Komu pracę? Ale trzeba należeć

12.09.16, 11:06
"Jeśli elektryk może rządzić krajem, to pielęgniarka może być członkiem rady nadzorczej" - cytuje "Newsweek" wypowiedź Violetty Mackiewicz-Sasiak, pielęgniarki z Kaszub i szefowej klubu PiS w Redzie, która została w marcu 2016 r. członkiem rady nadzorczej firmy Energa Operator. W najnowszym numerze tygodnik prezentuje historie kilku działaczy partii rządzącej, którzy otrzymali intratne posady w spółkach skarbu państwa i instytucjach rządowych. Jak pisze dziennikarz "Newsweeka", takich posad są tysiące, bo samych spółek skarbu państwa jest ponad 500. Do tego dochodzą agencje rolne, ministerstwa, urzędy centralne i wojewódzkie, a za granicą ambasady i konsulaty.

wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,20679357,newsweek-a-komu-mamy-dawac-prace-fachowcom-z-rynku-praca.html#MTstream
Przy takim "rozpasaniu" rządy PO jawią się jak rządy gdzie korupcja i nepotyzm był marginalnym zjawiskiem. A teraz i zemsta i pęd aby zdążyć choć troszkę uszczknąć z tej władzy.
- A komu mamy dawać pracę? Fachowcom z rynku? Każdy by chciał przyjść na gotowe, ale to tak nie działa. Trzeba było cztery lata temu stać z nami w śniegu na Krakowskim Przedmieściu - cytuje "Newsweek" wypowiedź menedżera w państwowej spółce, zatrudnionego z nadania PiS, który chciał pozostać anonimowy.
    • green-balon Re: Komu pracę? Ale trzeba należeć 12.09.16, 11:59
      Czyli trzeba być węgorzem by wiedzieć gdzie, kiedy i komu wleźć w odpowiedni otwór.
      • engine8 Re: Komu pracę? Ale trzeba należeć 12.09.16, 18:44
        Stara prawda ze nalezy byc we wlasciwym czasie we wlasciwym miejscu oraz to ze najwazniejsze jest nie "What you know but whom you know" - czyli nie to co wiesz(znasz) ale kogo znasz.
        Tak bylo jest i bedzie... i co ciakawe ze Ci co najbardzije miaucza to kiedy sytacja sie zmieni i sami maja okazje to robia dokladnie to samo.... a wiec punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.
        • iryska2604 Re: Komu pracę? Ale trzeba należeć 12.09.16, 19:07
          A ty znowu chrzanisz jak potrzaskany. Bill Gates to nie jakas tam pielegniarka bez żadnych zasług i pieniędzy. Za samą przynależność jakas nikomu nieznana miernota z urzędu gminnego ląduje na eksponowanym stanowisku.
          • engine8 Re: Komu pracę? Ale trzeba należeć 12.09.16, 23:39
            A kim jest Bill Gates? Niby w czym lepszy od madrej pielgniarki?

            Tu np masz liste co jaest najwazniejsze aby byc dobrym czlonkiem Rady Nadzorczej (Google powinno pomoc przetlumaczyc)

            bloomerang.co/blog/8-characteristics-of-an-outstanding-board-member/
    • engine8 Re: Komu pracę? Ale trzeba należeć 12.09.16, 18:41
      A niby to dlaczego nie? Przeciez ani Bill Gates andi Mark Zuckerberg nie maja skonczonych studiow a kazda firma wziela by ich z pocalownaiwem reki do Rady?
      • wikul Będzie bez nazwisk (BBN) 13.09.16, 21:19
        Jestem na zjeździe Klubów "Gazety Polskiej" z Zachodniej Europy. Są tu jednak także ludzie, którzy przyjechali z Kraju i opowiadają o tym, co widzą.

        Właśnie odbyłem rozmowę z ludźmi, którzy na żywo obserwowali Forum Ekonomiczne w Krynicy. Stopień bezhołowia, "terazkurwamywstwa" i skoku na stanowiska, podsypywanego sowitymi apanażami jest podobno niewiarygodny. Bidoki, które przez lata kręciły się wokół partii władzy i inni, którzy pojawili się tuż po wygranych wyborach, zachowują się jak panowie w udzielnych księstwach.

        Moi informatorzy mówią wprost:

        "Jeśli Mariusz Kamiński i CBA nie zrobią jednej czy drugiej pokazówki i nie przeczołgają kolejnych "prezesów", grozi nam sytuacja nieznana dotychczas - grabież majątku publicznego przez ludzi "dobrej zmiany", rzekomych "patriotów"

        Starczy wspomnieć, że ludzie, którzy dotąd klepali bidę, a dziś zarabiają po kilkadziesiąt tysi miesięcznie, ani myślą o reformach.

        Celowo nie podaję nazwisk, gdyż grozi to procesem. Ale mechanizm jest mniej więcej taki:

        Panowie nie dążą do audytów poprzednich kierownictw, bo nie chcą tym samym zdradzać mechanizmów, dzięki którym wyprowadzano pieniądze za poprzednich rządów. Cyrkulacja stanowisk występuje jedynie na najwyższych szczeblach spółek, a średnie i niższe stanowiska wciąż okupują ci, którzy byli mięsem armatnim poprzedniej władzy, doskonale się odnajdując i odwdzięczając się "nowym" sprzedawaniem cwancyków, jak wyprowadzać kasę.

        To oczywiście kładzie się cieniem na wszystkich, którzy chcą działać dla dobra społecznego i w interesie publicznym, na ludziach których - chcę wierzyć - jest jednak większość.

        Przykład (znów BBN): Mój kolega pracował w jednej z państwowych spółek w 2010 r. Był wewnętrznym kontrolerem. Nie zgodził się na ukręcenie jednej grubej sprawy, za co go zwolniono. Człowiek, który go za to zwalniał, dziś wrócił do gry w dwóch(!) radach nadzorczych naraz. Takich przypadków jest na pęczki. Inna spółka Skarbu Państwa, przeszła w "nowe władze" bez zmiany funkcjonowania. Jest spółką, gdzie proces działania obliczony jest na lata, więc nic nie trzeba robić, tym bardziej więc przecież zmieniać. Po co bowiem zmieniać coś, co funkcjonuje "znakomicie"?

        Oczywiście wszystko będziemy opisywać i ujawniać. To wymaga czasu, jednak trudno chociaż nie zasygnalizować burdelu, który ma miejsce. Wokół PiS pojawili się ludzie, których miało nie być. Koniunkturalne osobistości, myślące że "this is the time of our life", ludzie - świnie, dopadający żerowiska. Nie wiem, czy wynika to z "za krótkiej ławki", układów, czy zwyczajnego niedopatrzenia. Jest jednak faktem.
        W przeciwieństwie do poprzednich rządów, ten nie może liczyć na parasol ochronny mediów. Będziemy o tym pisać i to nagłaśniać jak tylko zdobędziemy kwity. I możecie sobie Państwo nie odpowiadać na pytania po kilka tygodni, jak w przypadku Jacek Liziniewicz, co to wysłał pytania i czeka już kolejny. W końcu będziecie musieli. Nie będziecie sobie z Polski robić parceli do dzielenia.
        Wojciech Mucha
Pełna wersja