Dramat Martyny W.

06.01.09, 22:11
Alpinistka Martyna Wojciechowska przeżywa prawdziwy dramat. Od trzech dni nie
może zejść ze zdobytego szczytu Mont Vinson
Podróżniczka przebywa w obozie na wysokości czterech tysięcy metrów nad
poziomem morza. Zejście ze góry utrudniają jej porywisty wiatr i ogromny mróz.

- Okrutnie zimny wiatr wieje z prędkością ponad 100 km na godzinę, a
temperatura sięga 40 stopni poniżej zera. Wojciechowska tkwi w oku
gigantycznej śnieżycy i nie może nic zrobić - informuje "Super Express".

Martynie kończą się zapasy wody i żywności, a burza śnieżna może trwać jeszcze
nawet przez kilka tygodni.
----------------------------------------
Nie pochwalam tego,co ona zrobiła.Mając małe dziecko
nie powinna narażać swojego życia.Współczuję jej matce.
    • kumpelka15 Re: Dramat Martyny W. 06.01.09, 22:19
      Po jasną cholerę Ona się tam wybrała.Zostawiła matce 8-miesieczną
      córeczkę i co chce udowodnić? A może trzeba zwrócić na siebie uwagę
      mediów jak zawsze.Nie popieram tych Jej wyczynów.To niemądre i
      bardzo ryzykowne.
    • dede43 Re: Dramat Martyny W. 06.01.09, 23:18
      Dziewczęta. Przypomnijcie sobie reklame Ibupronu z tą "alpinistka".
      Ona naprawde stanęła na Mont Everest. Na wyprawę wybrała sie z mężem
      ale kiedy jego zmogła choroba wysokościowa ona poszła dalejna
      szczyt. Czytałam, że kiedy wycofali sie im sponsorzy, po prostu
      zaciągnęłi kredyt na spełnienie marzenia. A dziewczyna jest przeciez
      urzędniczką. Góry są po to, żeby po nich chodzić, jak mawiała moja,
      nie żyjąca już od lat znajoma Wanda Rutkiewicz.
      • jagodajna Re: Dramat Martyny W. 06.01.09, 23:38
        Ja ją podziwiam i fascynuje mnie swymi osiągnięciami, oby się wszystko dobrze
        skończyło smile)
      • muraszka1 Re: Dramat Martyny W. 06.01.09, 23:45
        Dede,modle sie za Martyne,
        modlitwy za Wande(kresowianke-ostrodzianke)nie pomogly sad
        nigdy,za zadna cene nie zostawila bym mojego maluszka,
        by zaspokoic swoje marzenia,nigdy,za wszystkie pieniadze
        swiata
      • anoagata Re: Dramat Martyny W. 06.01.09, 23:48
        No moze masz i racje ale poszła z mężem a czy miała dzieci bo nie znam tej
        historii, a Martyna....kiedyś bardzo ją lubiłam ale teraz wydaje mi sie że
        przegięła i to bardzo.
        • ditula-31 Re: Dramat Martyny W. 07.01.09, 00:22
          Oczywiście, że przegięła i tylko dla sławy, a przecież już ją miała.Daj Boże,
          żeby wróciła szczęśliwie do córeczki, może zmądrzeje. Wanda Rutkiewicz została
          tam na zawsze, ale dlaczego? Tego nikt dokładnie nie wie.
          • agata-52 Re: Dramat Martyny W. 07.01.09, 10:00
            Mamy prawo do własnej opinii, ale nie możemy nikogo
            oceniać, że coś źle zrobił. My teraz mamy podobną sytuację.
            Siostrzenica z mężem wyjechała na pół roku zostawiając
            dziecko pod naszą opieką. Jeszcze są zaangażowani
            dziadkowie. Robili pożegnanie i para znajomych była wręcz
            oburzona, że jak mogli jechać bez dziecka, że oni za
            żadne pieniądze tak by nie postąpili. Czasami jesteśmy
            zmuszeni podejmować takie decyzje, które bulwersują opinię
            publiczną.
            • super222 Re: Dramat Martyny W. 07.01.09, 10:13
              No dobrze!
              Zanim nie utopimy się w rozpamiętywaniu
              cudzych i własnych doświadczeń, związanych
              z pozostawianiem dzieci, lub przyjmowaniem
              dzieci pod opiekę, dokończcie może wątek.
              Czy dramat Martyny trwa nadal, czy zeszła
              z tej góry? Nie czytam gazet, bo oszczędzam
              a w necie nie znajduję żadnych informacji
              na ten temat.
              Wiecie coś, czy była to tylko kaczka
              dziennikarska, mająca na celu podniesienie
              dramaturgii tej wyprawy.
            • aga-kosa Re: Dramat Martyny W. 07.01.09, 10:13
              Kornel Makuszyński napisał kiedyś,że turysta to jest taki ktoś kto się drapie
              tam gdzie go nie swędzi.
              Sama lubię samotne wyprawy /przez ostatnie trzy lata tylko wieczorem telefon do
              męża gdzie jestem ,w ubiegłym roku doszło GG/ mogę zobaczyć:"coś być musi do
              ch...y za zakrętem" /fragment ze "Zmienników"/, ale mnie nie stać na
              taaaaaaaaaaaaaaaaaaki wypad, no i kondycja już nie ta .Jak z tego wyjdzie
              ,podziękuje Bogu i pójdzie w następne góry -to rodzaj uzależnienia , a sława to
              chyba też...aga
    • ewa553 Re: Dramat Martyny W. 07.01.09, 10:17
      nie lubie stwuerdzen typu "co ona chce udowodnic". Ja to uslyszalam,
      jak po piecdziesiatce po raz pierwszy wybralam sie na wspinaczke -
      do tej pory chodzilam po wysokich gorach (od dziecinstwa), ale nie
      wspinalam sie na linach. No i bylam pare razy na szczytach, na ktore
      nie mozna wejsc na nogach. Stojac na gorze i "omiatajac" wzrokiem
      panorame ok. 200 km, ma sie uczucie nie do opisania. Zachwyt,
      zachlysniecie sie pieknem, bliskosc Boga (to moje prywatne uczucie).
      Nie jestem alpinistka, za pozno sie za to zabralam. Ale po moich
      kilku wejsciach, komentowanych wlasnie "co ty chcesz udowodnic" moge
      zrozumiec ta fascynacje szczytami, ich zdobyciem. Ze tego wiekszosc
      nie rozumie? To przeciez jak w tym przyslowiu, ze syty glodnego nie
      zrozumie. Inna sprawa to oczywiscie to malenstwo w domu, ale na ten
      temat sie nie wypowiadam. Chodzi mi tylko o to, ze wiekszosc
      alpinistow nie robi tego dla slawy i udowodnienia czegos, ale po
      prostu dla wielkiej pasji, ktora ich niesie.
      • jaga_22 Re: Dramat Martyny W. 07.01.09, 11:29
        Przecież chodzi własnie o odpowiedzialność.Co innego to co Agata opisała,a co
        innego iść w tak niebezpieczną drogę zostawiając maleństwo w domu.
        Ja wiem,że ona nie spocznie,bo już udowodniła kilkakrotnie
        co potrafi i ją podziwiam,ale nie tak dawno miała wielki problem z
        kręgosłupem,no i to małe dziecko,którego tak pragnęła.

        * Mont Blanc (28 sierpnia 2002).
        * Kilimandżaro (26 lutego 2003).
        * Aconcagua (11 lutego 2006).
        * Island Peak (11 kwietnia 2006). Wejście aklimatyzacyjne przed atakiem na
        Everest.
        * Mount Everest (18 maja 2006). Szczyt ten zdobyła jako trzecia (po Wandzie
        Rutkiewicz i Annie Czerwińskiej) i zarazem najmłodsza Polka w historii.
        * Mount McKinley (11 czerwca 2007).
        * Elbrus (29 sierpnia 2007) Szczyt ten zdobyła razem z Arturem Hajzerem i
        Dariuszem Załuskim (operatorem, który towarzyszył jej podczas wyprawy na Everest).
        * Mount Vinson (2 stycznia 2009).

        Jak myślisz super222 jest tam ona jeszcze?
        Widzisz nie wkleiłam poprzednio linka,a teraz Ty pytasz kiedy to było
        i czy to kaczka dziennikarska.To teraz już wiesz po co są linki?
        http://i41.tinypic.com/r9ml44.gif
        • agata-52 Re: Dramat Martyny W. 07.01.09, 11:37
          pomponik.pl/news/ciag-dalszy-koszmaru-wojciechowskiej,1238563,4234

          Tu wkleiłam aktualne info nt
          Choć Pomponik traktuję na wesoło, myślę, że można tym razem
          potraktować na poważnie. Tymbardziej, że ściągnęłam go z
          portalu interia.pl
          • jaga_22 Re: Dramat Martyny W. 07.01.09, 11:49
            Na szczęście już jest w bazie.
            http://i41.tinypic.com/fooqw7.gif
            extrema.sport.wp.pl/kat,26463,wid,10723959,wiadomosc.html?ticaid=1747c
            • dede43 Re: Dramat Martyny W. 07.01.09, 12:01
              Dziewczęta - każdy ma swoje priorytety i nie nam osądzać czy
              właściwe. Nawet w drobnych sprawach często wybieramy nie tak jak
              wskazywałaby na to "tradycja", rozsądek itp. A poza tym, czy niegdy
              nie miałyście ochoty rzucić tego wszystkiego i choć chwile znaleźć
              sie w innej skórze? Większośći z nas mimo szczerej ochoty na to nie
              stać - ani finansowa, ani z poczucia odpowiedzialności za własny
              mały świat. A ja stać i ..... chyba chwała jej za to.
              • oliwia74 Re: Dramat Martyny W. 07.01.09, 12:08
                Właściwie ,po co jej to dziecko ,zaspokoić jeszcze jedną swoją zachciankę ,na to
                wygląda. Nigdy jej nie lubiłam , ale w takiej sytuacji
              • pia.ed Re: Dramat Martyny W. 07.01.09, 12:27
                Gdyby kazdy amator niebezpiecznych sportow rozumowalby tak jak
                wiekszosc forumowiczek,
                to sporty te nigdy by nie zaistnialy!
                Martyna ma "malenstwo" w domu, ale kiedy jej dziecko bedzie
                trzynastolatkiem,
                to jeszcze bardziej bedzie potrzebowalo matki,
                a jej utrata bedzie duzo wieksza tragedia ...

                Kazdy sportowiec jest DZIECKIEM rodzicow, moze nawet jedynym,
                czy z tego wzgledu ma nie spelniac swoich marzen?

                Znam zreszta historie znanego szwedzkiego alpinisty, ktory wraz z
                zona zdobyl najwyzsze szczyty swiata, a swoje 34-letnie zycie
                zakonczyl w USA, w wypadku samochodowym na autostradzie ...
            • super222 Re: Dramat Martyny W. 07.01.09, 12:17
              Jaga napisała;
              <Na szczęście już jest w bazie<

              A więc miałam rację. Chodziło o nagłośnienie
              wyprawy w góry, bo bez takich nagłośnień,
              cała wyprawa...do kitu.
              Jaguś - w poprzednim moim poście - nie pytałam
              o życiorys wspinaczkowy Martyny. Już potrafię
              wrzucić w google nazwisko i czytam, co mnie
              interesuje. Jednakże za dobre chęci dziękuję,
              doceniam również czas jaki musiałaś poświęcić.
              • wiga2008 Re: Dramat Martyny W. 07.01.09, 12:40
                oliwia74 napisała:
                >Właściwie ,po co jej to dziecko ,zaspokoić jeszcze jedną swoją
                >zachciankę ,na to wygląda. Nigdy jej nie lubiłam , ale w takiej
                >sytuacji współczuję ,może coś zrozumie ,przez to doświadczenie.

                Droga Oliwio, najlepiej całe życie spędzić pod pierzyną,
                od czasu do czasu wychylając spod niej nos.
                Ale ostrożnie proszę, bo przecież i z sufitu może coś spaść.
                Czy to jest recepta na bezpieczną długowieczność?
                • iryska2604 Re: Dramat Martyny W. 07.01.09, 12:55
                  Trzymam za nią kciuki - obojetnie co powoduje tymi ludzmi,ale swiat byłby o
                  wiele ubozszy i mniej ciekawy bez takich zapaleńców.A kwestia dziecka...No coz
                  ,kazdy ma inne priorytety.
                • oliwia74 Re: Dramat Martyny W. 11.01.09, 16:34
                  wiga -nie piszę o długowieczności ,tylko o czymś innym ,czytaj temat.
              • pia.ed Re: Dramat Martyny W. 07.01.09, 12:53
                Okazuje sie, ze juz wczoraj sprawa ta zostala wyjasniona w
                Magazynie "24 godziny".


                super222 napisała:
                > A więc miałam rację. Chodziło o nagłośnienie
                > wyprawy w góry, bo bez takich nagłośnień, cała wyprawa...do kitu.


                (2009-01-07 11:45)
                ~XXX...po cholerę podgrzewacie atmosferę!! przecież
                wczoraj wieczorem rozmawiał z nią Bogdan
                Rymanowski w Magazynie 24 godziny...
    • andrzejwiesia Re: Dramat Martyny W. 11.01.09, 17:39
      wysokie góry są po to aby po nich chodzić i z czasem zostawać tam na zawsze! Który z himalaistów umiera we własnym łóżku ???
Inne wątki na temat:
Pełna wersja