iryska2604
16.12.16, 19:16
- Po zmianie władzy gabinety przestały być dla reporterów dostępne, a za złamanie zakazu straż marszałkowska wyrzucała reportera. Potem narzucono na nas nowe regulacje w kwestii ubioru, a kto ich nie przestrzegał, nie miał prawa do sejmu wejść. Brzmiało to wszystko, jak ponury żart, ale wciąż... żart. Więc dowcipkowaliśmy sobie, wśród dziennikarzy, że zakażą nam też chodzić po sejmie, jeść i palić, a nawet zlikwidują stanowiska naszej pracy, zwane stolikami prasowymi. Sami w te brednie nie wierzyliśmy. Minął rok i żarty się skończyły. Stolika nie będzie, a pukać... to my się możemy w głowę - opisuje.
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,21128608,wydawalo-mi-sie-ze-wolnosc-slowa-jest-dana-nam-na-zawsze.html#BoxNewsLinkZ19
To stanowisko dziennikarzy. A tam, wokół mównicy stoi cała opozycja. Na pewno pisowi to nie na rękę - I CO DALEJ? Wezwą straż i zaczną wynosic?