Dodaj do ulubionych

emerytura,odprawa, roztanie

02.08.05, 14:28
zwaliło mi sie wszystko na raz. Wybieram sie na emeryture, firma tonie i
dostane żadnej odprawy. Na dodatek mąż wystapił o rozwód , bo poznał kobiete.
Mam zostac w mieszkaniu, ale koszty zniesienia współwłasnosci mam sama pokryć.
Na dodatek oczekuje ode mnie pieniedzy i to nie małych.
I jak z tym wszystkim zaistniec na emeryturze?????
Obserwuj wątek
    • maria173 Re: emerytura,odprawa, roztanie 02.08.05, 18:02
      no faktycznie - nie wesoło!
      w sprawie odprawy - co ciE obchodzi że firma tonie? wystąp do Sądu Pracy /to
      nic nie kosztuje/- dostaniesz - moze nieco pożniej od syndyka ale z
      odsetkami.wyrok z klauzula wykonalności wyślij do firmy i określ termin
      wyplaty/np.7 dni/ jeśli nie dostaniesz idz do komornika.Wprawdzie pewnie
      zażąda pieniedzy ale bedzie to kwota do przelknięcia.
      Mąż niech idzie w........... ale to ty dyktuj warunki.W końcu to jemu zależy na
      rozwodzie,zniesieniu współwłasności itp. prawda???
      Ty możesz żyć sama bez tego ! Uświadom mu to !
      A wogóle to go spakuj i wystaw za drzwi - nie wiem jaka jest jego sytuacja
      zawodowa ale....... zawsze możesz wystąpić też z roszczeniami / ale ja bym tego
      nie zrobiła - no chyba żeby mnie zmusil/
      Trzymaj sie najlepsze lata przed tobą - dasz radę!!!
      • kamize5 Re: emerytura,odprawa, roztanie 03.08.05, 07:58
        Od wielu lat mąż jest na emeryturze. Małżeństwem bylismy 30 lat. W pierwszej
        sprawie dwa lata temu nie zgodziłam sie na rozwód i powództwo zostało oddalone.
        Mąż mieszka u tej kobiety- i chce obecnie rozwodu z wina obustronną , kosztami
        chce nas wspólnie obdzielic. Musze miec adwokata , sama nie dam sobie rady ,a
        to ogromne koszty.
        • maria173 Re: emerytura,odprawa, roztanie 03.08.05, 08:50
          to on chce !!!
          zgodż się ewentualnie na rozwód bez orzekania o winie .Koszty niech bierze na
          siebie jak mu tak zależy na rozwodzie.
          Nie będzie wtedy musiał obawiać się że wystąpisz o alimenty - no bo jak Cię
          zostawił to standart twojego życia sie obnizył,zdrowie wysiadło itp. no nie?
          Trzymaj się i przejmij inicjatywę.Najlepszym środkiem obrony jest atak.To
          wkońcu on Cię porzucił!!!
                • maria173 Re: emerytura,odprawa, roztanie 03.08.05, 12:31
                  zaproś go na kawę i porozmawiajcie bez adwokata,
                  jesli tak ci proponował na początku to może jeszcze sie z nim dogadasz
                  w koncu tyle lat za wami - po co prac brudy na forum?
                  tez możesz mu dołożyc i np. grać na zwłokę zwolnieniami lekarskimi - a l\jemu
                  jak sądzę zaczyna zalezeć
                  • kamize5 Re: emerytura,odprawa, roztanie 03.08.05, 13:29
                    Zapraszałam , ale odmówił , raz adwokatka namieszała, a jego kobieta chce od
                    niego pieniedzy , a on chce ode mnie.
                    Ja mam niewiele bo jeszcze "dokarmiam" naszych dorosłych synów- nie maja
                    rodzin, ale maja kredyty i prace raz , a drugi nie.
                    • maria173 Re: emerytura,odprawa, roztanie 03.08.05, 21:32
                      jeśli nie stać cie na dobrego adwokata to idż na przeczekanie,rozważnie
                      odwlekaj sprawe az sie zmecy facet i jego luba.
                      po pierwsze jeśli masz rozsądna podstawę popros o przesuniecie
                      rozprawy /np.słuzbowy wyjaz ,badania lekarskie no i co tam jeszcze wymyslisz
                      byle z glowa/,
                      po drugie zawsze niemożność stawienia sie na rozprawie mozesz uzasadnić
                      chorobą.Najlepiej zeby to było cos powaznego.Sądy są teraz zawalone i każda
                      zmiana terminu to co najmiej miesiac - zyskasz na czasie a czas to pieniądz.
                      A co na to twoi dorosli synowie - oni nie moga ojcu do rozumu przemówić?
                      Dlaczego jesteś sama ??
                      Nie wiem co ci poradzić ! kombinuj! nie poddawaj sie!! No i trzymaj się!!
                      • kamize5 Re: emerytura,odprawa, roztanie 05.08.05, 08:30
                        Kolezanka umówiła mnie na poniedziałek z pania prawnik , wszystkiego sie dowiem
                        i dokumenty przygotowałam. Za wsparcie i dobre rady serdecznie dziekuje.
                        Przesyłam pozdrowienia i miłego weekendu zyczę. Jutro wybieram sie rowerem na
                        działke.
                      • kamize5 Re: emerytura,odprawa, roztanie 05.08.05, 08:30
                        Kolezanka umówiła mnie na poniedziałek z pania prawnik , wszystkiego sie dowiem
                        i dokumenty przygotowałam. Za wsparcie i dobre rady serdecznie dziekuje.
                        Przesyłam pozdrowienia i miłego weekendu zyczę. Jutro wybieram sie rowerem na
                        działke.
    • malwina52 Re: emerytura,odprawa, roztanie 05.08.05, 06:58
      witaj, no niezle Ci sie w zyciu
      poprzestawialo,
      maria ma racje, ze czas moze byc
      Twoim sprzymierzencem, nie spiesz sie
      z decyzjami, biegu spraw juz
      nie odwrocisz, ale zdrowka
      zaoszczedzisz,trzymam kciuki
      za dobre mysli i rozsuplanie
      tego wezła
      • natla Re: emerytura,odprawa, roztanie 05.08.05, 15:18
        Dlaczego kobiety zawsze, albo czesto zostają same w takich sytuacjach. Miałaś
        dookała siebie 3 chłopów, a teraz jestes sama??
        To w końcu jemu zależy na rozwodzie i kasie (ale jakiej tam kasiewink)) wiec
        przedłużaj ile sie da, jak radzą dzkewczyny, o ile wytrzymujesz to psychicznie.
        • maria173 Re: emerytura,odprawa, roztanie 05.08.05, 19:04
          powiedz sobie :sad sądem ale racja musi być po mojej stronie !!!
          Przy odpowiedniej motywacji można wytrzymać wieęcej niż Ci się wydaje.
          Co to żeby facet,któremu wiosna kolejna zawróciła w głowie,sprowadzil Cie do
          parteru.
          Mówię ci - przeciagaj mądrze sprawę.Zmęczy się /albo on albo ona/.
          Trzymaj się.
          • ligia12 Re: emerytura,odprawa, roztanie 05.08.05, 21:35
            Mój pierwszy mąz chciał mnie strasznie zniszczyć, nie poddałm sie ,to On wiął
            adwokata,ja nie ,bo nie stać mnie było i przed sądem strasznie był ważny,pani
            sędzina doszła do wniosku,że to ja jest bardzo poszkodowana przyszłam i broniłam
            się sama,tak ,koszty sądowe On pokrywał ja wyszłam z sądu dumna w niczym mu nie
            przeszkadzałam,bo na wszystko się zgodziłam -oczywiście po mojej myśli.
            Wyszłam drugi raz za mąż i jestem od 1,5 roku wdową i nadal jest samotna tym
            bardziej,że nie mam dzieci ,ale staram się trzymać ,moze jeszcze spotkam bratnią
            duszę...
            powodzenia!!!
            • kamize5 Re: emerytura,odprawa, roztanie 08.08.05, 07:53
              Wczoraj na przystanku widziałam ich razem. On był speszony i zakłopotany, a ona
              drwiaco śmiała mi sie w oczy- jakby chciała powiedziec- widzisz ja starsza od
              ciebie o 10 lat a odebrałam tobie meza... Odeszłam i płakałam do końca dnia.
              Przeciaganiem nie zniechece. Tak robiłam przy pierwszym pozwie i powództwo
              zostało oddalone. Skoro jest następny pozew tzn, ze nie zrezygnuje z rozwodu.
              • knidyjka Re: emerytura,odprawa, roztanie 18.08.05, 17:38
                kamize5!
                nie stresuj się tylko dobrze przygotuj do czekającej rozprawy.
                Zdążyłaś się już pogodzić z jego odejściem.Teraz myśl tylko o sobie.
                Zgódż się tylko na rozwód z jego winy.
                To on Cię zdradził i opuśćił!
                Żądaj alimentów-w końcu to on poczuł drugą młodość.Gdyby małżeństwo nie było
                dobrane to rozpadłoby się w krótkim czasie po jego zawarciu,a nie trwało 30 lat.
                On Ci zafundował samotną i smutną jesień życia
                i jeszcze śmie Ci grozić ,że biedną?
                Tu ewidentnie pan chciał sobie udowodnić ,że liczy się jako mężczyzna.
                Niczego mu nie ułatwiaj, ani nie daj się zastraszyć czy oskubać.
                W tej chwili on jest sterowany przez swoją oblubienicę ,która nie przebierając
                w środkach chce jak najwięcej zyskać.
                A Ciebie jako rywalkę zniszczyć.
                Walcz rozsądnie i z głową, nie daj się!
                Wycisz się ,zadbaj o siebie.uśmiechaj się,choćby serce łzawiło.
                Przebywaj w towarzystwie ludzi,którzy dobrze na Ciebie wpływają.
                Bądż silna.smile))

                Posłuchaj Marii,mądrze Ci radzi.
                • maria73 Re: emerytura,odprawa, roztanie 18.08.05, 19:05
                  Kamize 5 - widzisz ile z nas trzyma za Ciebie kciuki!!
                  Całe życie jeszcze przed Toba.
                  myślę że i z małżonkiem i z zakładem pracy wygrasz.
                  Tego Ci życzę.
                  Uśmiechnij się i głowa do góry.
                  Kobieta bez mężczyzny to też człowiek.
                  Pozdrawiam serdecznie. wink)
                • kamize5 Re: emerytura,odprawa, roztanie 19.08.05, 10:09
                  Jeszcze raz serdecznie dziekuje za słowa otuchy , zrozumienia mojej sytuacji
                  i podpowiedzi jak z niej wyjść najlepiej.....
                  D Z I E K U J E - wspaniałe kobiety !!!!!!!
                  Miłej soboty i niedzieli zyczę i gorąco pozdrawiam.
                  • knidyjka Re: emerytura,odprawa, roztanie 19.08.05, 12:11
                    kamize5!
                    wiem jak trudny i ciężki to czas dla Ciebie,
                    bądż silna,nie daj ponieść się emocjom.
                    Wierzę,że poradzisz sobie i osiągniesz spokój i ład w swoim życiu.
                    Nie jesteś pierwsza ani ostatnia ,którą to spotyka.
                    Będzie dobrze!
                    Bądż dobra dla siebie.Jesteś teraz pod szczególną opieką dobrych duchów.
                    Módl się,rozmawiaj z ludżmi,medytuj-rób to co Ci pomagaga,co pozwoli Ci
                    zachować równowagę.

                    I uśmiechaj się!smile))
                    Tych,którzy Cię nie lubią, Twój uśmiech wyprowadzi z równowagi,
                    Ci którzy Ci dobrze życzą, odwzajemniąsmile))

                    Miłego weekendu!
                        • grenka1 ROZSTANIE 21.08.05, 22:27
                          To w tej chwili najważniejsza sprawa, daj sobie spokój z adwokatem, bo zedrze z
                          Ciebie skórę.
                          Masz następujące wyjścia.
                          Przeciągać sprawę (zwolnienia lekarskie - dobrze by było od psychologa).

                          A jeżeli koniecznie chcesz iść na sprawę to już Twoja decyzja.
                          Na rozprawę idź bez makijażu, ubrana biednie ale czysto, udawaj zagubioną w
                          świecie biedaczkę, która poświęciła dla wiarołomnego męża całe swe życie. W tym
                          całym zamieszaniu musisz być aktorką i trochę grać, trochę dodać ex-mężowi
                          niecnych uczynków.

                          Masz jeszcze jedno wyjście. Twardo na sprawie oświadczyć, że kochasz męża, nie
                          wyrażasz zgody na żaden rozwód, cierpliwie i cnotliwie czekasz na jego
                          opamiętanie i powrót do domu.

                          Na takie dictum chyba go szlag trafi.

                          A gdyby ewentualnie chciał wrócić do domu, to już decyzja i postawione warunki
                          należą do Ciebie.

                          Nie łam się, a wszystko będzie ok.
                          • maria73 Re: ROZSTANIE 22.08.05, 10:18
                            w razie czego to powołaj się na jedne z ostatnich "Rozmów w toku"
                            gdzie maż odszedł/nawet się ożenił/ a po latach /po smierci drugiej żony/
                            wrocił i stwierdził ze chyba zawsze ją kochał- a ona na niego jak wierna
                            Penelopa czekała przez te lata! /a tak m.nami - stwierdziła że pewnie dlatego
                            że nie "trafił jej sie odpowiedni pan"! tego już cytować nie musisz/
                            Jak ona mogła ty też możesz no nie?
                            Zwolnienie jak ci mówilam jest najlepszym sposobem przeciagnięcia sprawy.
                            przecież załamanie psychiczne w tej sytuacji, w tym wieku , może się zdarzyć
                            najtwardszej osobie.
                            Trzymaj sie!!!
                              • knidyjka Re: ROZSTANIE 22.08.05, 17:11
                                Droga kamize5!
                                jesteśmy całym sercem z Tobą,
                                bądż sobą,nie bój się ,
                                co złego miało się stać, już się stało.
                                Teraz nie pozwól im zniszczyć dobrych wspomnień o tym,
                                co Was kiedyś połaczyło
                                i dobrych zdarzeniach jakie razem przeżyliście.
                                Nie pozwól się upokorzyć,zachowaj godność,do której jako jego żona od 30 lat
                                i matka jego dzieci masz prawo.
                                Trzymam za Ciebie kciuki i myślę o Tobie ciepłosmile))
                              • grenka1 CZEKAMY 22.08.05, 19:09
                                na relacje i rewelacje.


                                Ja będę trzymać kciuki (obydwa), tylko napisz o której zacznie się ta rozprawa.

                                Trzymaj się.
                                  • grenka1 KAMIZE5 25.08.05, 22:17
                                    Jak tam wynik sprawy ????????
                                    Czy kciuki cósik pomogły ????




                                    Czyżby jej ex został wdowcem na własne życzenie ??? Tfu, tfu, tfu...
                                    • maria73 Re: KAMIZE5 25.08.05, 22:34
                                      ja tam myślę -w/g mojego nosa - jest ok.
                                      No - musi tak być.
                                      Nie po to trzymalyśmy kciuki żeby było inaczej!!
                                      Sąd sądem a racja musi być po naszej stronie - no nie?
                                          • grenka1 Re: SĄD SĄDEM 25.08.05, 23:31
                                            Eee granatem to chyba nie była, bo przecież szukała adwokata sama, w/g jej
                                            relacji, będąc bez winy. Nie ten typ kobiety - wygląda mi na cichą, spokojną
                                            kobietę, którą dała się chłopu wykorzystywać.
                                            Pierwsza powinna założyć sprawę, gdy tylko "mężusio" wybył z domu.
                                            Jutro rano po 10 (chyba z pracy) powinna nam zdać relację.
                                            Bo drugi raz nie będę trzymała kciuków.
                                            Ciekawe jaką obrała taktykę?
                                                • walderka Re: SĄD SĄDEM 26.08.05, 07:44
                                                  Przeczytałam ten wątek i również życzę Kamize5 jak najlepiej. Wierzę,ze się
                                                  odezwie z jakąś pozytywną wieścią. Nie mam doświadczenia w takich sprawach
                                                  (tkwię w jednym związku przeszło 30lat i póki co nie narzekam), ale
                                                  solidaryzuję się z Kamize5, bo nie powinna dać się wykorzystać chłopu, któremu
                                                  zachciało się zmian na starość, nie życzę dobrze również tej jego wybrance, bo
                                                  nie buduje się szczęścia na cudzym ...
                                                  Akurat oglądałam ten odc."Rozmów w toku" o którym wspomina Maria73, ale nie
                                                  wiem czy potrafiłabym przyjąć z powrotem exmęża po takich przejściach. No ale
                                                  każdy dokonuje własnego wyboru.
                                                  Pozdrawiam
                                                  • kamize5 pojednawcza 27.08.05, 18:08
                                                    Jestem. W czwartek i piatek byłam na urlopie.W domu nie mam komp.Dzisiaj
                                                    goscinnie korzystam u kolezanki. Miała być o 13.20, a opózniło sie do 13,40
                                                    Przed rozmawiałam z powodem. On ma tak rozlasowany mózd i nadaje w innym
                                                    wymiarze i był nielogiczny, ze zastanawiałam się jak mogłam tak długo wytrzymać.
                                                    Powiedziałam, że dla powoda rodzina nigdy nie była wartościa i na siłę nie
                                                    zatrzymam. Zgadzam sie na rozwód , ale tylko i wyłącznie z winy powoda i z
                                                    konsekwencjami z tej winy wynikajacymi.A powód na to, ze on sie na to zgadza.
                                                    Następna 8.11 tez 13,20. Dziekuję za wsparcie i za kciuki -dobre Kobiety.
                                                  • grenka1 NARESZCIE 27.08.05, 19:25
                                                    I po co Ci to było tak przejmować się na zapas, ale uważaj bo do 8.XI może mu
                                                    się cholerze odmienić. W przypadku orzeczenia rozwodu z jego winy możesz
                                                    ubiegać się od niego o alimenty w przypadku pogorszenia się Twego stanu
                                                    zdrowia !!!
                                                    Dąż również do tego, aby on zrzekł się współwłasności na Twoją korzyść i to już
                                                    na sprawie rozwodowej.
                                                    Naciskaj na niego, aby się wymeldował (o ile tego nie zrobił do tej pory), bo
                                                    później możesz mieć problemy.
                                                  • maria73 Re: NARESZCIE 27.08.05, 20:23
                                                    słuchajcie - jak to zabrzmialo "rozmawiałam z powodem"!! "dla powoda ..."
                                                    Ale ja cie rozumiem - kiedy ja spotkalam swoje byłe szczęście /np.z którym nie
                                                    mam rozwodu? - nie czułam nic!
                                                    Ni żalu,ni złości,nic we mnie nie drgnęło !!Wszystko umarło, Straszne że mozna
                                                    nic nie czuć.
                                                  • grenka1 MARIO 27.08.05, 22:06
                                                    Nie dziw się, krzywdy których doznaje się w życiu od osób najbliższych nie
                                                    zawsze można wybaczyć.
                                                    Jej mąż nie dość, że zostawił ją ze wszystkimi problemami, to jeszcze śmiał
                                                    stawiać jej swoje żądania.
                                                    A jeszcze czekają ją następne sprawy, to dopiero I pojednawcza, a przecież on
                                                    pod wpływem kolegów, adwokata lub swej lubej może jeszcze zmienić zdanie.
                                                    NIE DAJ BOŻE.
                                                  • maria73 Re: MARIO 28.08.05, 19:17
                                                    oj !!!albo ma moralnego kaca i w jego związku dzieje się żle /tak sie ucieszył
                                                    ze się zgadzasz że odebrało mu rozum/,albo chce być na koniec facetem z klasą.
                                                  • kamize5 Re: pojednawcza 29.08.05, 08:26
                                                    On nigdy nie był i nie bedzie facetem z klasą. W pozwie wnosił o winę
                                                    ustronną, bał sie , ze ja nie wyrazę zgody i ze pozew zostanie oddalony.
                                                    Ale na co mi to ....juz wszystko ze mnie wyparowało ... Widze go jak dalekiego
                                                    sasiada....Wina jego jest ewidentna. Ma adwokatke i ona moze jeszcze namącić.
                                                    Ja byłam sama , ale dusze miałam na ramieniu... i w pewnym momencie odebrało
                                                    mi mowę. Pani sedzia prosiła abym sie nie denerwowała i powolutku wróciłam do
                                                    formy. W koncu temu człowiekowi ofiarowałam najpiekniejsze lata mojego zycia.
                                                    A on gnida i kanalia z taka łatwościa to przekreslił.
                                                  • maria73 Re: pojednawcza 29.08.05, 09:02
                                                    dobrze chyba ze sedzią jest kobieta i myślę że to ze byłaś sama działało na
                                                    twoja korzyść.
                                                    Najgorsze masz już za soba ,mam na myśli szok który się przeżywa stając prze
                                                    obliczem Temidy.Nabierasz dystansu do swojego byłego...
                                                    Z czasem przestanie boleć zobaczysz.
                                                    Miłego ,spokojnego tygodnia Ci życzę.
                                                  • knidyjka Re: pojednawcza 31.08.05, 00:43
                                                    kamize!
                                                    cieszę się ,że byłaś dzielna i zniosłaś tę nieprzyjemną dla Ciebię sytuację z
                                                    godnością.Nie daj się upokorzyć,całym sercem jestem z Tobą.
                                                    Nie miałam dostępu do kompa ale myślałam o Tobie ciepło.
                                                    Musisz być egoistyczna i myśleć teraz głownie o sobie i swojej
                                                    przyszłości.Jeśli rozwód będzie z jego winy- co jest ewidentne,bo to on
                                                    zdradził i opuścił rodzinę, narażając wszystkich bliskich na cierpienia-możesz
                                                    w przyszłości gdyby Twoja sytuacja materialna uległa pogorszeniu, żądać
                                                    alimentów od byłego męża.
                                                  • kamize5 Re: sanatorium 31.08.05, 09:06
                                                    W ubiegłym roku w pażdzierniku złożyłam dokumenty na pierwsze w moim zyciu
                                                    sanatorium. Wiedziałam, ze rok bede musiała czekac na skierowanie. Bałam sie ,
                                                    ze moze kolidować z terminem drugiej sprawy.....ale nie dostałam od 29.09 do
                                                    19.10 w Beskid Ślaski . Bedę tam leczyc moje stawowe i kregosłupowe
                                                    zwyrodnienia. A poza tym ratowałam sie przed depresja w nastepujacy sposób :
                                                    rower . pływalnia, działka -308 m. pieszo do i z pracy
                                                    oraz taniec w Akademii tańca. Uwielbiam tańczyć od klasyki po
                                                    latynoamerykanskie. Powoda tez w tańcu poznałam.......smile)))
                                                  • muraszka1 Re: sanatorium 31.08.05, 10:21
                                                    Kamize,ciesze sie,ze odpoczniesz po tym wszystkim,jeszcze przed Toba zycie,
                                                    jeszcze nie jeden raz zatanczysz,zobaczysz,widocznie los wymyslil Ci
                                                    jeszcze jedna sale do tanca,jestes madra i dzielna,powodzenia smile
                                                  • knidyjka Re: sanatorium-dobry pomysł! 31.08.05, 11:36
                                                    też tak myślę,muraszko!
                                                    Życzę kamize aby rozpieszczała się ,nie popadała w depresję
                                                    i zgorzknienie.Spuściła zasłonę milczenia na przeszłość i cieszyła się
                                                    terażniejszością!
                                                    Smutne myśli precz,świat i ludzie nie zawsze są żli i przewrotni.smile))
                                                  • grenka1 Re: sanatorium-dobry pomysł! 31.08.05, 22:35
                                                    Tylko się czasem nie umartwiaj w tym sanatorium !!! Bo znam takie kuracjuszki.
                                                    Zalecam Ci codzienne pójście na: fajf, wieczorek taneczny, na piwko z
                                                    koleżankami, a jak się trafi to i z kolegami. Może jakiś mały flircik ?
                                                    Żyj tak jakbyś miała znów 20 lat, a całkiem inaczej spojrzysz na otaczający Cię
                                                    świat.
                                                    Wrócisz odmłodniała fizycznie i co najważniejsze psychicznie.
                                                    pozdrówka.
                                                  • kamize5 Re: sanatorium-dobry pomysł! 06.09.05, 09:24
                                                    Jestem , jestem miłe panie smile)))
                                                    Pracuję , w firmie jest bardzo zle. Upadłość jest juz ogłoszona.... Nie
                                                    wszystkie, ale jakies pieniążki dostanę. Na razie zyje wyjazdem do sanatorium.
                                                    Uzupełniam garderobę - sama szyję, szukam mozliwosci najtańszego dojazdu.
                                                    Chciałabym skorzystac z wszystkich wycieczek , lubie wedrować i zwiedzać...
                                                    Jesli beda tance to oczywiscie się wybiorę, u siebie tez raz w tygodniu tańczę.
                                                    Pozdrawienia o dobre zyczenia przesyłam paniom , które mi dobrze zyczą i śledzą
                                                    moja sprawę....
                                                  • knidyjka Re: sanatorium-dobry pomysł! 06.09.05, 11:55
                                                    ciągle o Tobie myślę i życzę Ci dobrze.
                                                    W moim otoczeniu jest wiele kobiet w podobnych do Twojej sytuacji,
                                                    dziwne ,że panowie odeszli do tych w wieku ich córek, a dorosłe dzieci i wnuki
                                                    trzymają się mam.
                                                    Podziwiam te kobiety za dzielność.
                                                    Obserwuję je od dziesiątek lat, one są głównie matkami.
                                                    Kiedy jednak taki pan-mąż chce wrócić po latach- bo ta młodsza już go nie
                                                    potrzebuje, zostaje przyjęty z otwartymi ramionami.
                                                    i tego już nie rozumiem?

                                                    Jestem z Tobą kamize,
                                                    dbaj o siebie smile

                                                  • kamize5 Re: sanatorium-dobry pomysł! 06.09.05, 12:44
                                                    Ten "mój" odszedł do 10- lat starszej. Ona po kilku małzeństwach,
                                                    bezdzietna,cwana i bez skrupułów weszła w nasze zycie. Wmówiła mu /on
                                                    chipochondryk, naiwny zawsze był/, ze go wyleczy niekonwencjonalnie, ze ja mam
                                                    złą energię. Otoczyła go spóznionym macierzyństwem.....O naszych dzieciach
                                                    nie pamięta, ale ja Knidyjko w razie czego nie przyjme - na pewno.
                                                    Wszystko ma swoje plusy i minusy- ja w tej swojej sytuacji poza minusami
                                                    również widze plusy.
                                                  • maria73 Re: sanatorium-dobry pomysł! 06.09.05, 13:13
                                                    witaj !!
                                                    Co to znaczy ...nie wszystkie ale jakieś pieniążki dostanę...
                                                    Jeśli nie dostaniesz tego co Ci się należy to złóż pozew w Sądzie pracy / to
                                                    nic nie kosztuje/ i z wyrokiem udaj się do Syndyka .
                                                    Dostaniesz wszystko - z opóżnieniem ale i z odsetkami - gwarantuję.
                                                    Tylko znowu nie bądż taka delikatna i wyrozumiała.
                                                    Ządasz tego co ci się należy i już.
                                                    Udanego / i owocnego jako że w życiu nigdy nic nie wiadomo/ wypoczynku Ci
                                                    życzę.
                                                    I pięknej ,słonecznej pogody. wink)
      • maria73 Re: KAMIZE 5 !!!! 16.09.05, 19:56
        dziewczyny - przecież ona w sanatorium!!
        Mam nadzieję że się kuruje i dobrze bawi.
        Zmiana otoczenia i nowe twarze to czasami świetne lekarstwo na problemy z
        jakimi miała /i ma jeszcze/ do czynienia.
        Mam nadzieję że wroci dowartościowana jako kobieta i we wspaniałym nastroju.
        No i ... do boju >>>>:000
        Oczywiście wszystkie bedziemy za nią trzymać kciuki !
        • grenka1 Re: KAMIZE 5 !!!! 16.09.05, 21:46
          Dziewczyny Nie !!!
          Ona ma sanatorium od 29.09.2005 r.
          A dziś no już prawie 17.09 - to jeszcze siedzi w domu !!!
          Mogłaby się odezwać.
          Poczekamy do poniedziałku, bo ona nie ma neta w domu.
          • kamize5 Re: Odzywam sie :-) Dobre Kobiety 19.09.05, 08:44
            Juz myslałam ,że zapomniałyscie , a ja nie chciałam zanudzać...... wszystkie
            mamy swoje problemy.... Faktycznie wyjezdzam 29- go do 19.10 , ale urlop mam
            od 29.9. do 22.10. Spieszę sie przed wyjazdem prace na działce podgonic.
            Obcinam drzewka, sadze tulipany,krokusy - oby tylko nornice nie zjadły...
            Uzupełniłam moja bardzo duzą rabate z różami. Po powrocie juz tylko bede
            zabezpieczała i okrywała na zimę. Pomaga mi syn na szczęście. bo i tak po kazdej
            wizycie na działce ledwo żyje , a stawy bardzo mi dokuczaja. W piatki po pracy
            chodze na tańce - terenuje przed sanatorium smile. Faceci do bani smile, ale ja
            lubie taniec i na to tam chodzę. Prozdrawiam i dobrego dnia zyczę.
            PS. A o sprawie na razie nie myslę
                • grenka1 No nareszcie pomyślałaś 19.09.05, 14:44
                  Jak ją się nie popchnie, to sama nie pomyśli, żeby cósik napicać.
                  A napicaj co tam w pracy, jak się mają sprawy z wyprawką (oczywiście nie dla
                  dziecka), jak daleko do emerytury?
                  My tutaj musimy wszystko wiedzieć, bo inaczej będziemy chore, a chyba tego nie
                  chcesz, bo kto będzie trzymał kciuki.
                  Nie patrz na partnerów, tylko trenuj taniec, żebyś nam wstydu na wieczorkach w
                  sanatorium nie przyniosła.
                  I nie przezięb się tylko na tej działce, bo tfu, tfu sanatorium może przejść
                  koło nosa.
                  • kamize5 Re: No nareszcie pomyślałaś 19.09.05, 15:08
                    Jesteście super dziewczyny. Usmiałam sie bardzo. O pracy ani słowa.....jest
                    byle jak......Napisze jak wróce z urlopu w pażdzierniku. Do grona SENIORÓW
                    dołączę w styczniu 2006.
                    Badzcie zdrowe tego Wam moje Drogie zyczę, a o kciuki poproszę 9 listopada.
                    Jestem mistrzynią w tańcu smile)) i wstydu nie zrobię--
                      • kamize5 Re: Sanatorium 28.09.05, 15:28
                        Jestem w kawiarence dworcowej , bo mam czas do odjazdu pociagu.
                        Jade z dusza na ramieniu......w nieznane i na 21 dni. Jeszcze nigdy na tak
                        długo nie opuszczałam mieszkania. Jakie panie spotkam w pokoju ???????
                        Pozdrawiam - jesli bede miała możliwość napisze . Pa pa
                          • kamize5 Re: Sanatorium 30.09.05, 19:11
                            Jest dobrze!!!!!! Panie miłe , duzo zabiegów, piekne krajobrazy - zielono,
                            bo tutaj stale pada. Zapisałam sie na dwie wycieczki do Słowacji i Czech.
                            Pozdrawiam
                            • grenka1 Kamize5 30.09.05, 19:39
                              A coś konkretnego wpadło Ci w oko?
                              Jeżeli tak - to rwij.
                              Jaki masz pokój - tzn ile osób?
                              Pisz, bo my bardzo ciekawe istoty.
                              Życzę Ci pięknej pogody i jeszcze piękniejszego towarzystwa.
                              • kamize5 Re: Sanatorium 02.10.05, 11:37
                                "Mój pierwszy raz " nie jest taki zły......Dzisiaj dzień bez zabiegów.
                                W sanatorium 80 % to Niemczy i 20 % Polacy z NFZ.
                                Ralaksacja owszem - spacery , tance - a jakze. Jednak chłopaków mało - jak na
                                lekarstwo.....W naszej grupie wiekowej panowie odchodzą czesciej . A ci którzy
                                żyja są za leniwi na staranie sie o sanatorium.......
                                Dziewczyny - krajobrazy i ta zielen - jak w raju ..........
                                Pozdrawiam
                                        • kamize5 Re: Sanatorium 07.10.05, 14:27
                                          Mija 1/3 okresu mojej kuracji. Panie stanowia 99 %, a panowie z laseczkami i
                                          innymi przyrządami wspomagajacymi - to 1 %
                                          Ogólnie nie jest żle.......
                                          Wczoraj przewodnik zabrał nas na piesza wycieczke w góry do zródełka KAROLA
                                          Wg legendy woda z tego zródełka ma moc uzdrawiajaca i upiekszajacą.
                                          Na miejscu przewodni zalecił mycie twarzy i picie. Po tym panie bedą 20 lat
                                          młodsze, a panowie--
                                              • grenka1 Muraszko 23.10.05, 09:21
                                                z tego co mi wiadomo, "kamize" miała turnus sanatoryjny do 19.10, ale urlop ma
                                                do 22.10.
                                                W poniedziałek powinna się do nas odezwać.
                                                Pozdrówka.
                                                • kamize5 Re: juz w pracy 24.10.05, 13:20
                                                  Wszystko co dobre szybko sie kończy...Bałam sie tak dlugiego wyjazdu z domu,
                                                  a zlecialo nie wiadomo kiedy. Tam zapomniałam o swoim domu , pracy i
                                                  miejscowosci , w ktorej mieszkam. Jeszcze dlugo bedę pamietać góry w pieknych
                                                  barwach jesieni.Odreagowałam wszystkie swoje problemy i kłopoty. Ciezko było
                                                  mi wracac do mojej rzeczywistosci.. W pracy gorzej jak zle..., a jeszcze czeka
                                                  mnie druga sprawa. Pozdrawiam i dziekuje za wsparcie i pamięć smile))))))
                                                  • knidyjka Re: juz w pracy 24.10.05, 22:44
                                                    cieszę się ,że odpoczęłaśsmile)
                                                    a pracą się nie przejmuj ,co ma być to będzie.
                                                    Ty nie masz na to większego wpływu -jak sądzę.
                                                    Rób to co do Ciebie należy i dbaj o siebie.
                                                    Zamartwianie się niczego nie zmieni,
                                                    a tylko zaburzy Twój spokój i zrujnuje zdrowie.
                                                  • grenka1 Kamize5 głowa do góry 25.10.05, 21:56
                                                    uśmiech na twarz, na razie jest dobrze, nie zamartwiaj się na zapas, bo
                                                    zbrzydniesz, a po co.
                                                    Pracą się nie przejmuj, niedługo emerytura i "wesołe jest życie staruszki..."
                                                    Sprawa jakoś się potoczy. Im więcej będziesz myślała, tym gorzej dla Ciebie
                                                    (chyba, że jeszcze kochasz tego swojego popaprańca?)
                                                    Trzymaj się cieplutko.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka