Jak rodzili sie bohaterowie

11.12.16, 16:50
Żołnierz Armii Czerwonej, Saszka, melduje dowódcy: „Towarzyszu majorze! Niemieckie czołgi!”. Major pyta: „Ile? „Dwadzieścia” – opowiada czerwonoarmista. „Spokojnie” – mówi dowódca. Za drugim razem Saszka melduje o 40 czołgach i słyszy tę samą odpowiedź. W końcu melduje o 100 czołgach, na co major daje mu granat i każe ruszyć do ataku. Po pewnym czasie ledwo żywy Saszka wraca i melduje: „Towarzyszu majorze! 20 czołgów zniszczonych, 30 unieruchomionych, reszta uciekła!”. Major patrzy na niego i mówi: „Dobra robota Saszka, a teraz oddaj granat”. Dla jednych dowcip śmieszny, dla innych nie, lecz świetnie oddaje to, że propaganda ZSRR nie miała sobie równych w koloryzowaniu bohaterstwa żołnierzy Armii Czerwonej.

www.newsweek.pl/historia/bohaterowie-propagandy-w-rosji-zolnierze-armii-czerwonej,artykuly,393403,1.html?src=HP_Section_1
Komu sie będzie chciało poczytać..Ciekawe rzeczy. Zresztą kto nie czytał książek Wiktora Suworowa -gorąco polecam bo mnie na przykład jego książki dopiero w pełni użwiadomiły mi jak to tam wyglądało.
    • estella50 Re: Jak rodzili sie bohaterowie 11.12.16, 17:22
      O tym, co tam się wtedy działo ja czytałam u Konstantego Simonowa. To był radziecki dziennikarz, który towarzyszył armii od Chałchyn-goł do Berlina. Był chyba pierwszym, który napomykał, a nawet otwartym tekstem pisał o nieprawidłowościach w reportażach, opowiadaniach i powieściach, śmiał nawet krytykować dowództwo. A przy tym pisał ciekawie i na faktach.
    • green-balon Re: Jak rodzili sie bohaterowie 11.12.16, 17:53
      Historia. Każdy ma własną. Historię piszą ludzie a ci jak wiadomo lubią ubarwiać. Dwóch powstańców chciało sobie przypomnieć zdarzenia i jeden mówi "wiysz chopie jo już niy pamiyntom czy pod tym Anabergym dostoł żech kulkom miyndzy łopatki czy łopatkom miyndzy kulki". Tak właśnie wygląda historia.
      • alfredka1 Re: Jak rodzili sie bohaterowie 11.12.16, 19:03
        Czytałam dużo o tej wojnie , było strasznie, okrutnie .W latach osiemdziesiątych rozprowadzano duzo literatury rosyjskiej/radzieckiej w drugim obiegu. Niewiele było tłumaczonych , na szczęście znam rosyjski . W prasie powielaczowej informowaliśmy o tych wydawanych za granicą..
        Trochę przywozili marynarze !! ryzykowali ... bo tak trzeba było.
Pełna wersja