Dodaj do ulubionych

Wolność, a dyktatura. Czyje one są?

08.08.21, 17:51

Czarnek odpowiada Tuskowi: „Mamy w Polsce wolność religijną, a nie dyktaturę lewactwa”


Dociek odpowiada Czarnkowi: Mamy w Polsce dyktaturę nawiedzonego motłochu i religijnej obłudy. A prawdziwej wolności już nie ma.

Polowanie na czarownice w Polsce rozkręciło się w najlepsze. Wystarczy, że ktoś poczuje się urażony, a już uruchomiona zostaje machina sądowo-policyjna. Środowisko prawnicze alarmuje - przepisy dotyczące obrazy uczuć religijnych są w naszym kraju znacznie nadużywane.

– Żyjemy w państwie coraz bardziej wyznaniowym, coraz bardziej katolickim, w którym zaczyna zwracać się uwagę nawet na takie drobne, śmieszne zachowania. Trzeba podkreślić - nawet gdyby te osoby faktycznie chciały praktykować okultyzm, to mają do tego prawo. Niektórzy wierzą w Boga, inni wierzą w kozła i jeżeli okaże się, że się mylili, poniosą za to konsekwencje transcendentalne – podkreśla w portalu Paweł Borecki z Zakładu Prawa Wyznaniowego z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego.

Jak przypomina, w polskim prawie nie ma żadnego zakazu praktykowania lub propagowania okultyzmu lub neopogaństwa. Działania władz gminy uderzają natomiast w gwarancje konstytucyjne m.in. art. 25 ust. 2 Konstytucji, według którego władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym.

Zdecydowanie mniej jednoznacznie robi się w przypadku obrazy uczuć religijnych. Według art. 196 kk, kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Przepis jest o tyle szeroki, że przestępstwo można popełnić zarówno w zamiarze bezpośrednim, czyli chcąc obrazić uczucia religijne innych osób, jak i ewentualnym - tj. po prostu się z tym godząc. Możliwe jest nawet skazanie za usiłowanie. Ocena dotycząca tego, czy obraza uczuć religijnych nastąpiła faktycznie, zależy wyłącznie od oceny sądu.
Obserwuj wątek
        • dociek Re: Wolność, a dyktatura. Czyje one są? 10.08.21, 07:28
          Ciekawe, jakie to rezultaty w promilach dałoby przebadanie tych wszystkich, krzepkich obrońców wiary w trakcie pasterki? Ale skoro po łacinie duch święty to spiritus Sanctus, jest jakieś wytłumaczenie.

          Sprawę z udziałem Bartosza Horbowskiego opisała Gazeta Wyborcza. Do sytuacji, podczas której miał on dopuścić się obrazy uczuć religijnych, doszło 24 grudnia 2016 roku, kiedy to mężczyzna udał się na pasterkę na Górę Igliczną do sanktuarium Marii Śnieżnej. Z powodu panujących wówczas niskich temperatur stanął w przedsionku w czapce.

          Rodzice 24-latka twierdzą, że podczas gdy ich syn wyciszał telefon komórkowy, wtedy został zaatakowany przez stojącego obok organistę i ojca jednego z ministrantów. Chłopak miał być szarpany i popychany. Gospodyni księdza wyrwała mu także telefon.

          W pewnej chwili zjawił się proboszcz Andrzej Adamiak. Zamiast załagodzić sytuację duchowny miał jednak podejść do drugiego mężczyzny w czapce, który stał obok Bartosza, a następnie zerwać mu ją z głowy i rzucić na ziemię.

          Będąc świadkiem sytuacji Horbowski zaczął nagrywać to, co dzieje się wokół niego. Wówczas proboszcz miał wpaść w szał i rzucić się na niego z pięściami. W bójkę włączyli się także inni wierni.

          W grudniu 2019 roku prokuratura wysłała do sądu akt oskarżenia, w którym Bartoszowi Horbowskiemu zarzuca się obrazę uczuć religijnych osób biorących udział w szarpaninie. Prokuraturę powiadomili parafianie.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka