pia.ed
07.06.09, 22:55
kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,96856,6683986,To_mogl_byc_psychopata____list_tygodnia.html
Niedziela wieczór, grzebiemy się z wyjściem na spacer z psem, ale
to dobrze, idąc inną drogą niż zwykle, spotykamy 19-letniego
studenta filozofii z Litwy: 'Hello, do you speak English? Jechałem
stopem z Niemiec, miałem wziąć pociąg z Warszawy do Wilna, ale
okazało się, że on jeździ co drugi dzień. Szukam noclegu na dziś,
mam spiwór'.
Ja: 'Daj nam chwilę na przedyskutowanie. Możesz zostać u nas na noc,
ale pokaż mi swój dokument tożsamości'.
Gdy następnego dnia mój partner odprowadzał go do przystanku,
chłopak opowiedział, że był na konferencji w Erfurcie o prawach
człowieka.
Było to dla nas interesujące spotkanie, oderwanie od rutyny,
odświeżenie umysłu. Cieszymy się, że mogliśmy mu pomóc.
Opowiadamy o tym ludziom i słyszymy:
'Jesteście naiwni, ja bym nikogo nie wziął do domu, to mógł być
psychopata....'.
Ludzie, czy już dziś nikomu nie ufamy?
W amerykańskim filmie każdy człowiek, którego przyjmiesz do domu, to
psychopata, ale to jest życie, historia była spójna, sprawdziłam
dowód osobisty, legitymację studenta.
Usłyszałam też opinię, że przecież takie dokumenty można podrobić...
Przecież moja mama nie wahała się, przyjmując na noc podróżniczkę z
Białorusi, która rowerem zwiedzała Polskę, nocując co dzień u obcych
napotkanych ludzi.
Gdy byłam ankieterką, ludzie z nieufnością, ale jednak wpuszczali
mnie do swoich domów.
Co Wy o tym myślicie?