Gość: zecia
IP: 217.17.37.*
04.04.10, 22:53
Witam,
szukam osób, które zostały oszukane przez dentystę z ulicy Zwoleńskiej. Którego dokładnie nie piszę, jeśli ktoś się zgłosi to szczegóły uzgodnimy na priv.
Sytuacja- któraś już z kolei wizyta u niego, znieczulenie miejscowe (mocne, ponieważ łapie mnie na krótko). Nagle "pan doktor" mówi "no, wiertło wchodzi jak w masło, muszę zrobić kanałowe". Zaczęłam protestować- po pierwsze nie miałam przy sobie gotówki, po drugie nigdy wcześniej nie miałam robionego kanałowego i się bałam. "Doktor" powiedział, że nie ma już co zrobić z tym zębem (taaak? a opatrunek to co, nie można założyć?) i musi dokończyć "robienie go" robiąc kanałowe. Coś mi grzebał przez następne 20 minut, ale co- nie mam pojęcia (zawsze mam zamknięte oczy no i nigdy wcześniej nie miałam kanałowego). Na koniec zaśpiewał sobie 670zł (przyszła siostra i za mnie zapłaciła).
Wszystko pięknie, prawda?
Niby tak, gdyby nie wizyta u innego dentysty prawie 2 lata później. Po wizycie zostałam skierowana na pantomograf. Na zdjęciu wyszło, że ŻADEN ząb nie był leczony kanałowo. ŻADEN!!
Ponownie odwiedziłam "pana doktora" i poprosiłam o wgląd w moją kartę. Co się okazuje? Tamta wizyta nawet nie była w karcie zapisana! Gdyby nie wyciąg z konta siostry (płatność kartą), byłabym pewna że to wszystko mi się przyśniło.
Szkoda tylko, że był to tak kosztowny sen...