....idą goście,idą.....

07.03.07, 20:22
Niektórzy powinni sobie ten artykuł przeczytać-zdarzyło mi się być "w
gościach" po której to wizycie odechciało mi się dalszych kontaktów.A swoją
droga ja mam zawsze nerwy jak przekonuję gości zeby nie zdejmowali butów a ci
jakby na złośc upieraja się przy swoim? Czy ja musze mieć np,10-lub wiecej
dyzurnych par kapci? A jesli nie chcę?I teraz jak ktos u mnie na siłę zdejmuje
buty to oczekuje tego ode mnie a ja naprawde nie lubię łazic u kogos w
rozdeptanych laczkach.
kobieta.wp.pl/kat,48772,title,Uwaga-ida-goscie,wid,8761869,wiadomosc.html?rfbawp=
    • pia.ed Re: ....idą goście,idą..... 08.03.07, 00:26
      Ja z artykulu raczej zrozumialam, ze goscie chca pozostac w swoim obuwiu ...
      a pani domu - z uwagi na brudzenie podlogi - chce ich zmusic do kapci.
      Ja wystawnych przyjec nie urzadzam, wiec nie mam z tym problemu, a laczkow
      nie mam, bo chodze po mieszkaniu w skarpetkach.

      Oczywiscie niedopuszczalne jest przyjecie przy wlaczonym telewizorze,
      bo chcac nie chcac odwraca uwage od rozmowy przy stole.


      "Wyłącz telewizor. Nawet, jeśli on zawsze u ciebie jest włączony.
      Są goście, to nieeleganckie".
      • muraszka1 Re: ....idą goście,idą..... 08.03.07, 09:17
        nie znosze dyzurnych kapci ani wlaczonego telewizora,
        coz jezeli ktos ma milych ale "kapciowych" gosci mozna miec w zapasie
        ochraniacze,ktore zaklada sie na obuwie,takie jak kiedys w muzeach,
        czy jak obecnie w szpitalach wink
        • jaga_22 Re: ....idą goście,idą..... 08.03.07, 10:10
          Goście chcą zdejmowac kapcie,bo nie chcą pobrudzić podług ,dywanów.
          Różnie jest z pogodą (śnieg,deszcz)
          U mnie są przyjecia tylko w gronie rodzinnym.Zawsze mówię,żeby nie zdejmowali
          butów,ale i tak to zrobią.Kiedy ja wybieram się do rodziny,zabieram swoje
          kapcie.Nie dałabym rady cały czas w obuwiu.
          Po domu chodzę zazwyczaj boso,albo w skarpetkach.W kapciach nogi mnie bolą,
          boso odpoczywają.
          Telewizor rozprasza uwagę i takie trochę ignorowanie gosci.
          • muraszka1 Re: ....idą goście,idą..... 08.03.07, 11:34
            idac do kogos na dluzej tez zabieram ze soba lekkie pantofelki albo
            kapie,zalezy od rodzaju spotkania
            • pia.ed Re: ....idą goście,idą..... 08.03.07, 13:27
              Wlasciwie to powinno byc tak, jak sie kiedys chodzilo na bal ...
              Przychodzilo sie w kozaczkach, a przy rozbieraniu zmienialo na lekkie
              pantofelki. Zaden problem!
              • muraszka1 Re: ....idą goście,idą..... 08.03.07, 15:06
                pamietam jak przez mgle,ze moja Mama i dorosle ciotki mialy specjalne sniegowce
                (botki na obcasach)do ktorych wkladalo sie pantofelki na obcasach,na zewnatrz
                wygladalo to bardzo zgrabnie,zapinane na zamek,przylegajace do nogi,siwego
                koloru,niestraszne byly roztopy,a po wejsciu do pomieszczenia zdejmowalo sie
                sniegowce i juz nozka w eleganckich patofelkach,panowie mieli jako ochrone
                obuwia nakladane na nie kalosze,nie bylo klopotu z przemoczeniem obuwia
                • ania1022 Re: ....idą goście,idą..... 08.03.07, 18:15
                  A co powiedzialybyscie na to gdyby wasz dentysta poprosil was o zdjecie butow i
                  zalozenie kapci.
                  W Kanadzie w wielu przychodniach lekarskich i gabinetach dentystycznych po
                  wejsciu, wierzchnie okrycie i buty zostawia sie w garderobie i zakalada sie
                  taki szmaciane lapcie jednorazowe. Od biedy mozna je zalozyc na buty.
                  • muraszka1 Re: ....idą goście,idą..... 08.03.07, 18:52
                    jednorazowe tak
                    • jaga_22 Re: ....idą goście,idą..... 08.03.07, 19:05
                      Jak chodziłam na zabiegi na kręgosłup,to zakładałam jednorazowe plastiki
                      na obuwie.Trzeba było kupic w automacie za 2 zł.
                      • pia.ed Okrycia nog 08.03.07, 22:06
                        W mojej damskiej czesci rodziny nikt nic takiego nie mial, ale o tym slyszalam
                        i pewnie widzialam!

                        Natomiast te meskie kalosze to pamietam,
                        byly tylko do polowy kamaszy,
                        i niemal rownie glebokie jak polbuty meskie.
                        Starsze kobiety tez takie kupowaly - do plaskich obcasow.

                        Przypomina mi sie cos dla mezczyzn, jakies filcowe nakrycie, ktore mogli
                        zakladac na wierzch ma polbuty. W ten sposob stawaly sie cieplymi kamaszami.
                        Ale to znam chyba tylko z filmow.

                        Niestety nawet mi nie swita w glowie ich nazwa,
                        a wiem ze jakos sie nazywaly ...
                        • jaga_22 Re: Okrycia nog 09.03.07, 08:52
                          Na buty takie filce nakladane z boku zapinane na zatrzaski to były chyba getry.
                          Teraz getrami nazywają takie grube skarpety kolorowe bez stopy.
                          • ira.mak Re: Okrycia nog 09.03.07, 11:25
                            Ha,ostatnio mój mąż kupił sobie takie kaloszki nakładane na chyba pantofle bo
                            to wyglada jak pantofel.Mówi że bedzie miał jak deszcz pada a trzeba wyskoczyć
                            na dwór.A wracajac do pierwotnego tematu- wiadomo,w zimie to chyba kazda weżmie
                            ze sobą pantofelki bo trudno raczej wysiedzieć w kozakach ale np. latem idąc na
                            przyjecie chcę jakoś wyglądać.Tak samo-jeśli już zapraszam gości to zdaję sobie
                            sprawę że trzeba potem posprzątać i nie wymagam od zaproszonych pań żeby przy
                            eleganckiej sukience psuły sobie efekt jakimis kapciami.Miałam znajomą która
                            potrafiła przy gościach-jeśli mu nie daj Boże coś lekko kapnęło lub przy
                            palących gościach pyłek popiołu spadł gdziekolwiek-leciała po ścierkę i
                            zawzięcie ścierała nie bacząc na nic.Biedny gośc miał od razu "posprzatane" i
                            szybko kończył wizytę z poczuciem winy.
                            • ania1022 Re: Okrycia nog 09.03.07, 14:52
                              Uwazam, ze jak jest ciapa na dworze to kazdy kto chce eleganco wygladac
                              powinien przynoscic ze soba buty na zmiane. Sama tak robie i nie widze problemu
                              zeby inni tak robili.
                              Nikt z moich znajomych nie chodzi u siebie w domu w butach i zdejmowanie butow
                              u kogos jest niemalze mechaniczne. Kazdy ma czysto i cieplo w domu to po co
                              meczyc stopy w butach?
                              • pia.ed No wlasnie, getry! 09.03.07, 15:02
                                Ja caly czas myslalam o "gofrach", ale jednoczesnie rozumialam, ze tak sie
                                nie moga nazywac!



                                jaga_22 napisała:
                                Na buty takie filce nakladane z boku zapinane na zatrzaski to były chyba getry.
                                Teraz getrami nazywają takie grube skarpety kolorowe bez stopy.
                              • del.wa.57 Re: Okrycia nog 13.03.07, 17:45
                                Jakoś nie mam zwyczaju wchodzic w butach do kogoś,odruchowo sciągam
                                buty,chyba,ze w domu jest podłoga,jedak na wykładzinę czy dywan nie wejde z
                                butami.Jak wybieram sie do znajomych z wizyta biore ze sobą swoje klapki w
                                których chodze po domu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja