowanie na prześwietlenie.
                    Mam błękitne niebo nad sobą i taką ogromną radość w środku, że przytuliłabym ten piękny zielony świat do "klatki piersiowej" - w moim wieku już nie przystoi przytulać do piersi. wink
                    "Może by tak w przyszłym tygodniu sufit pomalować" - to zakończenie dowcipu - ale myśl mnie kusi... smile aga
                    • iryska2604 Re: Kwiecień plecień... 23.04.16, 16:41
                      Zobaczymy w poniedziałek. Jest troszkę lepiej ale do góry ręki nie mogę podnieść.Już niestety ni mam rehabilitacji z marszu bo się przemeldowałam a za pół roku to mi prędzej ręka odpadnie. Muszę przejrzeć cennik.Zeby było smieszniej - wiecie gdzie zaliczyłam glebę? Na cmentarzu, szukajac grobu zaprzyjaźnionego a obecnie ś.p małżeństwa.Jakoś nie zauważyłam stopnia, takiej płyty -a może cos/ktoś mnie chciał tam zatrzymać?(tfu na psa urok...)
                        • estella50 Re: Kwiecień plecień... 23.04.16, 17:57
                          Upadek można zaliczyć każdy z nas w każdej chwili, nawet na prostej drodze.
                          Irysko noś tą zbolałą rękę na temblaku (albo przynajmniej chuście trójkątnej). Niech jej mięśnie się nie napinają, tylko spoczywają lużno. Mnie tak kazali fachowcy i dobrze na tym wyszłam.
                            • aga-kosa Re: Kwiecień plecień... 23.04.16, 20:27
                              Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło Irysko. Taras się nie zawali, roślinki zabezpieczone a Ty masz wolna sobotę.
                              My też mamy luz, bo wreszcie znaleźliśmy młodego człowieka do koszenia ogrodu. Powiedział, że chce 10 zł za godzinę - to mniej niż Szydłowa się domaga wink Obiecał, że może w przyszłości nam kosić. To dobrze. Jest bardzo solidny. Pozdrawiam smile aga
                                  • iryska2604 Re: Kwiecień plecień...i przymrozki 24.04.16, 17:02
                                    Przymrozki zaczynają zbierać żniwo na polach uprawnych, w sadach i na ogródkach działkowych. Temperatura przy gruncie spadła już do nawet minus 6 stopni, a może być w najbliższych dniach jeszcze zimniej. Gdzie i kiedy przymrozki będą najsilniejsze?



                                    www.twojapogoda.pl/wiadomosci/115929,w-nocy-i-o-poranku-temperatura-spadla-do-minus-6-stopni
                                  • estella50 Re: Kwiecień plecień... 24.04.16, 17:44
                                    Przez ten lodowaty wiatr też jestem dzisiaj uziemiona w mieszkaniu. Oglądam sobie dawno temu nagrane filmy i najgorzej mi z tym nie jest, ale moja natura potrzebuje ruchu, zmęczenia fizycznego, a o to trudno na fotelu, nawet jak czasami muszę wstać i ratować kotkę spod paszcz i pazurów kocurków (swoją ścieżką, co jest w tych facetach [kocich], że nawet wykastrowani muszą zdobywać i zniewalać siłą piękną [kocią] płeć?).

                                    Irysko, jutro koniecznie pokaż się lekarzowi! Chodzi nie tylko o ewent. złamania kości, ale też o kontuzje ścięgien, nerwów itp
                                      • smutas13 Re: Kwiecień plecień... 24.04.16, 20:34
                                        Od zeszłego roku hoduję w doniczce na balkonie samosiejkę poziomki - tak myślałam.
                                        Przezimowała, wypuszcza nowe liście, pędów kwiatowych nie widać i coraz mniej podobna jest do poziomki uncertain Czy hoduję chwast? Jeszcze z tydzień ją przetrzymam. Ale, jeśli nie wypuści pędów kwiatowych, marny jej los. wink

                                        Irysko trzymaj się.
                                        • aga-kosa Re: Kwiecień plecień... 24.04.16, 20:44
                                          Cały koszyczek "od święconki" w ubiegłym tygodniu zawiozłam do klubu dla naszych seniorek na "winko melisowe'. Dziś zrywałam miętę i dodawałam do syropu z mniszka. Mimo, że sucha zima i teraz wiosna to jednak się utrzymała. Może Wielkopolska jest cieplejsza. aga
                                          • estella50 Re: Kwiecień plecień... 24.04.16, 21:23
                                            Wielkopolska na pewno jest cieplejsza, ale u mnie na tej północy mięta powinna już też wyjść!
                                            Muszę kupić nowe sadzonki. Może w przyszłym roku te moje ziółka okryję liśćmi jako ochroną przed mrozem?
                                            Przezimował rozmaryn, oregano, lebiodka i coś jeszcze kiełkuje pomiędzy krzaczkami, może tymianek.
                                                • estella50 Re: Kwiecień plecień... 25.04.16, 18:17
                                                  U mnie o 8 było -1. A w ciągu dnia padał deszcz z drobnym śniegiem. Brrr...
                                                  Bardzo sobie chwalę ocieplenie domu! Na dworze chłód, a w mieszkaniu +19,5 !. Ogrzewanie włączam na trochę dopiero wieczorem, kiedy zalegam z książką i kotem w fotelu smile
                                                  • xy.5 Re: Kwiecień plecień... 25.04.16, 20:48
                                                    Dobry wieczór,paskudnie i u nas dzisiaj,cały dzień lało lub ciapało,na termometrze było wprawdzie +6 ale odczuwalna temperatura około +1
                                                    najwyżej,gdzieś w niższych miejscach mógł być i przymrozek.W domku
                                                    cieplutko i tez czytam.
                                                  • smutas13 Re: Kwiecień plecień... 26.04.16, 09:35
                                                    Nie odważyłam się na razie wystawić kwiatów na balkon. Tylko cebula na szczypior stoi w zacisznym miejscu. Brzozowe bonsai już ma bujną czuprynę, nibypoziomka rośnie jak oszalała - chyba jest to jednak chwast suspicious i czeka ja eksmisja. Przyjrzałam się dokładniej prawdziwym poziomkom i stanowczo stwierdziłam, że listki mojej nibypoziomki są zbyt fantazyjne wink
                                                    Kupiłam dwa krzaczki stokrotki afrykańskiej: fioletową i pomarańczową - spodobały mi się ze zdjęć Jagi. Czekają na cieplejsze dni na parapecie w pokoju.
                                                    Miłego dnia wszystkim.
                                                  • aga-kosa Re: Kwiecień plecień... 27.04.16, 18:35
                                                    Na UTW 7 05 będziemy mieli biegi z kijkami
                                                    Już teraz z psem przygotowuję się do startu. Robię spacerki po 5 km. Dobrze mi z tym. Mimo chłodnej i wietrznej pogody. Cel uświęca środki. smile aga
                                                  • estella50 Re: Kwiecień plecień... 28.04.16, 15:42
                                                    Irysko, co ortopeda powiedział o barku? Zlecił prześwietlenie?

                                                    Też byłam dzisiaj u lekarza, na kontrolnej wizycie u rodzinnego. Wyniki mam ok, nowe recepty w garści.
                                                    Przy okazji chciałam skierowanie do chirurga na usunięcie starego odciska z małego palca stopy. Kiedyś próbowałam go usunąć jakimiś maściami, ale się nie dał, a teraz coraz bardziej mi dokucza. Tymczasem rodzinny dał mi skierowanie do dermatologa, bo odcisk dotyka kości.
                                                    Ktoś z was wie, czy dermatolog ma w repertuarze taki cudowny lek, który bez skalpela zlikwiduje mi to diabelstwo? Bo ja mam wątpliwości.
                                                  • jaga_22 Re: Kwiecień plecień... 28.04.16, 17:02
                                                    Jak odcisk jest tak głęboko to trzeba go specjalnie potraktować.

                                                    "Nagniotki, które są duże i głębokie, usuwa specjalista w gabinecie pedikiuru lub chirurg za pomocą specjalnego, pustego w środku wiertła. Zabieg nie jest czasochłonny, ale najwięcej czasu poświęca się na dokładne usunięcie korzenia. Nie wymaga znieczulenia, bo nie jest bolesny, ale po wszystkim zostaje niewielka ranka, którą należy zakleić opatrunkiem.'"
                                                  • estella50 Re: Kwiecień plecień... 28.04.16, 18:10
                                                    Jaga - czy jest coś, czego nie wiesz, albo nie znajdziesz?
                                                    Z tej informacji wynika, że jednak chirurg (bez znieczulenia?!!!) powinien się mym paluszkiem zająć. Jutro idę się zarejestrować do dermatologa, jak nakazał rodzinny. Nie mam pojęcia, kiedy nastąpi przez niego moje przyjęcie i co z niego wyniknie. Ewentualnie może dermatolog skieruje mnie do chirurga?
                                                    Obyśmy tylko zdrowe były, to jakoś to będzie, czyż nie?
                                                  • aga-kosa Re: Kwiecień plecień... 28.04.16, 19:08
                                                    Jestem górą nad wietrzną pogodąwink. Pod wiatr 12 km jechałam 50 minut. Wracałam z wiatrem w plecy tylko pół godziny. To ogromna frajda przekonać się,że jeszcze wszystko działa jak należy.
                                                    Mieliśmy spotkanie w klubie z dietetyczką od cukrzycy. Nie ze wszystkim się z nią zgadzam, ale my jesteśmy optymalni. Nie dyskutowałam z nią, bo wiadomo, że każda z nas została by przy swoim. smile
                                                    Z moim odciskiem na poduszce pod palcami radzi sobie pani od pielęgnacji stóp. Wystarcza zwykle na pół roku. smile aga
                                                  • estella50 Re: Kwiecień plecień... 28.04.16, 19:19
                                                    aga-kosa napisała:

