Humor z zeszytów szkolnych...

03.01.09, 20:47
-Stanisław August Poniatowski został krolem podczas erekcji.
-W czasie totalnej mobilizacji wcielono do wojska nawet dzieci w podeszlym wieku.
-Jacek Soplica szukał zapomnienia pod habitem.
-Po zebraniu makulatury sprzedalismy ją razem z panią.
-Wiosną całe przyrodzenie okrywa sie kwiatami.
- w odwiedziny przyjechała do nas ciotka z psami i wujkiem tej samej rasy.
----------------------------------------------------------
maja dzieci pomysły...
    • jaga_22 Re: Humor z zeszytów szkolnych... 03.01.09, 21:01
      Lato spedze w gorach u kuzynek, z ktorych zejde dopiero po wakacjach
      Wokulski zakupil klacz od Krzeszowskiego, aby pozniej prosic o jej reke
      * Pijacy pod wplywem alkoholu czesto popelniaja samobojstwo i nazajutrz nic
      nie pamietaja
      * Kasia to moja siostra cioteczna, Jurek tez
      * Gdy wiosna umarla babcia automatycznie powiekszyl sie metraz w mieszkaniu
      • maria73 Re: Humor z zeszytów szkolnych...i nie tylko..... 03.01.09, 21:22
        Prawdziwa historia z Australijskiego Magazynu Lotniczego.
        Po ,wyjatkowo twardym ladowaniu przez 2 pilota, ow uslyzal, jak
        kapian mowi do
        mikrofonu: "Prosze Panstwa, linie XYZ pargna przeprosic za bardzo
        twarde
        ladowanie w wykonaniu naszego 1 oficera".
        Kilka miesiecy pozniej ten sam zespol laecial i tym razem to kapitan
        wyladowal
        znacznie gorzej.
        1 oficer natychmiast oglosil przez interkom: "Prosze Panstwa. Linie
        XYZ pragna
        przeprosic za twarde ladowanie w wykonaniu naszego kapitana".
        Kapitan wsciekly: "Dlaczego to zrobiles?"
        1 oficer: "Pamietasz kilka miesiecy temu? Ja Ci oddalem"
        "Ale ja NIE WLACZYLEM MIKROFONU" odpowiedzial kapitan na to.
        • maria73 Re: Humor z zeszytów szkolnych...i nie tylko.... 03.01.09, 21:34
          Anegdota z czasow II WS.
          Na front afrykanski samoloty dostarczali piloci tzw. ferry. Zadanie
          mieli w zasadzie proste - doleciec z lotniska w Anglii na lotnisko w
          Afryce, zostawic samolot, zabrac sie w kilku transportowym z
          powrotem do Anglii i znow dostarczyc kolejny mysliwiec. Na jednym z
          lotnisk w Afryce obsluga udomowila lwa. Zwierzak krecil sie glownie
          kolo kuchni, regularnie dostawal jesc, wiec nie byl grozny. Pewnego
          dnia pilot ferry juz podchodzil do ladowania, kiedy zauwazyl
          wylegujacego sie na pasie startowym lwa. Cudem uniknal zderzenia ze
          zwierzeciem, posadzil maszyne niemal lamiac podwozie... Wsciekly
          wyskoczyl z kabiny, podbiegl do lwa i z calej sily kopnal go w dupe.
          Lew wystraszony uciekl. Pilot ciagle jeszcze gotujacy sie ze
          wscieklosci poszedl do kantyny i tam zaczal opieprzac kucharza, zeby
          trzymal swa maskotke z daleka od pasa. Kucharz zdziwiony mowi "alez
          nasz lew jest tu caly czas, od rana"... Pilot zbladl
          • iryska2604 Re: Humor z zeszytów szkolnych...i nie tylko.... 03.01.09, 21:46
            -Panie doktorze,ugryzł mnie pies!-skarży sie pacjentka.
            -A był wsciekły?
            -No,zadowolony to on nie był...
            • jaga_22 Re: Humor z zeszytów szkolnych...i nie tylko.... 03.01.09, 22:21
              Drogą szybkiego ruchu Katowice - Kraków jedzie biskup. Nagle zobaczył
              prostytutkę stojącą na poboczu i krzyczy:
              - Dziecko, jesteś na złej drodze!
              - A co, tiry już tędy nie jeżdżą?
              • zajbel Re: Humor z zeszytów szkolnych...i nie tylko.... 03.01.09, 22:55
                Egipcjanie balsamowali ludzi żeby sie człowiek nie rozchorował w
                trumnie.
                • maria73 Re: Humor z zeszytów szkolnych...i nie tylko.... 04.01.09, 08:51
                  Ostatnio stwierdzono u mnie Syndrom Starczego Braku Skupienia Uwagi
                  /SSBSU/.
                  Przejawia się on następująco:

                  - Decyduję się na podlanie ogrodu.
                  - Kiedy rozwijam wąż do podlewania ogrodu, patrzę na mój samochód i
                  stwierdzam, że wymaga umycia.
                  - Kiedy udaję się po kluczyki do samochodu zauważam leżącą na stole
                  pocztę i rachunki, które wcześniej wyjąłem ze skrzynki.
                  - Postanawiam przejrzeć pocztę przed umyciem samochodu.
                  - Kładę kluczyki na stole i wrzucam reklamy do kosza i zauważam, że
                  jest
                  pełny.
                  - Decyduję się odłożyć rachunki i opróżnić kosz.
                  - Wtedy przychodzi mi na myśl, że wychodząc z koszem do śmietnika
                  będę
                  blisko skrzynki pocztowej więc mogę najpierw wysłać rachunki płatne
                  czekiem.
                  - Biorę do ręki leżącą na stole książeczkę czekową i stwierdzam, że
                  został mi jeden czek. Nowa książeczka czekowa jest w biurku w
                  gabinecie.
                  -Wchodzę do gabinetu a na biurku stoi puszka Coca Coli, którą
                  niedawno
                  piłem.
                  - Stwierdzam, że Coca Cola jest ciepła i trzeba ją wstawić do
                  lodówki.
                  -Idąc do kuchni z Coca Colą w ręku zwracam uwagę na kwiaty na
                  parapecie
                  wymagają podlania.
                  - Odstawiam Coca Colę na parapet i odkrywam leżące tam moje okulary,
                  których szukałem od samego rana.
                  -Postanawiam, że lepiej będzie jeżeli je zaraz położę z powrotem na
                  biurko, ale najpierw podleję kwiaty.
                  - Odkładam okulary na parapet i idę do kuchni po wodę. Nagle zauważam
                  pilota telewizyjnego. Ktoś zostawił go na stole kuchennym.
                  - Zdaję sobie sprawę, że wieczorem kiedy będziemy chcieli oglądać
                  telewizję będę znowu szukał pilota i nie przypomnę, że jest na stole
                  kuchennym. Decyduję się położyć go na miejsce przy telewizorze. Tam
                  gdzie powinien być. Ale najpierw podleję kwiaty.
                  - Przy nalewaniu wody do dzbanka wylewa się trochę na podłogę.
                  Odkładam
                  pilota na stół, biorę szmatę i wycieram podłogę.
                  - Wracam do pokoju i próbuję sobie przypomnieć co ja właściwie
                  chciałem
                  zrobić.
                  Pod koniec dnia:
                  Ogród jest nie podlany
                  Samochód jest nie umyty
                  Rachunki są nie zapłacone
                  Puszka ciepłej Coca coli stoi na biurku
                  Kwiaty są suche
                  Jest tylko jeden czek w mojej książeczce czekowej
                  Nie mogę znaleźć pilota telewizyjnego
                  Nie mogę znaleźć moich okularów
                  I nie wiem co zrobiłem z kluczykami od samochodu
                  A kiedy zastanawiam się dlaczego dzisiaj nic nie zostało zrobione
                  jestem naprawdę zdumiony bo wiem, że przez calutki dzień byłem bardzo
                  zajęty i jestem rzeczywiście zmęczony. Zdaję sobie sprawę z tego, że
                  jest to poważny problem. Mam jeszcze prośbę. Przekaż tę informację
                  wszystkim, których znasz, bo nie pamiętam komu ją już opowiadałem.
                  Nie śmiej się, jeżeli to nie jesteś
                  Ty, Twój dzień nadchodzi !
                  STARZENIE SIĘ JEST NIEUNIKNIONE
                  DOROŚLENIE JEST OPCJONALNE
                  ŚMIANIE SIĘ Z SAMEGO SIEBIE JEST TERAPEUTYCZNE

                  Z pozdrowieniami !
                  • jaga_22 Re: Humor z zeszytów szkolnych...i nie tylko.... 04.01.09, 09:24
                    Humor humorem,ale ja też coś mam z tego syndromu.Nie lubię stać i na coś
                    czekać.(np.pilnuję duszenia,czy smażenia)Wtedy zaraz łapie się za nową robotę.W
                    trakcie
                    przypominam sobie,że trzeba podlać kwiatki,bo moje oko spoczęło na baterii
                    butelek po mineralnej ,które służą mi do podlewania kwiatków.
                    Zanim podleję,to w tym czasie można np. załadować pralkę do prania.
                    A może to jest normalne,bo inaczej nie starczyłoby czasu na co inne.
                    http://i39.tinypic.com/10ojxh2.gif
                    • iryska2604 Re: Humor z zeszytów szkolnych...i nie tylko.... 04.01.09, 19:42
                      Mam nadzieję że biorąc się za nowa robotę nie zapominasz o starej? Zdarzyło
                      mi sie w ten sposob kiedys zasmrodzic kuchnię -postawiłam patelnie na gazie
                      ,wlałam troche oleju i na moment odeszłam. Ojej....
                      • jaga_22 Re: Humor z zeszytów szkolnych...i nie tylko.... 04.01.09, 20:09
                        Hahaha....a bo to raz...najczęściej to placek poszkodowany,bo
                        przecież w tym czasie mogę na komputerze,a potem zapominam na amen.
                        Kilka razy też gotowałam ziółka i dopiero oprzytomniałam jak zaczął smierdzieć
                        garnuszek.http://i39.tinypic.com/10ojxh2.jpg
Pełna wersja