araukaria_ge
29.12.05, 10:51
Bierzemy 12 miesięcy 2006 roku
oczyszczamy je dokładnie z goryczy,
chciwości, małostkowości i lęku
po czym rozkrajamy każdy miesiąc
na 30 lub 31 cześci tak, aby zapasu
wystarczyło na cały rok.
Każdy dzień przyżądzamy osobno
z jednego kawałka pracy i dwóch
kawałkow pogody i humoru.
Do tego dodajemy trzy duze łyżki
nagromadzonego optymizmu,
łyżeczke tolerancji, ziarenko
ironii i odrobine taktu.
Nastepnie cała masę polewamy dokładnie
duza iloscia miłosci.
Gotowa potrawe przyozdabiamy
bukietem uprzejmosci
i podajemy codziennie z radoscia
i fliżanka dobrej orzezwiającej herbaty
albo aromatycznej kawki.
......... i co Forumowicze na to?....... bedzie dobrze?