południowopraskie pochody pierwszomajowe

IP: *.idea.pl 01.05.04, 09:00
Jak to robili w naszej okolicy? Zapewne musiały być wystawne, bo przecież
fabryk i klasy robotniczej na Kamionku, Grochowie i Gocławiu nie brakowało.
Czy zamykano na ten czas ruch np. na Grochowskiej i Al. Waszyngtona? Którędy
maszerowano? Był jakiś punkt zborny? Trybuna z oficjelami? Czy po pochodzie
południowopraskim szło się na prawy brzeg (którędy?) celem przedefilowania
przed władzami pod pałacem? Organizowano u nas jakieś atrakcje - kiermasze,
zawody, potańcówki? Pamiętacie jakieś porywające transparenty, dekoracje ulic
i sklepów? Czy któryś miejscowy zakład pracy miał jakiś szczególny gadżet
pierwszomajowy - np. lewobrzeży Waryński obwoził podczas marszruty koparki).
Jak wyglądały pochody szkół?
Pozdrawiam
    • jolajola1 Re: południowopraskie pochody pierwszomajowe 01.05.04, 10:04
      ja pamietam TYLKO pochody centralne, innych przecież byc nie mogło, wszyscy
      zasuwali na drugi brzeg wisły, tam były zbiórki zakładów pracy
      • Gość: pola Re: południowopraskie pochody pierwszomajowe IP: *.idea.pl 01.05.04, 10:59
        W północnowschodnim mazowieckim rodzinnym moim miasteczku wyglądało to mniej
        więc tak: zbiórka w szkołach/fabrykach, przemarsz z całym inwentarzem
        szturmówkowo-propagandowym na miejski stadion i potem dopiero na główną arterię
        z kulminacją pod domem partii, gdzie też była trybuna z oficjelami. W kwestii
        grochowskiej trybuny rzeczywiście się przepisałem, ogólnostołeczny piedestał
        był jeden i stał na Placu Defilad oczywiście ale idzie mi o to, jak na tenże z
        Pragi docierano. I czy władze przedłużały nastrój wyjatkowości także po
        pochodzie. W moim mieście serwowano za dnia kiermasz książek i zawody
        lekkoatletyczne a wieczorem.
        • niech Re: południowopraskie pochody pierwszomajowe 01.05.04, 19:10
          Mimo ze saskokepianin to jedyny w moim zyciu pochod 1-majowy zaliczylem po
          lewej stronie. A stalo sie to dzieki organizacji harcerskiej - widocznie wladze
          uznaly ze bedzie to jakis sprawdzian czy powod do zdobycia kolejnej sprawnosci.
          Zbiorke mielismy gdzies w centrum, przeszlismy pod trybuna nie zauwazajac tego
          wcale - jakis znudzony pochodem ZMS-owiec oddal mi swoj czerwony krawat -
          szkoda ze go nie zachowalem. W nastepnym roku nie bylem juz harcerzem, moje
          poglady sie na tyle wyklarowaly ze kilkanascie lat potem swietowalem 1 maja
          rzucajac kamieniami w zomoli. Pamietam tez ze obchody byly dla gawiedzi okazja
          do zakupow towarow kiepsko dostepnych - ale co to bylo tego nie pamietam bo
          bedac mlodziencem nie lubowalem sie ani w piwie ani w kielbaskach, a logistyka
          domowa zajmowala sie mama (bedac nauczycielka musiala niestety wiecej tych
          pochodow w zyciu odbebnic). Pamietam tez ze dozorcy musieli sie uwijac zeby
          zdjac flagi panstwowe przed 3. maja.
          • eles Re: południowopraskie pochody pierwszomajowe 01.05.04, 21:07
            Tak, chodziłem wtedy do południowopraskiej szkoły średniej i obowiązkowe
            pochody były wyłącznie po lewej stronie Wisły, Praga była czysta :))
            Raz o mało nie wyleciałem ze szkoły za pochód, dali nam 'szturmówki' - takie
            flagi nasuwane na kije, a koledzy z następnego rzędu, tuz przed trybuną nam te
            flagi z kijów sciągnęli i przeszliśmy przed przywódcami narodu z gołymi kijami.
            Oj działo sie potem, działo... w kazdym razie to był ostatni pochód z moim
            udziałem :)

            • Gość: pola Re: południowopraskie pochody pierwszomajowe IP: *.idea.pl 02.05.04, 00:43
              Przepraszam, netowy chochlik zjadł kawałek tekstu. Ostatnie zdanie mojego
              poprzedniego postu powinno się kończyć rzeczownikiem "dyskotekę". Władze nam
              organizowały dyskotekę na asfaltowym boisku do piłki ręcznej przed ogólniakiem.
              Natomiast przyznam się, że do noszenia pochodowych czerwonych jak truskawki
              szturmówek nie było trzeba mnie i moich nastoletnich kumpli ze szkoły zmuszać.
              Myśmy na tyle byli zainfekowani ideologią nadwiślańskiej mutacji ruchu rasta
              (ja nosiłem wówczas - była druga połowa lat 80. - dredy ukręcone na kremie do
              golenia Pollena (nie ma co ukrywać, cuchnął) i nawet udało mi się za fryzurę
              porządnie wziąć po zębach od miejscowych żuli), że mieliśmy gdzieś, co o nas 1-
              majowa małomiasteczkowa publika pomyśli.
              Z tego co piszecie wygląda na to, że pochody od początku do końca odbywały się
              na lewym brzegu? Każdy docierał tam własnym sumptem? Był jakiś punkt zborny
              gdzie rozdawano transparenty i szturmówki?
              Starsznie mi się podoba, że Praga była od pochodów "czysta". Dziś jest tak
              samo. Rozmaite szczyty (alter)globalistów, marsze górników i rodzin radia
              Maryja szczęśliwie omijają naszą arkadię.
Pełna wersja