iryska2604
01.09.16, 18:52
Nie wiem, kiedy Kaczyński uwierzył, że jest wybrańcem... Na planie filmowym "O dwóch takich, co ukradli księżyc"? A może wtedy, kiedy podsunął Wałęsie uśmiercający PZPR historyczny sojusz z ZSL i SD? Albo po zwycięstwie w wyborach 2005 roku czy po zdobyciu przez brata prezydentury?
Zresztą, to mniej istotne. Ważniejsze, że jest pewien swojej wyjątkowości, a otoczenie i notowania partii utwierdzają go w tym dobitnie. Pamiętamy, jak na inauguracji prezydent Andrzej Duda sławił stojącego za nim Genialnego Stratega. On zaś te hołdy przyjmował naturalnie. Nawet nie mrugnął, nie mówiąc już o najlżejszym objawie zażenowania.
wyborcza.pl/1,75968,20632060,niestety-naiwnie-pisze-katarzyna-kolenda-zaleska-projekt-polska.html#BoxGWImg
O matko , to naprawdę napawa strachem...