Dodaj do ulubionych

Księża w urzędach skarbowych...

09.09.21, 16:00
Skarbówka może zatrudniać kapelanów - tak jak wojsko i policja... Umożliwiły to przepisy, które powstały pod rządami Prawa i Sprawiedliwości. Ustawa z 16 listopada 2016 roku określa zakres obowiązków skarbowych kapelanów na podstawie umowy skarbówki z Episkopatem.
Jak wynika z umowy (...) Izby powinny w miarę możliwości utworzyć miejsca do modlitwy dla pracowników
oraz interesantów.


www.fakt.pl/pieniadze/finanse/zarobki-2021-tyle-zarabiaja-ksieza-w-skarbowce/pqeb4nj?utm_source=plista&utm_medium=synergy&utm_campaign=allonet_plista_n_desktop_fakt
Obserwuj wątek
    • dociek Re: Księża w urzędach skarbowych... 09.09.21, 16:34
      I to już jest poje*ane na maksa! I nie tylko to.
      Ludzie niby po szkołach, a z bełkotu i bredni i z ich głosicieli robią najwyższe, "boskie" prawa i normy państwowe.
      Świeckie państwo wyznaniowe, katolicka, faszystowska, narodowo-bolszewicka demokratura prostytucyjna. Ku*waaaaa!

      Ja chcę do cywilizowanych, wolnych i normalnych ludzi!
        • estella50 Re: Księża w urzędach skarbowych... 09.09.21, 18:05
          Grube miliardy dostaje u nas kościół i jego funkcjonariusze. Kościół jest w Polsce największym posiadaczem ziemskim. Nie płacą podatków, a znaczna ich część dorabia na funkcjach kapelanów, katechetów, co skutkuje poźniejszymi wypłatami emerytur z naszej wspólnej kasy. I ciągle im mało!
          • dociek Re: Księża w urzędach skarbowych... 12.09.21, 08:33
            Kapłani zorganizowali dla siebie dochodową firmę zarobkową pod nazwą Kościół, wykorzystując ludzką naiwność i kultywując ciemnotę, zwłaszcza że "towar" przez nich sprzedawany nie podlega żadnej reklamacji i nie posiada gwarancji, a nabywcy od narodzin są przymusowi - z religijną "kartą klienta".


            Prawda o polskim Kościele jest taka, że znacząca większość ludzi, którzy do niego uczęszczają, ogranicza się do roli konsumenta mało wyszukanych i niezrozumiałych dla nich potrzeb religijnych. Taką tezę postawił Piotr Szeląg, były ksiądz, doktor prawa kanonicznego, dziś wzięty komentator życia Kościoła.

            Stwierdzenie to skłania do rozważań na temat świadomości religijnej Polaków, ich oczekiwań wobec Kościoła a także realnego wpływu na jego działalność. Wreszcie daje pretekst do poszukiwania analogii między uczestnictwem w dzisiejszych praktykach religijnych do relacji, w których biorą udział konsumenci. Rzecz jasna, na pierwszy rzut oka praktyki religijne nijak się mają do transakcji handlowej. Religia na sprzedaż?

            Kościół katolicki głosi, że sakramenty uświęcają człowieka. Nie są już czysto ludzkimi, ale podniesione do rzeczywistości nadprzyrodzonej, są interwencjami Boga, który działa w historii. W tych transakcjach konsument nie ma wyboru. Jedyny sklep, w jakim może zaspokoić potrzeby duchowe, to Kościół rzymskokatolicki, do którego uczestnik obrotu został wszczepiony, choć nikt go o zdanie nie pytał. Według magisterium Kościoła chrzest wszczepia nas w Chrystusa i daje udział w Jego życiu, kształtuje wedle Niego i nadaje nam Jego rysy. Ale to dopiero początek.

            Przedmiotem transakcji są sakramenty, które towarzyszą konsumentowi przez całe życie, poczynając od chrztu, przez komunię, bierzmowanie, ślub po ostatnie namaszczenie. Wszystkie są ze sobą zmyślnie powiązane. Poprzedni sakrament warunkuje nabycie następnego. Ktoś, kto nie został ochrzczony, nie przystąpi do komunii, kto nie przystąpił do komunii, a potem bierzmowania, nie może liczyć na katolicki ślub. Na pogrzeb też. To mechanizm, który porządkuje i kontroluje konsumentów. Istnieje zresztą przymus praktyk religijnych pod sankcją grzechu.

            W relacji z konsumentem praktyk religijnych uczestniczyć może wyłącznie osoba namaszczona, wskazana przez instytucję. Sprawę tę dość precyzyjnie regulują kanony Kodeksu Prawa Kanonicznego. Udział innej osoby w praktyce religijnej z udziałem konsumenta czyni ją nieważną. Kościół to więc monopolista, który ma wyłączność na zaspokajanie potrzeb religijnych.

            Jak w każdej transakcji handlowej przedmiot świadczenia wiąże się z ekwiwalentem. Są nim pieniądze. Piszemy o nich więcej w innym miejscu, wykazując, że finanse Kościoła w Polsce w całości zostały wyjęte spod prawa, co w sposób naturalny tworzy warunki do nadużyć. Zapłata za sakrament, zwana często dobrowolną ofiarą, w istocie jest ustalona w uznaniowych taryfikatorach stosowanych przez poszczególne parafie.

            Nie miejmy złudzeń: Kościół działa jak przedsiębiorstwo. Kontekst tego zjawiska od jakiegoś czasu opisują w ramach Pracowni Pytań Granicznych przy UAM w Poznaniu doktor Anna Polak i profesor Tomasz Polak. Uważają, że Kościół katolicki można opisać jako hierarchiczną strukturę, która korzystając z zasobu energii wiernych, usprawiedliwia swoje istnienie, realizuje swój sukces, wreszcie przejmuje coraz to większe zasoby. Według tej koncepcji dochodzi tu do przejęcia energii życiowej ludzi, by urzeczywistnić projekt, którym jest przejęcie i kontrolowanie (jak największej części) przestrzeni publicznej.

            Konsument w ramach tego projektu – swoistego programu lojalnościowego – ma prawo do bardzo realnych profitów. Jak tłumaczą Anna Polak i Tomasz Polak, otrzymuje obietnice zaprojektowanej egzystencji, co za tym idzie – poczucie bezpieczeństwa.

            Sformalizowany kontakt z instytucją religijną jest jednak zaprzeczeniem przymierza człowieka z Bogiem. Bogiem dającym wszystko darmo. Po to, by obdarowanego uzdolnić do równie bezinteresownej pomocy drugiemu człowiekowi. Tak było na początku chrześcijaństwa, gdy główną siłą napędową nowego ruchu religijnego zapoczątkowanego przez Jezusa z Nazaretu i jego uczniów było całkowicie darmowe doświadczenie łaski ze strony zbawiającego Boga. Tak było też z powołaniem pierwszych uczniów i uczennic, którzy czuli się absolutnie zaskoczeni tym, że Jezus zwrócił na nich uwagę. Co ważniejsze, Jezus nie domagał się w zamian żadnych świadczeń, a nawet unikał nazbyt wylewnej wdzięczności.

            Sytuacja komercyjna, jaką wypracował przez wieki Kościół katolicki, jest więc zaprzeczeniem wyjściowej sytuacji, która powołała go do istnienia.
            Tomasz Polak w ostatnio opublikowanej książce System kościelny powiada wręcz, że jądrem chrześcijaństwa (bo nie tylko katolicyzmu) jest ateizm. A to dlatego, że zasadą rządzącą tą religią jest czysty interes pozbawiony transcendentnych odniesień.

              • dociek Re: Księża w urzędach skarbowych... 12.09.21, 14:40
                Biorąc pod uwagę uśredniony poziom tzw. pospólstwa, czy też motłochu, który to będąc w liczbowej przewadze, dał i nadal daje i umacnia władzę, swoim najbardziej obrotnym, bezczelnym, a także i cwanym przedstawicielom w kraju. Mieszającym w sferze zarówno tzw. świeckiej jak i w strukturze kościelnej - należy być świadomym masowego analfabetyzmu mentalnego, który nie pozwala zrozumieć tego, co się przeczyta, a nawet tego co się wypowiada - w nieco bardziej ucywilizowanej formie.

                A ja nadal jestem w wielkim zagubieniu, jak prawdziwie światłe umysły, kształceni wysoce ludzie, potrafią godzić swą wiedzę, rozum i doświadczenie, z wiarą, opartą na absurdach, głoszoną przez zachłanną klikę w sutannach. Niewierzący, posługujący się w argumentacji wiedzą i logiką, nie jest w stanie przekonać wierzącego, który wiedzę i logikę ma za nic.
                • estella50 Re: Księża w urzędach skarbowych... 12.09.21, 19:01
                  Docieku, są wierzący unikający kontaktu z "sukienkowymi". Swoją wiarę mają w sobie, nie czerpią jej z ambony.

                  Czytałam kiedyś o badaniach nad funkcjonowaniem mózgu osób wierzących i niewierzących. Ci, którzy modlą się długo i często (np siostry zakonne) mają wyraźnie rozbudowany pewien fragment mózgu w okolicach czoła. Szczegółów już nie pamiętam.
                  Może zresztą aktorzy też tak mają?
                  • pia.ed Re: Księża w urzędach skarbowych... 13.09.21, 12:02
                    estella50 napisała:
                    Ci, którzy modlą się długo i często (np siostry zakonne) mają wyraźnie rozbudowany
                    pewien fragment mózgu w okolicach czoła (...)


                    To moze sie zgadzac, bo jesli loben jest niedokrwawiony, pamiec sie pogarsza, wiec przeciwienstwo to tylko plus... Nie wiem jednak do czego ta swietna pamiec przydaje sie akurat u wierzacych? Czyzby z tego powodu byli madrzejsi? wink
                    Przeciez istnieja geniusze z niesamowita pamiecia, wierzacy i niewierzacy, ktorzy intelektualnie sa ponizej normy...
                      • iryska2604 Re: Księża w urzędach skarbowych... 13.09.21, 16:49
                        A co wy na to ?
                        - To jest coś niebywałego. Mam się tłumaczyć dyrektorowi z decyzji, dlaczego dziecko nie chodzi na religię? Nic mu do tego. To jest publiczna, świecka szkoła i to jest moja osobista sprawa - denerwuje się matka uczennicy XLIV LO w Krakowie.

                        krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,27562450,dyrektor-liceum-w-krakowie-wzywa-na-dywanik-rodzicow-uczniow.html#s=BoxWyboImg1

                        Gdy inni będą wysyłać rakiety w kosmos, my będziemy kropidłem ze święconą wodą egzorcyzować złego ducha gender i mierzyć długość spódnic na szkolnym korytarzu.

                        torun.wyborcza.pl/torun/7,48723,27551986,inni-beda-wysylac-rakiety-w-kosmos-a-my-kropidlem-wypedzac.html?_ga=2.92173532.737462874.1631293493-496657889.1631293493

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka