Dodaj do ulubionych

Kto nas będzie leczył?

25.07.20, 11:42
Posłowie poparli zmiany w ustawie zdrowotnej, które sprawią, że wszystkie decyzje dotyczące naszego leczenia będzie podejmował prezes NFZ.

wyborcza.pl/7,75398,26155859,sejm-za-skokiem-na-kase-nfz.html#s=BoxWyboImg1
Rządowy projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu zapewnienia funkcjonowania ochrony zdrowia w związku z epidemią COVID-19 dotyczył głównie spraw związanych z epidemią, na przykład egzaminów lekarskich, które nie mogły się odbyć z powodu lockdownu. Niespodziewanie we wtorek rano rząd, posługując się posłami PiS, zgłosił do projektu poprawki wprowadzające rewolucję w systemie opieki zdrowotnej.

A we wtorek w nocy dorzucono jeszcze do projektu poprawkę umożliwiającą zwrot Poczcie Polskiej 70 mln zł wydanych na przygotowania do wyborów zaplanowanych 10 maja. Na krytyce tego artykułu ustawy skupiła się też opozycja tuż przed głosowaniem.

Prezes jak Bóg

- Te 70 milionów to betka w porównaniu z totalnym demontażem systemu opieki zdrowotnej, jaki funduje nam ta ustawa – mówi Andrzej Sośnierz, który jako jedyny z klubu PiS głosował przeciw ustawie.

Ustawa zakłada kompletne „ubezwłasnowolnienie” dyrektorów oddziałów wojewódzkich NFZ. Mają być tylko pełnomocnikami prezesa. To prezes będzie też osobą zatrudniającą wszystkich pracowników funduszu. Prezes NFZ będzie podpisywał wszystkie kontrakty i przyznawał szpitalom ryczałty na leczenie. Prezes będzie również monitorować „prawidłowość zawierania kontraktów”, co znaczy, że w praktyce będzie kontrolować samego siebie. Decyzje prezesa będą ostateczne. Będzie się można od nich odwołać tylko do sądu administracyjnego. Ten jednak nie będzie rozpatrywał decyzji pod kątem jej słuszności, a jedynie przestrzegania przepisów. Prezes będzie także decydował w indywidualnych sprawach poszczególnych chorych, na przykład czy dać zgodę na refundację leczenia za granicą.

Będzie gorzej niż za komuny

Zdaniem Adama Niedzielskiego, obecnego prezesa NFZ, nowelizacja usprawni zarządzanie funduszem. Zdaniem Sośnierza, który był prezesem NFZ za poprzednich rządów PiS, doprowadzi do paraliżu, ponieważ nie da się skutecznie zarządzać tak dużą instytucją, kiedy cała władza jest w rękach jednej osoby.

– Te zmiany doprowadzą centralizacji gorszej niż za komuny, bo nawet wtedy wojewodowie mogli podejmować decyzje na własną rękę – mówi Sośnierz.
Nowelizacja umożliwi też ręczne sterowanie przy przyznawaniu kontraktów, bo jak czytamy w uzasadnieniu, „uzupełniono zadania ministra o możliwość podejmowania działań związanych z zapewnieniem dostępu do świadczeń opieki zdrowotnej, w tym o wydawanie poleceń Funduszowi". Do dyspozycji prezesa ma być pula pieniędzy na programy pilotażowe. Będzie mógł nią dysponować, nie przestrzegając algorytmu, czyli wzoru, który w założeniu ma zapewnić sprawiedliwy podział pieniędzy ze składek pomiędzy województwa. Będzie też mógł swobodnie decydować, któremu szpitalowi lub poradni zapłacić za nadwykonania, a któremu nie. W ustawie nie wskazano kryteriów, jakimi ma się kierować przy podejmowaniu tych decyzji.

Chodzi o dziesiątki miliardów

Pracownicy NFZ boją się ustawy, ponieważ są w niej zapisy o obowiązku zmniejszenia zatrudnienia. O zmianach systemowych mówią wprost: „To skok na kasę”. W przyszłym roku będą bowiem na nowo podejmowane decyzje, które szpitale wejdą do tzw. sieci i w jakiej wysokości zostanie im przyznany ryczałt. Dyrektorzy szpitali będą musieli zabiegać o korzystne dla ich placówek decyzje od razu w centrali albo w Ministerstwie Zdrowia. Budżet NFZ na leczenie szpitalne to dziś 50 mld zł.
Obserwuj wątek
    • estella50 Re: Kto nas będzie leczył? 25.07.20, 12:37
      No to mój szpital ma przechlapane, bo zarządza nim Jarosław Katulski niedawny poseł i radny sejmiku wojewódzkiego z ramienia PO.
      Oczywiście pieniądze będą rozdzielane po uważaniu. Na krewnych i znajomych pisowców. Z krzywdą dla pacjentów.
                • czuk1 Re: Kto nas będzie leczył? 31.07.20, 21:59
                  dociek ... czytając Twoją sygnaturkę nasunęło mi się spostrzeżenie. Dzielę się swoim doświadczeniem w zapobieganiu zakażenia koronawirusem.
                  Po jakimś dłuższym przebywaniu na ulicy, po przyjściu do domu - bywa, że mam blokadę i ból w gardle ( ból - jak od ukłuć setek igiełek) ; nie mogę oddechu wykonać. Biegnę do łazienki i zaczerpuję do ust , z kranu, trochę wody.
                  Dodaję do ust płyn do inhalacji ( odpowiednio rozcieńczony spirytus) . Mieszanka ta nie może zawierać za dużo albo za mało spirytusu. I taką mieszanką dwukrotnie , dokładnie płukam gardło. Ból i blokada przechodzi/mija.
                  Oddech wraca , do stanu normalnego. Ubzdurałem sobie, że w ten sposób zabijam wirusy nabyte na spacerze. I ratuję się przed zakażeniem.... czytaj - śmiercią.
                  Taka informacja i przepis na ratowanie się..... nie zaszkodzi. .....do wykorzystania .

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka