ewa553
06.07.07, 10:47
jak to u Was jest z ta dyscyplina? Ja potrzebuje jakiegos bodzca i to
natychmiast. Otoz musialam zrezygnowac z mojej fajnej pracy, ktora
mobilizowala mnie do wstawania o 7.30, kiedy to radosnie po wypiciu moich dwu
kaw wybieralam sie domiasta aby wykonac "zadanie". Niestety, przez ta prace
skrocono mi tak wdowia rente, ze mi nic nie zostawalo, wiec musialam
natychmiast zrezygnowac. Efekt jest taki, ze spie do 9-tej, siedze
rozleniwiona przed compem i mysle "ogrod nie zajac, nie ucieknie".
Jak tak dalej pojdzie, to bede przesypiac pol dnia. A przeciez ciesze sie
kazdym dniem, chce go wykorzystac, bo przeciez nie wiem ile mi jeszcze dni
zostalo. A kocham zycie. Tylko ten wewnetrzny len, ktory mnie trzyma w lozku,
w domu.
Wiec podzielcie sie doswiadczeniami, jak to robicie aby sie - nie pracujac -
calkowicie nie rozkleic? Moze skorzystam z jakichs rad?