Okiem mężczyzny

29.09.16, 11:43
wyborcza.pl/1,96025,20762615,kiedys-myslalem-ze-bezplodnosc-dotyka-wylacznie-kobiety.html.
Naprotechnologia, tak teraz forsowana, nic nie daje jeśli bezpłodność par leży po stronie mężczyzny. A bezpłodnych mężczyzn jest coraz więcej! Bo alkohol, niedobra dieta, ciasne spodenki itp. Statystyki mówią już o 40% mężczyzn z problemami.

Przeczytajcie poruszające zwierzenia mężczyzny, który razem z żoną zmaga się z bezpłodnością. Leczenie hormonalne, inseminacja nic nie dały. Pozostaje in vitro. Zostały im jeszcze tylko 3 zarodki...
    • grrrrw Re: Okiem mężczyzny 29.09.16, 15:50
      .

      Ministerstwo Zdrowia podało dane dotyczące realizacji rządowego programu in vitro. Do końca września 2015 r. przeprowadzono 24 729 procedur sztucznego zapłodnienia. Powołano do życia 51 933 ludzkich zarodków. Uzyskano 8 564 ciąż. Z tej liczby zaledwie 3 143 ciąż zakończyło się urodzeniem dziecka.


      • estella50 Re: Okiem mężczyzny 29.09.16, 16:07
        grrrrw napisała:

        > .
        >
        > Ministerstwo Zdrowia podało dane dotyczące realizacji rządowego programu in vit
        > ro. Do końca września 2015 r. przeprowadzono 24 729 procedur sztucznego zapłodn
        > ienia. Powołano do życia 51 933 ludzkich zarodków. Uzyskano 8 564 ciąż. Z tej l
        > iczby zaledwie 3 143 ciąż zakończyło się urodzeniem dziecka.
        >
        I co w związku z tym?
        Wiem (a jeśli ja to tym bardziej zainteresowane pary), że uzyskuje się tylko około 30% szczęśliwych narodzin dziecka. A mimo to pary podejmują się uciążliwej, drogiej i bardzo bolesnej procedurze. Dla kaprysu? Z nudów? Czy dla bezgranicznej potrzeby urodzenia własnego dziecka?
        Wyobrażam sobie, że technika medyczna in vitro będzie się rozwijać dzięki doświadczeniu. Ale tylko wtedy, kiedy aktualnie rządzący nie będą przy niej majstrować!

        Grrrrw - przeczytałeś opowieść tego mężczyzny?
        • grrrrw Re: Okiem mężczyzny 29.09.16, 16:30
          Nie ma tej strony
          • estella50 Re: Okiem mężczyzny 29.09.16, 17:11
            Wklejam fragmenty:
            Mam 35 lat i jestem zagubionym facetem, który nerwowo przestępuje z nogi na nogę w poczekalni gabinetów ginekologicznych. W metrowych kolejkach z tłumem innych panów będących tam dokładnie w tym samym celu. Uda się czy się nie uda? W tym cyklu czy w następnym.
            Jestem mężem swojej żony od 7 lat, znamy się prawie 10. Odkąd zaczęliśmy się spotykać, rozmawialiśmy o przyszłości. Gdzie będziemy mieszkać, co będziemy robić, ile będziemy mieć dzieci.
            Po ślubie było radosne oczekiwanie na pozytywny wynik testu ciążowego. Tyle że wynik wciąż był negatywny.
            Nowy lekarz sugeruje, że warto zbadać także mnie.
            Wyniki są złe. To moja wina, że nie mamy dziecka. Na szczęście mam mądrą żonę, jest mądrzejsza ode mnie. Nie robi wyrzutów, wchodzi w tryb zadaniowy. Czytamy, szukamy. Okazuje się, że problem jest szerszy, że z męską płodnością generalnie jest źle. Czy ktoś o tym mówi? Czy ktoś przy okazji radosnego forsowania "doskonałej" metody naprotechnologii pomyślał o mężczyznach? Przecież wdrażany rządowy program nie rozwiązuje problemu męskiej bezpłodności, co więcej, on go nawet nie zauważa
            Zmierzając w kierunku in vitro, zaczęliśmy, jak to się zwykle zaczyna, od inseminacji. Nie udało się.
            W tym czasie czy tego chcieliśmy, czy nie, pojawiły się w naszym życiu dodatkowe osoby, nieproszeni "goście". Jarosław Gowin, wtedy poseł (podobnie jak teraz) partii rządzącej, zaczyna mówić o krzyczących zarodkach. Episkopat publikuje listy porównujące in vitro do aborcji. Słyszymy o bruzdach dotykowych i szlag nas trafia, bo ci ludzie mówią o naszym przyszłym dziecku. Dwie największe siły, rząd i Kościół, ołtarz i tron, rządzący życiem doczesnym i wiecznym, chcą zadecydować, czy możemy wykorzystać technologię, za którą Robert Edwards dostał Nagrodę Nobla. To powinna być nasza decyzja. I była: zdecydowaliśmy się na in vitro. Jeśli panom posłom wydaje się, że jest to spacer i radosne wybieranie koloru oczu dziecka, są ignorantami.
            Zaczęło się kalkulowanie, choć dziś wiem, że wtedy kompletnie nie byliśmy w stanie ocenić kosztów in vitro: wszystkich lekarstw, wizyt, ceny właściwego zabiegu, USG, milionów innych rzeczy. Odtąd wszystkie oszczędności pochłaniał jeden cel. Nie poprosiliśmy o pomoc rodziców, bo nie chcieliśmy obciążających pytań: a kiedy, czy już, jak wam idzie?
            Tak naprawdę in vitro to kilkanaście, a może i kilkadziesiąt wizyt w gabinetach. Potem seria zastrzyków w brzuch. Chciałem być pomocny, więc zgodziłem się je robić. Potwornie ją to bolało. Mnie z każdym kolejnym siniakiem na jej brzuchu było coraz trudniej. Hormony, lekarstwa, które musiała przyjmować, odbijały się negatywnie na jej samopoczuciu. Czułem się jak idiota, proponując kompresy, bo przecież przed zabiegiem nie można brać niczego mocniejszego. Nic nie mogłem zrobić. Znowu mogłem tylko "być".
            Przed zabiegiem po raz kolejny wylądowałem w "pokoiku". Potem czekanie w napięciu na informację, ile komórek jajowych udało się żonie "wyprodukować". Patrzyłem na Miłość Mojego Życia, obolałą i spuchniętą, dużo bardziej zmęczoną niż ja, i znów nie mogłem zrobić nic. Przytuliłem ją.
            Na kolejny zabieg znów jechaliśmy z nadzieją. Miesiąc później przełykaliśmy kolejne łzy rozczarowania.

            W chwili, gdy zostały nam jeszcze trzy zamrożone zarodki i resztka nadziei na sukces, PiS dochodzi do władzy i straszy, że będzie zamykał program in vitro. Bo masz żyć tak, jak oni to sobie wymyślili. Bo Kościół poza Funduszem, Świątynią Opatrzności Bożej i Radiem Maryja musi dostać kolejne "dary" od rządu w podzięce za agitację wyborczą. Bo grupka mężczyzn w koloratkach wie lepiej niż my, co jest dla nas najlepsze, i porównuje nas z dr. Mengele, rzuca oskarżenia o eugenikę. Ludzkie uczucia, nasze uczucia, stają się kartą przetargową w politycznej grze."

            • grrrrw Re: Okiem mężczyzny 29.09.16, 18:39
              8 564 x 100 , podzielic przez 51933 = 6 %

              • estella50 Re: Okiem mężczyzny 29.09.16, 19:00
                A w naturze jak to jest? Ile zarodków nie doczeka zagnieżdżenia, ile ciąż obumiera, nawet bez świadomości kobiety wiesz? Nie wiesz, nikt nie wie. Są tylko szacunki. Dla in vitro dodatkowo obciażający jest wiek kobiety (ładnych kilka lat mija, zanim decyduje się na in vitro) i dość częste w tej grupie "niedoskonałości" układu rozrodczego. Najlepsze kliniki w Polsce notują 30% skuteczność.

                Myślałam, że zainteresuje ciebie sytuacja mężczyzny, który wraz z żoną bardzo pragnie mieć dziecko.
                Ale ty, zdaje się, jesteś przeciwnikiem in vitro i nie poczuwasz się do empatii.
                • iryska2604 Re: Okiem mężczyzny 29.09.16, 19:12
                  grrrrw 29.09.16, 18:39
                  8 564 x 100 , podzielic przez 51933 = 6 %
                  - i co poradzisz na taką bezmyślnosć? Jeśli nawet tylko 6 %- to i tak dla tych ludzi to jest szczęscie. Psiakość ,płaczą nad zarodkami ale nad urodzonymi zywymi nie bardzo. A kto z tak myślących odczuwa empatię? Oni nie wiedzą co to jest.
                  • grrrrw Re: Okiem mężczyzny 30.09.16, 08:51
                    Po prostu 0,18% szansy.
                    • jesienna.sonata Re: Okiem mężczyzny 30.09.16, 10:34
                      grrrrw napisała:
                      > Po prostu 0,18% szansy.

                      Ale jednak szansy.
                      Znam bardzo szczęśliwą rodzinę z dwójką cudnych, zdrowych i mądrych dzieciaków z in vitro, jedna próba nie powiodła się. Serce rośnie patrząc na tę rodzinę. Dla mnie warto, nawet gdyby to było 0,01 szansy.
                      • estella50 Re: Okiem mężczyzny 30.09.16, 10:49
                        Byłam bardzo poruszona wyznaniem tego mężczyzny. Czytamy i słyszymy o cierpieniach kobiet, które nie mogą zajść w ciążę. A przecież mężczyzna też ma uczucia, też pragnie swojego dziecka.

                        Niestety, zmiany w ustawie o in vitro spowodują, że szansa powodzenia spadnie niemal do zera.
                        Zakaz selekcji zarodków spowoduje, że rodzić się będą dzieci obciążone chorobami genetycznymi, np mukowiscydozą. Tworzenie tylko jednego zarodka, zamiast np trzech drastycznie zmniejsza szanse na ciążę.
                        No i ta naprotechnologia, która nigdzie na świecie nie jest traktowana jako nauka temu mężczyżnie i tysiącom innych w żaden sposób nie pomoże w zostaniu tatą.
                      • grrrrw Re: Okiem mężczyzny 30.09.16, 11:11
                        Totez zycze wszystkim wszystkiego najlepszego, ale prosze najpierw ustalic, kto ma finansowac tę ryzykowna procedure. I kto zaplaci odszkodowanie za niepowodzenie w sensie choroby dziecka, za koszty leczenia matki i dziecka, gdyby zaszla taka potrzeba.
                        • estella50 Re: Okiem mężczyzny 30.09.16, 12:53
                          grrrrw napisała:

                          > Totez zycze wszystkim wszystkiego najlepszego, ale prosze najpierw ustalic, kt
                          > o ma finansowac tę ryzykowna procedure. I kto zaplaci odszkodowanie za niepowo
                          > dzenie w sensie choroby dziecka, za koszty leczenia matki i dziecka, gdyby zas
                          > zla taka potrzeba.

                          grrrrw - finansowanie? tak jak każdej procedury medycznej - NFZ. Będę złośliwa (może) i też zapytam: kto finansuje nieznaną w całym świecie "procedurę" naprotechnologii?
                          Ryzyko niepowodzenia in vitro wpisane jest w proces leczenia jak w każdej procedurze medycznej; każdy pacjent jest informowany o różnych ryzykach przed wyrażeniem zgody na podjęcie leczenia.
                          • grrrrw Re: Okiem mężczyzny 30.09.16, 13:06
                            NFZ nie finansuje kazdej procedury medycznej.
                          • plater-2 Re: Okiem mężczyzny 01.10.16, 11:19
                            O ile wiem, naprotechnologie finansuje pacjent z wlasnej kieszeni...
                            • estella50 Re: Okiem mężczyzny 01.10.16, 11:41
                              Minister Radziwiłł ogłosił plan powstawania klinik naprotechnologii z zapleczem badawczym, wyposażeniem, zatrudnieniem. Może kosztem małych szpitali, które nie wejdą do planowanej (od lipca 2017) sieci i nie dostaną kontraktu z NFZ; może ich budynki, wyposażenie przydadzą się właśnie naprotechnologom. Podkreślam "może"!
                              • plater-2 Re: Okiem mężczyzny 01.10.16, 11:59
                                Mile. Chcialabym, zeby naturalne planowanie rodziny bylo dofiansowane z funduszu.
                                • iryska2604 Re: Okiem mężczyzny 01.10.16, 18:03
                                  Tak czytam i sie zastanawiam - czy juz teraz was wywalic żebyscie nie denerwowali/ły reszty czy sie zastanowicie nad tym co piszecie? I kto zaplaci odszkodowanie za niepowodzenie w sensie choroby dziecka, za koszty leczenia matki i dziecka, gdyby zaszla taka potrzeba.
                                  A czy ktokolwiek pomyślał kto poniesie koszty wychowywania dzieci kalekich? Bo wszystko zmierza ku temu zeby utrudnić dostęp do badań prenatalnych - chcecie całkowitego zakazu aborcji nawet gdy dziecko ma sie urodzić niezdolne do życia (Chazan) ważniejsze jest w tym wszystkim życie poczęte a zdrowie matki ?Komu to przeszkadza że ludziom da sie chociaż nadzieję? I ułamek szansy? Ile pieniedzy idzie na fundusz koscielny? Czy Panu Bogu potrzebna tak wystawna świątynia Opatrzności? Licheń? Nie wspomnę o.Rydzyka. Pomniki co krok, bzdurne komisje, wydatki na OT - i wiele innych funduszy topionych w błocie a wy żałujecie na in vitro?
                                  • estella50 Re: Okiem mężczyzny 01.10.16, 18:49
                                    Przed chwilą przeczytałam raz jeszcze wyznania tego mężczyzny. I raz jeszcze bardzo mnie poruszyły. Jego miłość do żony, pragnienie dziecka i ich droga przez mękę, żeby zostać rodzicami.
                                    Tymczasem nieproszeni goście ani słowem nie zająkną się o przeżyciach tego mężczyzny.
                                    Dla nich ważne są procenty powodzenia, finansowanie, ewentualne choroby "na skutek" in vitro! Bo in vitro jest (zapewne) niezgodne z ich ideologią. Dla nich ważne są metody! a nie uczucia, ani zwykłe, ludzkie potrzeby zostania rodzicami!
                                    Straszne, jakie spustoszenie czyni w głowach katotaliban!
                                  • szymeknieslupnik Re: Okiem mężczyzny 01.10.16, 18:53
                                    Mnie już wywaliło ! nie mogę zalogować się na konta Forum ....
                                    • estella50 Re: Okiem mężczyzny 01.10.16, 19:25
                                      Może zarejestruj się na nowo?
                        • yoma Re: Okiem mężczyzny 01.10.16, 18:52
                          > w sensie choroby dziecka, za koszty leczenia matki i dziecka, gdyby zaszla taka potrzeba.

                          Ma jakiekolwiek pojęcie, na czym polega idea ubezpieczenia?
Pełna wersja