estella50
14.12.16, 12:37
m.interia.pl/biznes/news,2439764,4199
Protestujące przeciwko likwidacji swoich zakładów załogi kopalń Krupiński i Makoszowy otrzymały pełne poparcie NSZZ "Solidarność".
- To początek rozwodu z PiS - przyznają związkowcy. Jeśli protesty "zejdą pod ziemię" i zastopują pracę, nie wyjedzie węgiel wart dziesiątki mln zł. Zatrzymanie wydobycia na dobę w jednym zakładzie oznacza ok. 1,5-2 mln zł utraty przychodów. Problem może dotyczyć wszystkich spółek węglowych na Śląsku. Nim zaczną się okupacje kopalń, górnicy planują pikiety pod biurami i domami posłów PiS oraz głodówkę, ale też uliczne marsze na Śląsku i przyjazd do Warszawy. Szczegółów nie zdradzają, mówią, że to "świąteczna niespodzianka".
Jak ustaliliśmy, już w piątek w Zabrzu odbędzie się pierwsza demonstracja. Potem będą w kolejnych śląskich miastach. Wcześniej, bo w czwartek, górnicy pojawią się w Sejmie - na razie pokojowo, podczas obrad parlamentarnego zespołu ds. górnictwa.
I co wy na to? Mnie zastanawia zachowanie górniczej "Solidarności" i samego Piotra Dudy. Czyżby faktycznie pisowska "Solidarność" zamierzała pożegnać się z Kaczyńskim?!