                                                    > Jestem górą nad wietrzną pogodąwink. Pod wiatr 12 km jechałam 50 minut. Wracałam
                                                    > z wiatrem w plecy tylko pół godziny. To ogromna frajda przekonać się,że jeszcze
                                                    > wszystko działa jak należy.

                                                    Jak ja to lubię! Tak pędzić na przekór! A po takiej jeżdzie prysznic, fotel, dobre jedzonko, piwo i kot na kolanach! I to cudowne zmęczenie, które powoli schodzi...
                                                    Planuję, mimo tego mojego wstrętnego POChP, przy sprzyjającej pogodzie wyprowadzić rower ze schowka i ruszyć na trasę. Co przejadę, to moje! Najwyżej będę robić postoje.



                                                  • estella50 Re: Kwiecień plecień... 28.04.16, 19:08
                                                    alfredka1 napisała:

                                                    > Dowiedz się ile ten zabieg kosztuje w gabinecie Spółdzielni lekarskiej. Trwa kr
                                                    > ótko , bezboleśnie , bez czekania.

                                                    Alfredko, u mnie na cichej prowincji nie ma spółdzielni lekarskiej. Ale to jest przydatna informacja. Zobaczę, co powie dermatolog, a w międzyczasie zorientuję w okolicznych spółdzielniach. Nie ukrywam, że koszt dla samotnej emerytki ma znaczenie. Chciałabym problem załatwić, zanim nastanie pogoda na sandałki. Kuszące są określenia: krótko, bezboleśnie, bez czekania smile
                                                    >
                                                  • iryska2604 Re: Kwiecień plecień... 28.04.16, 20:04
                                                    Mam przerąbane.4 tyg, w kamizelce ramię-bark. Jest jakies złamanie i trzeba to unieruchomić.Medyczny sklep już był zamknięty, wygooglałam sobie na allegro i już kupiłam. Zanim przyjdzie unieruchomię bandażem elastycznym.Znalazłam w takiej cenie że nie będe latać za refundacją bo mi na to samo wyjdzie. Jak ja teraz to wszystko ogarnę...
                                                  • estella50 Re: Kwiecień plecień... 28.04.16, 21:12
                                                    Irysko, ogarniesz! Byłam sama, samiutka z unieruchomioną całą lewą ręką.
                                                    Poszukaj lużnych rzeczy: skarpetki, spodnie (spódnice na gumkę), jakieś wdzianko, z którego nie żal będzie uciąć niepotrzebny rękaw, albo ma szerokie rękawy. Żadnych zamków, guzików.
                                                    Chodzi o to, żeby można było zakładać i zdejmować jedną ręką, przez głowę.
                                                    Ubierać od chorej ręki, rozbierać od zdrowej.
                                                    Przede wszystkim absolutnie nie używać kontuzjowanej ręki! Znajoma zaczęła zbyt wcześnie i załatwiła sobie kolejne 2 tygodnie gipsu.
                                                    Pod prysznic zakładałam na zagipsowaną rękę worek na śmieci z wiązaniem.
                                                    Ktoś musi obierać jarzyny, ziemniaki, bo jedną ręką się nie da, ale i tak zrób zapas ryżu, makaronu, kasz.
                                                    Nie będziesz prasowała, malowała się, układała rzeczy w bielizniarce.
                                                    Odpuść sobie porządki (bo zdrowa ręka nadwyrężana też odmówi posłuszeństwa), odpoczywaj!
                                                    Szczęście w nieszczęściu, że nie musisz mięć tej ręki operowanej, bo to dalsze 2 tygodnie.
                                                    Ja mam od niemal 3 miesięcy za sobą to, co Ty masz przed sobą. Współczuję, ale da się to przeżyć, dasz radę!


                                                  • iryska2604 Re: Kwiecień plecień... 29.04.16, 12:30
                                                    Wreszcie mam piękną wiosnę za oknem. Kawę już piłam na tarasiku,wkoło zielono,kwitnące czereśnie i trele ptasząt. Wszystko by było cudownie tylko jak tu żyć z jedną ręką przez 4 tygodnie? Staram się pisać w miarę poprawnie -ale idzie to jak krew z nosa...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka