estella50
23.09.16, 10:33
Kilka dni póżniej:
"23 września 1976 r. pisarz Jerzy Andrzejewski, żyjący z władzą na bakier, lecz obecny w encyklopediach i szkolnych lekturach dzięki powieści "Popiół i diament", przesyła do Sejmu "Apel do społeczeństwa i władz PRL":
"Robotniczy protest przeciw wygórowanym podwyżkom, który był wyrazem postawy niemal całego społeczeństwa, pociągnął za sobą brutalne prześladowania... Ofiary obecnych represji nie mogą liczyć na żadną pomoc i obronę ze strony instytucji do tego powołanych, np. związków zawodowych, których rola jest żałosna. Pomocy odmawiają też agendy opieki społecznej. W tej sytuacji rolę tę musi wziąć na siebie społeczeństwo, w interesie którego wystąpili prześladowani. Społeczeństwo bowiem nie ma innych metod obrony przed bezprawiem jak solidarność i wzajemna pomoc. Dlatego niżej podpisani zawiązują Komitet Obrony Robotników (...) Jesteśmy jak najgłębiej przekonani, iż powołując Komitet Obrony Robotników do życia oraz działania - spełniamy obowiązek ludzki i patriotyczny, służąc dobrej sprawie Ojczyzny, Narodu, Człowieka".
KOR powstał, żeby nieść pomoc wyrzuconym z pracy, pomoc rodzinom aresztowanych pozostającym bez środków do życia.
Postanowiono działać jawnie, z podaniem swoich nazwisk, telefonów. Dzięki temu budzili ufność pokrzywdzonych, a władzom utrudniali przemoc.