estella50
05.12.16, 10:47
Historię powrotu polskiej delegacji rządowej z Londynu opisuje dzisiejszy DGP. W tamtą stronę leciały dwa samoloty, drogę powrotną mieli pokonać jednym!:
"Podkreśla, że mimo pozytywnego zakończenia całej sprawy pozostaje wiele pytań. M.in. dlaczego w jednym samolocie znaleźli się premier, wicepremier, szefowie trzech ministerstw i dowódca operacyjny sił zbrojnych? Kto podjął decyzję o połączeniu lotów i jak obliczył, że wszyscy się zmieszczą, i czy znał zasady wyważenia rządowego embraera? Dlaczego pasażerowie nie mieli przypisanych miejsc i dlaczego nie było nikogo, kto mógłby sprawnie odkręcić tę sytuację?"
Tutaj na szczęście kapitan samolotu zażądał zmniejszenia liczby pasażerów i takie rozmieszczenie pozostałych, żeby samolot był prawidłowo wyważony
Godzinę trwała przepychanka, kto zostaje, a kto opuszcza ten samolot i czeka na casę.
[b]A może premier Szydło chciała z honorem lec z gronem współpracowników?