Dodaj do ulubionych

Jak rząd PiS kłamie w sprawie wizyty Komisji Wenec

13.01.20, 16:36
W Polsce gościła przez dwa dni delegacja Komisji Weneckiej. Wizyta ta spotkała się z krytyką i praktycznym bojkotem rządu i Sejmu RP. By uzasadnić tę postawę, użyto przeinaczeń i przekłamań. Aby to wykazać, wystarczy sięgnąć do dokumentów określających zakres i sposoby działania Komisji Weneckiej.
Polski obóz rządzący twierdzi, że o opinię i wizytę Komisji Weneckiej może oficjalnie się zwrócić tylko państwo, czyli w jego rozumieniu jedynie rząd. Jest to nieprawda. Gdyby ktokolwiek z rozpowszechniających ten pogląd zechciał rzucić okiem na stronę internetową Komisji Weneckiej, to z łatwością dowiedziałby się, że mogą się do niej zwracać podmioty trzech rodzajów: państwa członkowskie, Rada Europy i organizacje międzynarodowe.

Następnie są wyliczone organa tych podmiotów, które są do tego uprawnione. W przypadku państw członkowskich są to parlamenty, rządy i szefowie państw. Gromy rzucane w tej sprawie na Senat i jego marszałka są zatem całkowicie pozbawione podstaw. Jak wiadomo – z pewnością także rządowi – polski parlament składa się z dwóch izb: Sejmu i właśnie Senatu. Jako składniki parlamentu, obie izby mają takie same uprawnienia do kontaktów z Komisją Wenecką. I takie same jak rząd i głowa państwa.

Polski minister spraw zagranicznych odmawia Senatowi prawa do oficjalnego zapraszania Komisji Weneckiej, powołując się na konstytucyjny zapis, powierzający prowadzenie polityki zagranicznej rządowi. Wyciąga stąd wniosek, że marszałek Senatu, zapraszając delegację Komisji, przekroczył swoje kompetencje. Niestety, mówiąc to, minister dał dowód własnego braku kompetencji w dziedzinie, za którą jest odpowiedzialny.

Istotnie, Komisja Wenecka jest jedynie ciałem eksperckim i doradczym w strukturze Rady Europy. Nie prowadzi żadnej samodzielnej polityki zagranicznej i nie jest w tej materii partnerem dla dyplomacji państw członkowskich. Natomiast zgodnie z jej statutem uchwalonym m.in. przez Polskę jej „szczególne pole działania” stanowią „gwarancje udzielane przez prawo w służbie demokracji”. Określa to art. 1 pkt 1 statutu.

W tym samym punkcie podane są trzy cele realizowane przez Komisję Wenecką. Jednym z nich jest „badanie problemów stwarzanych przez funkcjonowanie, umacnianie i rozwój instytucji demokratycznych”. Przedmiotem kompetencji i zainteresowania Komisji jest zatem nie polityka zagraniczna państw członkowskich, lecz działanie instytucji demokratycznych wewnątrz tych państw.

Jeżeli więc jedna z tych instytucji (w tym wypadku Senat RP) prosi Komisję Wenecką o wydanie opinii na temat działań podjętych przez inną taką instytucję (w tym wypadku Sejm RP) w kwestii ustawy odnoszącej się wprost do problematyki „gwarancji udzielanych przez prawo w służbie demokracji”, to obie strony bez zarzutu realizują powierzone sobie cele i wypełniają obowiązki statutowe.

Rola ministerstwa spraw zagranicznych jest w takiej relacji zerowa. W szczególności nie może ono utrzymywać, że podejmując taką relację, Senat i jego marszałek wkroczyli w konstytucyjne kompetencje MSZ i/lub rządu jako całości.

wyborcza.pl/7,75968,25585868,jak-rzad-pis-klamie-w-sprawie-wizyty-komisji-weneckiej.html

--
mieć w górze niebo a w sobie spokój...
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka