Dodaj do ulubionych

Sukcesorem Jarosława Kaczyńskiego ma być Polska

03.08.20, 17:03
Jaki plan ma Jarosław Kaczyński? Jak długo zamierza rządzić? Kto będzie jego sukcesorem? Te pytania zadają sobie obserwatorzy i uczestnicy polityki.

Odpowiedź jest banalnie prosta: plan jest taki, że Kaczyński ma rządzić zawsze. Sukcesorem zaś nie będzie żaden z obecnie i w przyszłości wymienionych z nazwiska delfinów. Nie będzie, ponieważ Kaczyńskiemu na tym nie zależy. On chce dotrzymać słowa, jakie pół żartem, pół serio rzucił w rozmowie z Teresą Torańską: - Ja bym chciał być emerytowanym zbawcą narodu.

Tę frazę słyszała i widziała na ekranach telewizorów cała Polska. Dlatego sukcesorem będzie Polska, Suweren, Historia. Im więcej kłopotów będzie miał następca Kaczyńskiego, tym lepiej dla legendy prezesa. Chodzi o to, żeby lud mówił: za Kaczyńskiego to dopiero było dobrze i był porządek. A Kościół tę frazę hołubił i utrwalał. Kaczyński już jest w historii, bo rewolucyjny gwałt, jakiego dokonał na młodej polskiej demokracji, przez lata będzie przedmiotem analizy badaczy.
Ale Kaczyński chce być zapamiętany jak Piłsudski i Dmowski. Wałęsa ma stać się przypadkowym bękartem polskiej historii.

Przegrana przez PO prezydentura Bronisława Komorowskiego otworzyła mu drogę do władzy bez mała absolutnej. Nie zmarnuje tej okazji. Platforma sprawiła mu fantastyczny prezent. Dlatego, żeby upokorzyć Donalda Tuska, bo to z nim walczy Kaczyński, a nie z całą PO, nie cofnie się przed niczym. Tusk może sobie z Brukseli posyłać ironiczne uwagi, ale tu, Tusku, jest Polska, w niej rządzą Polacy, i tu się, Kaszebo, dba o polskie, a nie niemieckie interesy.
Dla Kaczyńskiego jedyną przeszkodą w stuprocentowej realizacji jego myśli politycznej jest czas, którego cezurę wyznacza tylko własna śmierć lub choroba. Dlatego przez najbliższe trzy lata przyspieszy tak, że opozycja i społeczeństwo nie zdążą się nawet dziwić. Tym bardziej że napędzany sukcesami prezes jest w dobrej formie.

Frakcje Ziobry, Gowina, Morawieckiego mogą sobie podskakiwać, ale nic nie osiągną. Mają świadomość, że brak prezesa to ich wojna domowa i koniec potęgi Zjednoczonej Prawicy, czyli zbiorowe samobójstwo. Tylko polityczny idiota może myśleć, że samodzielnie scali wszystkie siły prawicy i nad nimi zapanuje. Prezesowi to udało się dlatego, że poświęcił na to całe życie i dopisało mu szczęście w postaci niespodziewanego zwycięstwa Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich, tych sprzed pięciu lat.
Pierwsze wielkie zdziwienie, jakie zafunduje nam Kaczyński, już za chwilę. Przy obchodach 40-lecia „Solidarności” okaże się, jak wielką rolę odegrali Andrzej Gwiazda, Krzysztof Wyszkowski, Anna Walentynowicz, Kornel Morawiecki i Lech Kaczyński, a jak nikczemnym, esbeckim donosicielem był Lech Wałęsa.

Dzisiaj, czy to się komu podoba, czy nie, pisizm jest faktem. Wygrać z nim będzie bardzo trudno. Ale to się kiedyś stanie, bo nic nie jest wieczne, nawet Lenin.

wyborcza.pl/7,75968,26177133,sukcesorem-jaroslawa-kaczynskiego-ma-byc-polska.html#s=BoxWyboImg4
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka