Dodaj do ulubionych

Rząd uchwalił, że jest rządem

06.07.22, 12:30
Rząd przyjął uchwałę mówiącą o tym, że ministrowie nie powinni krytykować się wzajemnie. - To jest farsa, ale też dramat. To ośmieszające powagę państwa i nasz kraj. Jest takie powiedzenie: Bareja by tego nie wymyślił. Bo co rząd uchwalił? Rząd uchwalił, że jest rządem. I wszyscy się pod tym podpisali - komentował w Poranku Radia TOK FM senator Marek Borowski.

www.tokfm.pl/Tokfm/7,103087,28658746,rzad-uchwalil-ze-jest-rzadem-borowski-krytykuje-rade-ministrow.html#s=BoxOpImg8
Panie Boże daj choć zdrowie...
Obserwuj wątek
      • dociek Re: Rząd uchwalił, że jest rządem 07.07.22, 12:58
        A teraz, najbliższa perspektywa jako konsekwencja tzw. "najwspanialszych rządów" tzw. "Zjednoczonej Prawicy", a raczej jako najgorsza i niestety realna bardzo perspektywa dla Polski, Polaków i naszego świata.

        [url=https://www.onet.pl/informacje/newsweek/wojna-w-polsce-w-roku-2025-jesli-zachod-da-sie-ograc-putinowi/yylzg7r,452ad802]Rok 2025. "Moskwa domaga się od Polski wystąpienia z NATO i redukcji wojsk".

        Oby taki podręcznik nigdy nie powstał, ale opisany przeze mnie rozwój wypadków nie jest niestety nieprawdopodobny.
        Piotr Osęka

        "Historia powszechna 1989-2025, Warszawa 2090". Fragment.


        Napływające z Rosji informacje podsycały te nadzieje. Według Agencji Moody’s gospodarka w ciągu roku skurczyła się o prawie 20 procent. Świat obiegły zdjęcia bezrobotnych koczujących pod urzędami Rostrudu, pod koniec listopada ministerstwo handlu wprowadziło kartki na podstawowe produkty żywnościowe "w celu ukrócenia plagi spekulacji". Skuteczność sankcji miało potwierdzać skasowanie przez Aerofłot większości połączeń z powodu braku części do samolotów. Z podobnym problemem borykali się właściciele samochodów, ulice zaczęły pustoszeć.

        Internet podbijały memy o Putinie w brzozowych łapciach, jednak poufne raporty CIA ostrzegały, że kryzys jest symptomem transformacji, a nie upadku gospodarki. Kapitalistyczny dobrobyt ustępował miejsca rozmachowi centralnego planowania. W sklepach brakowało towarów, a infrastrukturę cywilną nękały ciągłe awarie, ale fabryki koncernu zbrojeniowego Rostec pracowały na trzy zmiany, zaś armia – najlepszy pracodawca na rynku – co miesiąc podwajała liczbę rekrutów. Z powodu technologicznego embarga Kreml wstrzymał inwestycje w najnowocześniejsze rodzaje broni, za to na masową skalę produkował czołgi, działa i rakiety zaprojektowane jeszcze w ZSRR.

        Problemy nie omijały zresztą państw Zachodu. Jesienią inflacja w strefie euro przebiła 10 proc., zbliżając się do rekordowych notowań z czasów kryzysu naftowego. Drożyzna spychała w ubóstwo kolejne grupy społeczne. Fala gwałtownych protestów przetoczyła się przez Francję i Hiszpanię, demonstranci toczyli nieraz regularne bitwy z policją. Stany Zjednoczone – po zastrzeleniu czarnego nastolatka przez policję – stały się widownią najkrwawszych zamieszek od trzech dekad. Dopiero wyprowadzenie na ulice Gwardii Narodowej i pojazdów opancerzonych położyło kres anarchii.

        Chaos panujący w Europie i USA odciągał uwagę od ukraińskich apeli o broń i amunicję. Kijów otrzymywał przeciętnie po kilkanaście sztuk ciężkiego sprzętu miesięcznie, co tylko w nikłym procencie rekompensowało straty bojowe. Prezydent Zełenski ostrzegał, że wsparcie musi zostać zwielokrotnione, bo w przeciwnym razie Ukrainę czeka katastrofa, ale słuchano go z rosnącą irytacją. NATO-wskie magazyny były już przetrzebione, a produkcja nowych czołgów i haubic wymagała inwestycji, o których wyborcy nie chcieli słyszeć. Coraz częściej odzywały się głosy, że – jak ujął to prezydent Francji – "nie ma powodu sztucznie przedłużać wojny".

        Internet podbijały memy o Putinie w brzozowych łapciach, jednak poufne raporty CIA ostrzegały, że kryzys jest symptomem transformacji, a nie upadku gospodarki. Kapitalistyczny dobrobyt ustępował miejsca rozmachowi centralnego planowania. W sklepach brakowało towarów, a infrastrukturę cywilną nękały ciągłe awarie, ale fabryki koncernu zbrojeniowego Rostec pracowały na trzy zmiany, zaś armia – najlepszy pracodawca na rynku – co miesiąc podwajała liczbę rekrutów. Z powodu technologicznego embarga Kreml wstrzymał inwestycje w najnowocześniejsze rodzaje broni, za to na masową skalę produkował czołgi, działa i rakiety zaprojektowane jeszcze w ZSRR.

        Problemy nie omijały zresztą państw Zachodu. Jesienią inflacja w strefie euro przebiła 10 proc., zbliżając się do rekordowych notowań z czasów kryzysu naftowego. Drożyzna spychała w ubóstwo kolejne grupy społeczne. Fala gwałtownych protestów przetoczyła się przez Francję i Hiszpanię, demonstranci toczyli nieraz regularne bitwy z policją. Stany Zjednoczone – po zastrzeleniu czarnego nastolatka przez policję – stały się widownią najkrwawszych zamieszek od trzech dekad. Dopiero wyprowadzenie na ulice Gwardii Narodowej i pojazdów opancerzonych położyło kres anarchii.

        Chaos panujący w Europie i USA odciągał uwagę od ukraińskich apeli o broń i amunicję. Kijów otrzymywał przeciętnie po kilkanaście sztuk ciężkiego sprzętu miesięcznie, co tylko w nikłym procencie rekompensowało straty bojowe. Prezydent Zełenski ostrzegał, że wsparcie musi zostać zwielokrotnione, bo w przeciwnym razie Ukrainę czeka katastrofa, ale słuchano go z rosnącą irytacją. NATO-wskie magazyny były już przetrzebione, a produkcja nowych czołgów i haubic wymagała inwestycji, o których wyborcy nie chcieli słyszeć. Coraz częściej odzywały się głosy, że – jak ujął to prezydent Francji – "nie ma powodu sztucznie przedłużać wojny".

        1 grudnia 2022 r. światowe agencje przyniosły sensacyjną informację o konferencji w Belgradzie z udziałem ministrów spraw zagranicznych Niemiec, Francji, Włoch i Rosji. Ogłoszono, że Moskwa zgodziła się na odblokowanie portu w Odessie i przepuszczenie ukraińskich statków ze zbożem w zamian za złagodzenie sankcji na dostawy ropy i gazu do sygnatariuszy porozumienia. Indeksy giełdowe i kurs euro wystrzeliły, jednak przywódcy środkowo-wschodniej i północnej Europy potępili porozumienie belgradzkie, uznając je za początek końca Unii.

        Zimą 2023 r. działania wojenne praktycznie ustały. Komentatorzy byli zgodni, że Kijów nie ma już wojska, by odzyskać utracone ziemie i w ten sam sposób interpretowali bierność Moskwy. W Europie rosła presja na zawieszeni broni, co uspokoiłoby inwestorów i przywróciło równowagę narodowych gospodarek. Berlin i Paryż naciskały na Zełenskiego, kusząc hojnym planem odbudowy, którym miał zrekompensować Ukrainie utracone ziemie. Wreszcie, na początku marca 2023 r., delegacje z Podolakiem i Medyńskim ponownie przybyły do Stambułu. Po kilku dniach gotowy był szkic porozumienia, którego ostateczny kształt miał zostać ustalony podczas spotkania Zełenskiego i Putina. 15 marca amerykański Departament Obrony poinformował, powołując się na dane wywiadu satelitarnego, że Rosjanie wycofują jednostki z obwodu donieckiego i ługańskiego.

        Wojna w Polsce w 2025

        24 godziny później nastąpił atak. Nowa ofensywa Putina w niczym nie przypominała nieudolnej kampanii sprzed roku. Siły rosyjskie z nawiązką uzupełniły utracony sprzęt, nauczyły się też koordynować działania lotnictwa i jednostek lądowych; zreformowano logistykę i planowanie strategiczne. Wyczerpana i pozbawiona zaplecza armia ukraińska musiała dokonywać ciągłych odwrotów i oddawać kolejne miasta. Mimo dramatycznych apeli zachodnia pomoc płynęła coraz węższym strumieniem. Upadek Kijowa i Lwowa w pierwszej połowie sierpnia przypieczętował losy wojny.

        Klęska Ukrainy nie oznaczała końca rosyjskiej ekspansji. Idea imperialna, od dawna wyznaczająca aspiracje kremlowskich elit, nabierała coraz wyrazistszych kształtów. W lipcu, przemawiając na zlocie paramilitarnej organizacji młodzieżowej Junarmia, Putin zwrócił się do uczestników: "Wy jesteście Rosją i za wami będzie maszerować Rosja". Stutysięczny tłum w brunatnych mundurach odpowiedział gromkim: ’uraaa!’".

        Wkrótce władze "autonomicznych republik" utworzonych na terenach okupowanej Ukrainy zapowiedziały przeprowadzenie referendum ustrojowego. 22 października analogiczne referendum zorganizowano na Białorusi. Co ciekawe, ustawa o głosowaniu weszła w życie bez podpisu prezydenta – na początku miesiąca Aleksandr Łukaszenka trafił do szpitala z objawami ciężkiego zatrucia i przez kilka tygodni lekarze walczyli o jego życie.

        Wyniki w obu przypadkach były zbliżone: ponad 90 procent Ukraińców i Białorusinów miało domagać się wcielenia ich państwa do Rosji. Duma jednogłośnie poparła prośbę "młodszych braci" i 4 listopada, w dniu święta Jedności Narodowej, prezydent Putin podpisał akt przyłączenia nowych ziem do Federacji Rosyjskiej. Uroczystości zorganizowan
    • dociek Re: Rząd uchwalił, że jest rządem 07.07.22, 13:09
      CD; niestety, link w poprzedniej części "wyskoczył. Tu naprawiam. Warto poczytać i nie da się nie zadrżeć ze strachu.

      Duma jednogłośnie poparła prośbę młodszych braci i 4 listopada, w dniu święta Jedności Narodowej, prezydent Putin podpisał akt przyłączenia nowych ziem do Federacji Rosyjskiej. Uroczystości zorganizowano w Wiskunach przy samej granicy z Polską, a salut honorowy z kilkuset dział słychać było na przedmieściach Białegostoku.

      W Europie rozpoczął się wyścig z czasem, przypominający ten po zajęciu Austrii i Czechosłowacji przez Hitlera. Chociaż Scholz i Macron publicznie zapewniali o sile dyplomacji i postępującej normalizacji stosunków z Rosją, w kuluarach przyznawano, że wojna wydaje się nieunikniona. Państwa NATO podwajały budżety wojskowe, w pośpiechu szkoliły żołnierzy i rozbudowywały przemysł zbrojeniowy. Otrzeźwienie przyszło jednak za późno: Moskwa wyprzedzała już rywali o kilka długości. Rosyjski program zbrojeniowy wdrażano od czasu drugiej wojny czeczeńskiej, a chociaż gospodarka była nominalnie słabsza, to dysponowała praktycznie niewyczerpanymi rezerwami mocy w przemyśle ciężkim odziedziczonym jeszcze po ZSRR.

      Dysproporcję sił pogłębiła zmiana polityczna za oceanem. W listopadzie 2024 r. Donald Trump pokonał Kamalę Harris i po czterech latach wrócił do Białego Domu. Drogę do zwycięstwa utorowały mu przede wszystkim jawnie rasistowskie hasła i podsycanie podziałów w społeczeństwie, ale nie było tajemnicą, że w polityce zagranicznej prezydent chce się skupić na rywalizacji z Chinami, zaś zaangażowanie w NATO uważa za zbędny wydatek.

      Wygłaszając inauguracyjne przemówienie w styczniu 2025 r., Trump drwił, że Europa nie nadaje się nawet na pola golfowe i z naciskiem mówił o konieczności ocieplenia stosunków z Rosją. Jedną z pierwszych jego decyzji było odwołanie do Waszyngtonu gen. Woltersa, głównodowodzącego sił NATO w Europie, a także wycofanie rotacyjnych garnizonów z Polski i krajów bałtyckich.

      "Rosja pomści swoje dzieci"

      Na Kremlu uznano, że druga taka okazja nieprędko się powtórzy. W połowie lutego ruszyły manewry Zapad-25 w obwodach łuckim i brzeskim z udziałem ponad 300 tys. żołnierzy.

      Wkrótce rosyjskimi miastami wstrząsnęła seria ataków bombowych, o które Moskwa oskarżyła ukraińskie centra terrorystyczne działające w Polsce. Na placu Czerwonym zorganizowano uroczystości pogrzebowe ofiar zamachów, podczas których marszałek Szojgu zapowiedział, że Rosja pomści swoje dzieci. Państwowa telewizja codziennie emitowała programy na temat polskiej rusofobii i historii polskiego terroryzmu.

      1 marca 2025 r. minister Ławrow ogłosił, że Moskwa dysponuje dowodami na wsparcie udzielane przez Polskę ukraińskiej partyzantce. Mimo to po raz kolejny zwracamy się do naszych polskich partnerów z wyciągniętą ręką i propozycją zbudowania trwałych dobrosąsiedzkich relacji.

      Szef dyplomacji przedstawił listę żądań. Moskwa domagała się od Polski wystąpienia z NATO, redukcji wojsk lądowych o połowę, wpisania do konstytucji zakazu istnienia partii nazistowskich, rusofobicznych i banderowskich oraz zagwarantowania Rosji eksterytorialnego korytarza do obwodu kaliningradzkiego.

      Jeszcze tego samego dnia ambasador Polski przy NATO złożył wniosek o uruchomienia artykułu 4 Paktu i pilne konsultacje z udziałem wszystkich członków Sojuszu. Premierowi Tuskowi (wrócił na stanowisko szefa rządu po wyborach z listopada 2023 r.) zgotowano owację na stojąco, gdy przemawiając przed połączonymi izbami Sejmu i Senatu oświadczył: Polska nigdy w swojej historii nie ugięła się przed szantażem. Chcemy pokoju, ale nie za wszelką cenę.


      Nad Warszawą zbierały się jednak ciemne chmury. Wszystkie sojusznicze rządy (z wyjątkiem węgierskiego) wyraziły co prawda najwyższe oburzenie rosyjskim ultimatum, ale szybko stało się jasne, że moralne wsparcie wyczerpuje ofertę pomocy. Polska zażądała rozlokowania na swoim terytorium Szpicy NATO, jednak wniosek ugrzązł w konsultacjach w Komitecie Wojskowym Paktu, którego członkowie obawiali się eskalowania konfliktu.

      Sekretarz generalny NATO zwrócił się do Trumpa o pilne wyznaczenie głównodowodzącego sił Sojuszu (to najwyższe stanowisko zawsze piastował amerykański oficer), jednak odpowiedź wprawiła wszystkich w osłupienie. Waszyngton przysłał nie generała, tylko sekretarza stanu i nie do kwatery NATO, lecz do Moskwy.

      3 marca samolot z Johnem Mearsheimerem wylądował na lotnisku Szeremietiewo. Szef amerykańskiej dyplomacji, który do polityki przyszedł ze świata akademickiego, był zwolennikiem teorii o strefach wpływu przypisanych wielkim mocarstwom i uważał poszerzenie NATO o kraje byłego bloku sowieckiego za strategiczny błąd. Dla Rosji był to wymarzony partner, dla Polski oznaczał katastrofę.

      Mearsheimer wystąpił na konferencji prasowej wspólnie z Ławrowem. Oświadczył, że dotychczasowa formuła NATO wyczerpała się, a Sojusz wymaga pilnych i gruntownych reform. Stany Zjednoczone nie wycofują się co prawda z gwarancji danych sojusznikom, jednak wykluczają militarną konfrontację z Rosją na obszarze dawnego Układu Warszawskiego. Uratowałem pokój w Europie – zapewnił dziennikarzy po powrocie. Kilkanaście godzin później pierwsze rakiety uderzyły w Warszawę.

      Rok 2025

      Atak rozpoczął się o czwartej rano 5 marca 2025 r. Salwa kilkuset iskanderów i kalibrów, połączona z masywnym cyberatakiem na infrastrukturę krytyczną i systemy łączności wojskowej, przerosła możliwości wciąż jeszcze nieukończonego systemu obrony przeciwlotniczej. Kilkadziesiąt pocisków doleciało do celu, niszcząc magazyny amunicji, rafinerie, stacje radarowe, a nawet siedzibę Sztabu Generalnego.

      Po trzech dniach ostrzału rakietowego i walk powietrznych Rosjanie przekroczyli granicę. Dwie armie nacierały od strony Kaliningradu na Olsztyn i Gdańsk, trzy kolejne ze wschodu i południowego wschodu ruszyły w stronę Warszawy. Siły napastnika liczyły około pół miliona żołnierzy, dwukrotnie więcej, niż mogła wystawić polska armia. Rosjanie mieli też kilkukrotną przewagę czołgów, wozów piechoty, dział samobieżnych i wyrzutni rakietowych, nie wspominając o siłach lotniczych (Polakom boleśnie dał się we znaki zwłaszcza brak helikopterów bojowych) Chociaż rosyjski sprzęt był przeważnie o generację starszy niż wyposażenie Polaków, rekompensował to atut doświadczenia bojowego. Lekcja wyciągnięta z wojny w Ukrainie procentowała. Rosyjska armia w ciągu tygodnia dotarła do linii Wyszków – Mińsk Mazowiecki i rozpoczęła ostrzał Warszawy. BBC i CNN na okrągło pokazywały zdjęcia potrzaskanych, płonących budynków i ludzi koczujących na peronach metra.


      "FSB ruszyło w Polskę, dokonując masowych aresztowań."


      Rada Północnoatlantycka niezwłocznie, bo już 6 marca, przegłosowała zastosowanie artykułu 5 traktatu, co w teorii miało zapewnić Polsce natychmiastową pomoc militarną. W praktyce świat zobaczył jedynie pokaz biurokratycznej niemocy i narodowych partykularyzmów. Przez kilka dni trwały ustalenia, kto przejmie dowództwo nad połączonymi siłami – Amerykanie umyli ręce, zaś Brytyjczycy nie chcieli walczyć pod rozkazami Francuzów i vice versa. Wielonarodowe Siły Szybkiego Reagowania, czyli słynna Szpica, nawet na papierze liczyły (po ustaleniach z 2023 r.) nie więcej niż 60 tys. żołnierzy, co stawiało je na przegranej pozycji. W tej sytuacji żaden z krajów nie chciał wysyłać swoich żołnierzy na pewną klęskę. W efekcie Polska otrzymała liczne deklaracje wsparcia materiałowego i humanitarnego, ale nie zobaczyła na niebie ani jednego sojuszniczego myśliwca. Okazuje się, że NATO ma więcej akronimów niż żołnierzy – podsumował gorzko polski ambasador.

      Zachód najbardziej martwił się możliwością eskalacji konfliktu do poziomu nuklearnego, stąd deklaracje rządu brytyjskiego i francuskiego, że broni jądrowej użyją wyłącznie w razie ataku na własne terytorium.
      To oświadczenie wzbudziło panikę wśród krajów byłego blo

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka