estella50
01.10.16, 21:30
Najsilniejsza opozycja wobec Prawa i Sprawiedliwości wcale nie zasiada dziś w parlamencie. Od zblazowanych i zaliczających seryjne wpadki liderów partyjnych znacznie skuteczniej PiS przeciwstawiają się politycy w samorządach. Jeszcze do nie dawna polityka regionalna była przedmiotem kpin i uchodziła za III ligę. Dziś okazuje się, że właśnie tam są ludzie dający nadzieję na naprawdę dobre zmiany.
Jest w Polakach pewna dziwna skłonność. Gdy głosują w wyborach parlamentarnych, dają się porywać przyzwyczajeniom, stereotypom, pustym hasłom i czystemu marketingowi politycznemu. Bez głębszej refleksji dają miejsca w Sejmie i Senacie przypadkowym kandydatom. W Warszawie politykę robią więc często karierowicze, ludzie pokroju Dyzmy, a nawet zwyczajni głupcy. Zupełnie inaczej jest tymczasem, gdy przychodzi do oddania władzy w naszym mieście, czy gminie. Po ponad ćwierć wieku polskiej demokracji okazuje się, że to w samorządach stawiamy politykom wyższe wymagania. I chyba dokonujemy lepszych wyborów.
Biedroń w Słupsku, Adamowicz w Gdańsku, Tyszkiewicz w Nowej Soli, Jaśkiewicz w Poznaniu, Matyjaszczyk w Częstochowie, to twarze samorządowców, co to PiSowi się nie kłaniają. Mają sukcesy w gospodarce, rozwoju miast, w spadku bezrobocia.
Wg mnie trzeba bardziej nagłaśniać ich sukcesy, pokazywać osiągnięcia, chwalić wysokie poparcie, bo stanowią mądrą przeciwwagę dla populizmu PiSu, no i przecierają ścieżki dla następców w innych miastach.